- Łukasz Mejza zebrał ok. 170 punktów karnych i blisko 20 tys. zł mandatów, a jego kolejne wykroczenia drogowe wywołały irytację w klubie PiS.
- Politycy PiS – Mateusz Morawiecki i Piotr Müller – mówią wprost o konieczności radykalnych działań, podkreślając, że problemem jest nie pojedynczy incydent, lecz powtarzalność wykroczeń i brak wyciągania wniosków.
- Narasta niechęć wobec Mejzy w klubie, a jego wcześniejsze kontrowersje – m.in. oferowanie pseudomedycznych terapii – dodatkowo wzmacniają presję na podjęcie decyzji dotyczącej jego dalszej obecności w ugrupowaniu.
Kontrowersyjny polityk PiS
Łukasz Mejza budzi kontrowersje od dawna. Przypominamy, że sprzedawał kiedyś drogie, pseudomedyczne terapie dla śmiertelnie chorych dzieci. W obecnej kadencji Sejmu ten poseł klubu PiS (formalnie członkiem partii nie jest) zasłynął z rekordowej liczby wykroczeń drogowych. Mejza notorycznie przekracza prędkość. W latach 2024–2025 popełnił 16 wykroczeń, a niedawno doszło kolejne na trasie koło Zielonej Góry.
Mejza uniknie kary? Sęk w tym, że nie odbiera ważnej korespondencji
Morawiecki i Piotr Müller czekają na decyzję
W PiS narasta niechęć wobec niego. – Uważam, że to, co wyczynia poseł Mejza, naprawdę zasługuje na bardzo radykalne posunięcia. Mocno radykalne. Więcej nie będę tutaj mówił – powiedział Mateusz Morawiecki w Kanale Zero. W podobnym tonie wypowiada się m.in. Piotr Müller. – Gdyby to ode mnie osobiście zależało, Łukasz Mejza dzisiaj już by nie był posłem klubu PiS. Nie dlatego, że raz przekroczył prędkość, tylko że zrobił to wielokrotnie, że nie wyciąga wniosków - zaznaczył europoseł PiS w Radiu ZET.