- Donald Tusk ostrzega przed "polexitem" ze strony PiS i Konfederacji, deklarując walkę o pozostanie Polski w UE.
- Retoryka premiera budzi obawy, że może ona, paradoksalnie, wzmocnić nastroje antyeuropejskie w społeczeństwie.
- Mimo ostrzeżeń, nastroje prounijne w Polsce są silne, a PiS oficjalnie popiera UE, choć z wewnętrznymi sprzecznościami.
Premier Donald Tusk zamieścił na Twitterze wpis, który odbił się szerokim echem. Jak napisał, PiS i konfederacje chcą doprowadzić Polskę do polexitu, co nazwał katastrofę. Zadeklarował, że zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. W jednym z poprzednich wpisów, odnoszących się do SAFE, stwierdził, że najbliższe wybory zadecydują, czy Polska zostanie w Unii Europejskiej. Te słowa były jednym z punktów odniesienia w podcaście "Niedyskretnie o politykach".
- Publicyści już jakieś pól roku temu mówili, że kampania 2027 będzie pod hasłem polexitu i będzie go używać Konfederacja, natomiast teraz stała się straszakiem KO. rozmowa o SAFE zamieniła się w to, czy wychodzimy z Unii Europejskiej. [...] Agaton Koziński, z którym rozmawiałam, powiedział, że Donald Tusk robi to, co robił Cameron [...] rozpisał referendum, a ludzie byli tak wkurzeni, że stwierdzili, że zagłosują za wyjściem. [...] Agaton twierdzi, że Donald Tusk robi dokładnie to samo i może doprowadzić, że ludzie będą bardziej w kierunku antyeuropejskim - mówiła Joanna Miziołek.
Sprzeczne sygnały PiS
Z kolei Eliza Olczyk stwierdziła, że od dawna starszy się polexitem, jednak nastroje społeczne pozostają prounijne, jak wynika z sondaży. Jej zdaniem to Donald Tusk musiałby zapoczątkować ewentualny proces wychodzenia w UE, między innymi poprzez zarządzenie referendum.
Zbigniew Bogucki odpowiada Donaldowi Tuskowi ws. polexitu. Ma rację?
- To on sam musiałby doprowadzić do tego referendum i do tego nieszczęścia w postaci polexitu, a nie zrobi tego PiS, który już teraz się na twardo ustawia jako zwolennik UE - powiedziała.
Eliza Olczyk zauważyła jednak, że PiS wprowadza wyborców w konsternację. Przywołała między innymi przykład Przemysława Czarnka, który otwarcie mówi "nie chcemy SAFE, nie chcemy programu ETS, żądamy wypowiedzenia paktu migracyjnego", a to budzi niepokój i pytanie czy faktycznie warto być w Unii? Z drugiej strony jest europoseł Patryk Jaki, który obecnie nie chce polexitu, a dawniej stworzył całą listę pokazującą, ile nasz kraj stracił na dołączeniu do UE.