​Domański sonduje porozumienie z NBP. W grze nominacje i miliardy dla budżetu

2026-09-30 8:50

Minister finansów Andrzej Domański sonduje w Narodowym Banku Polskim możliwość porozumienia w sprawie obsady zarządu i wpłaty pieniędzy do budżetu -  dowiedzieli się nieoficjalnie nasi reporterzy. Rozważany układ miałby otworzyć drogę do akceptacji wcześniej proponowanych kandydatów, pod warunkiem przekazania państwu kilkunastu miliardów złotych z zysku NBP. Na razie sceptyczna wobec takiego rozwiązania jest Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego. Porozumienia nie ma, a czas na uzupełnienie władz banku się kurczy.

Minister finansów Andrzej Domański w ciemnej marynarce i niebieskim krawacie. O negocjacjach z NBP przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express
  • Minister finansów sonduje z NBP kluczowe porozumienie: obsada zarządu w zamian za miliardy złotych z zysku dla budżetu.
  • Kancelaria Prezydenta sceptycznie patrzy na powiązanie nominacji z finansami, a czas na uzupełnienie władz NBP drastycznie się kurczy.
  • Sprawdź, co oznacza ten polityczny pat dla stabilności finansów państwa i czy NBP uda się uniknąć groźnego paraliżu!

W wielomiesięcznym sporze o zarząd NBP pojawia się nowy wątek. Według naszych nieoficjalnych ustaleń minister Andrzej Domański sprawdza możliwość połączenia dwóch spraw: odblokowania nominacji do władz banku centralnego oraz wpłaty z zysku NBP do państwowej kasy. Chodzić może nawet o kilkanaście miliardów złotych. Mocna propozycja padał, ale nie uzgodniono ostatecznej umowy. Zarówno o konkretne kwoty, nazwiska, jak i same negocjacje między insytucjami, zapytaliśmy w resorcie finansów i banku centralnym. Usłyszeliśmy, że sprawę przekazano do odpowiednich departamentów, które przygotowują odpowiedź. 

Te same nazwiska, nowy warunek? 

Wcześniejsze propozycje prezesa NBP Adama Glapińskiego obejmowały Martę Kightley oraz trzech członków Rady Polityki Pieniężnej: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. Jak opisywał Money.pl, nominacje utknęły z powodu braku kontrasygnaty premiera Donalda Tuska. Miał on ostro sprzeciwiać takiej propozycji. Teraz miałaby się pojawić możliwość odblokowania kandydatur. Sondowane rozwiązanie - – według naszych ustaleń - obejmuje całą wcześniejszą listę. Co ważne bez porozumienia trzech ośrodków nominacji nie będzie. To Glapiński występuje z wnioskami, prezydent powołuje członków zarządu, a premier musi podpisać jego postanowienia. Domański może sondować rozwiązanie, ale jego akceptacja nie zastąpi kontrasygnaty Tuska. 

Kancelaria Nawrockiego sceptyczna 

Według naszych nieoficjalnych ustaleń Kancelaria Prezydenta podchodzi do tego pomysłu sceptycznie. Zastrzeżenia dotyczą powiązania zgody na konkretne osoby z pieniędzmi dla budżetu: dlaczego kandydatury, które wcześniej nie uzyskały akceptacji, miałyby teraz zostać zaakceptowane pod warunkiem dodatkowej wpłaty?  Nie oznacza to ostatecznego odrzucenia rozmów. Pokazuje jednak, że nawet gdyby rząd i NBP znaleźli wspólny język, pozostaje jeszcze zgoda prezydenta. W listopadzie NBP może zejść poniżej ustawowego minimum 

Rozmowy toczą się pod presją kalendarza. W marcu zakończyła się kadencja Marty Kightley. Na początku listopada dobiega końca kadencja Adama Lipińskiego, ostatniego urzędującego wiceprezesa NBP. W zarządzie Narodowego Banku zasiadają Adam Glapiński oraz Adam Lipiński, Marta Gajęcka, Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha. To siedem osób łącznie z prezesem. Ustawa wymaga prezesa oraz od sześciu do ośmiu członków zarządu, w tym dwóch wiceprezesów. Jeśli przed odejściem Lipińskiego nie będzie nowych nominacji, pozostanie prezes i pięciu członków. Zarząd znajdzie się poniżej ustawowego minimum, a oba stanowiska wiceprezesów będą nieobsadzone. 

Taka sytuacja grozi poważnym sporem o prawidłowość działania zarządu i podejmowanych przez niego uchwał. Organ ten kieruje działalnością NBP, uchwala plan finansowy, określa zasady organizacji pracy oraz przygotowuje materiały dla Rady Polityki Pieniężnej. Może dojść do paraliżu finansów państwa. Oczywiście nie oznacza to automatycznie zatrzymania wszystkich operacji banku centralnego. Brak wymaganej obsady może jednak utrudnić podejmowanie decyzji i narazić je na kwestionowanie. Samo zebranie odpowiedniej liczby osób na posiedzeniu nie naprawia składu niezgodnego z ustawą.  Przed konsekwencjami impasu ostrzegał w wywiadzie dla Money.pl Ludwik Kotecki. Potwierdził, że wcześniej rozważano jego kandydaturę do zarządu, ale zaprzeczył uczestnictwu w politycznym „dealu”. 

Kiedy miliardy mogłyby trafić do budżetu? 

W finansowej części propozycji pozostaje zasadnicza niewiadoma. We wcześniejszej nieoficjalnej informacji pojawiał się termin „na koniec roku”. Nie jest jasne, czy chodzi o przelew jeszcze w grudniu, wykazanie odpowiedniego wyniku za 2026 r., czy przyszłą wpłatę po jego rozliczeniu. Zgodnie z ustawą wpłata z rocznego zysku NBP następuje w ciągu 14 dni od zatwierdzenia sprawozdania finansowego przez Radę Ministrów. W zwykłym trybie ewentualny zysk za 2026 r. zasiliłby budżet dopiero w 2027 r. Wyniku banku centralnego nie można też zagwarantować politycznym uzgodnieniem. Zależy on między innymi od kursów walut, zagranicznych stóp procentowych i kosztów prowadzenia polityki pieniężnej. Wzrost wartości rezerw nie oznacza automatycznie zysku, który można wypłacić. Ustawowe przekazanie części rzeczywiście osiągniętego zysku do budżetu jest normalną procedurą. Powiązanie nominacji z zapewnieniem konkretnej kwoty rodzi natomiast pytanie, czy oczekiwania rządu nie stają się formą nacisku na bank centralny. 

Na razie z naszych ustaleń wynika, że Domański sonduje możliwość porozumienia, a Kancelaria Nawrockiego pozostaje sceptyczna. Nie ma potwierdzenia uzgodnionej listy nominacji, kwoty ani terminu wpłaty. Listopadowy termin końca kadencji Lipińskiego zbliża się jednak niezależnie od postępów rozmów.  

KWIATKOWSKI: Prok. Wełna to najlepszy wybór do kierowania śledztwem ws. Zondacrypto
Sonda
Jak oceniasz ministra finansów Andrzeja Domańskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki