Motyka: Nawrocki chce zmienić konstytucję na swoją modłę i my w tym nie będziemy uczestniczyć

2026-05-04 14:52

Gościem "Expressu Biedrzyckiej" był Miłosz Motyka, minister energii, PSL: - (...) wbrew temu o czym krzyczy prezydent - dość jasno określa konstytucyjne obowiązki władz i ich rozdział. Wystarczy jej przestrzegać. Gdyby Karol Nawrocki nie próbował dziś poszerzać własnych kompetencji i wchodzić w rolę rządu, to nie miałby z tym problemu. Wydaje się jednak, że jego podstawowym modus operandi działania jest chęć zmiany konstytucji na własną modłę. Nie po raz pierwszy, ale my w tym na pewno nie będziemy uczestniczyć.

MOTYKA MOCNO: PSL NIE PRZYJMIE ZAPROSZENIA DO RADY NOWEJ KONSTYTUCJI

Super Express: Czy PSL otrzymało, a jeśli tak, to czy przyjmie zaproszenie od prezydenta Karola Nawrockiego do tzw. Rady Nowej Konstytucji?

Miłosz Motyka: Nie przyjmie.

Bo?

Bo to jest zwykła retoryka polityczna a nie żadne poważne ciało, które miałoby zmienić prawo w Polsce tak, aby napisać jego ramy na nowo. Najważniejsze jednak jest to, że mamy w Polsce konstytucję, która - wbrew temu o czym krzyczy prezydent - dość jasno określa konstytucyjne obowiązki władz i ich rozdział. Wystarczy jej przestrzegać. Gdyby Karol Nawrocki nie próbował dziś poszerzać własnych kompetencji i wchodzić w rolę rządu, to nie miałby z tym problemu. Wydaje się jednak, że jego podstawowym modus operandi działania jest chęć zmiany konstytucji na własną modłę. Nie po raz pierwszy, ale my w tym na pewno nie będziemy uczestniczyć. Swoją drogą to ciekawe zjawisko: mówić o "konstytucji nowej generacji" i desygnując do jej tworzenia Julię Przyłębską. To brzmi raczej jak prowokacja, a nie poważna propozycja. Jako była "szefowa" Trybunału Konstytucyjnego doprowadziła do jego upadku i nie ma żadnego dokonania w zakresie obrony ustawy zasadniczej. Jedyne jej dokonania odbywały się, o czym słyszeliśmy, na polu gastronomicznym, a nie prawniczym. Desygnowanie takiej osoby do pisania nowej konstytucji to, dla mojego pokolenia, żart.

Prezydent podchodzi jednak do tematu bardzo emocjonalnie i pyta czy Polacy chcą aby krajem rządzili wybrani "wolą suwerena, narodu" czy władza wybrana za sprawą "układów partyjnych". To chyba sugestia, że on, w przeciwieństwie do waszego rządu, posiada mandat społeczny?Tak i uważa, że rząd jest w jakiś sposób niewłaściwie dobierany, czym podważa silny mandat wyborów parlamentarnych. Oderwał się od rzeczywistości i lewituje wysoko. Przypomnę: mamy w Polsce ustrój parlamentarno-gabinetowy, a konstytucja została przyjęta w referendum. Halo, tu ziemia!

Niemniej wkłada duży wysiłek w to aby przekonać Polaków, że obecna sytuacja jest dysfunkcyjna.Prezydent jest od tego żeby tej konstytucji przestrzegać, a nie od tego żeby ją podważać czy dezawuować w oczach obywateli.

"Nie może być tak, że władza rozkłada się w Polsce na dwa ośrodki" mówi Karol Nawrocki.Nie rozkłada się. W Polsce rządzi rząd, a w systemie parlamentarno-gabinetowym, nie prezydenckim, prezydent ma swoją określoną rolę. Pamiętamy chyba wszyscy akt przysięgi? "Będę stał na straży konstytucji"? Tymczasem prezydent ją podważa i w działaniu i w słowach.

Prerogatywy prezydenta pozwalają jednak, choćby za pomocą prawa weta, utrudniać pracę rządowi. Nawrocki ochoczo z tej możliwości korzysta, ostatnio choćby ws. ustawy o rozwodach pozasądowych. Nie ma chyba co udawać, że to nie stanowi dla was problemu?

Prezydent wykorzystuje swoje narzędzia do tego żeby bronić ciemnych interesów, jak choćby przy okazji kryptowalut, czy osłabiać i opóźniać modernizację polskiej armii, a nie do tego żeby współpracować z rządem. Oczywiście może to robić, może osłabiać bezpieczeństwo własnego kraju, nie chronić obywateli przed brudnymi interesami rynku kryptowalut... pytanie tylko czy powinien? Może wkładać nam kij w szprychy, ale pytanie czy powinien? Konstytucja dookreśla tę kwestię i mówi, że na tym polu powinna być współpraca i porozumienie. Do tej pory nie było z tym problemu, różne ośrodki polityczne ze sobą współpracowały, tak było choćby z prezydentem Dudą.Który też chciał konstytucję zmieniać, przypominam.Ale w zakresie współpracy z rządem takich napięć nie było. A prezydent Nawrocki chce sam te napięcia generować. Więc to nie w konstytucji jest problem, tylko w osobie, która nie potrafi przestrzegać i rozumieć jej zapisów. Do Rady, która ma pracować nad "nową konstytucją" dołączył jednak Józef Zych, historia Ludowców. Jest pan tym rozczarowany? Zaskoczony?To jest jedna z osób, które bardzo mocno bronią dziedzictwa obecnej konstytucji, jest jednym z jej współautorów i sądzę, że będzie dość mocno stał na jej straży i wskazywał jak prezydent jej nie przestrzega. Wystarczy sięgnąć po jego wypowiedzi, w których wielokrotnie zwracał uwagę na to jak funkcjonuje obecna konstytucja i myślę, że pan prezydent Nawrocki może się lekko zdziwić gdy na ten temat z marszałkiem Zychem porozmawia. Choć uważam to ciało za totalnie dysfunkcyjne, polityczne, niemerytoryczne.Umie pan odpowiedzieć na pytanie jak długo będzie jeszcze obowiązywać tzw. tarcza paliwowa i regulowane ceny?Trzeba pytać Waszyngtonu. Myślę, że wie to tylko jeden człowiek na świecie i dwa państwa. Stany Zjednoczone i Iran to chyba jedyne "jednostki", które potrafiłyby odpowiedzieć na to pytanie. Na razie przedłużyliśmy obniżonego VAT-u i akcyzy o kolejne pół miesiąca. Jest to wyzwanie.Minister Domański rwie włosy z głowy? Macie szacunki ile budżet państwa stracił na tej sytuacji?Koszt VATu i akcyzy to 1 mld 600 mln zł w ciągu miesiąca. Jeśli jednak chodzi o ustabilizowanie sytuacji, o sztywną marżę, dość jasną regulację jeśli chodzi o zakup paliw i ceny hurtowe, to w kieszeniach Polaków przez miesiąc funkcjonowania programu CPN zostało 3 mld zł. Prowadzimy nieustanny dialog z ministrami energii innych państw. Te rozmowy są emocjonalne, bo żaden z ministrów energii i żaden z europejskich rządów za tę sytuację nie odpowiada, a ponosi jej koszty. Kolejna sprawa to np. dostępność paliwa lotniczego, bo w niektórych krajach to już kwestia problematyczna, część lotów jest już odwoływana. Niestety nikt nie wie, włącznie z częścią amerykańskiej administracji, jak długo ta sytuacja potrwa. A nawet gdyby udało się ją uspokoić, to szybko do normy nie wróci.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki