Referendum w Krakowie to początek tsunami?
Przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego doprowadzili w referendum do jego spektakularnego odwołania z fotela prezydenta Krakowa. To polityczne trzęsienie ziemi w Małopolsce stało się bezpośrednim impulsem dla lokalnych działaczy i środowisk opozycyjnych w stolicy. Podbudowani krakowskim sukcesem, postanowili przenieść ten scenariusz na warszawski grunt, powołując do życia inicjatywę o nazwie Stołeczna Operacja Referendalna (SOR).
Głównym celem grupy skupionej wokół projektu SOR jest doprowadzenie do przedterminowego głosowania, w którym mieszkańcy mieliby zdecydować o wcześniejszym wygaszeniu mandatu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz o rozwiązaniu Rady m.st. Warszawy. Przedstawiciele inicjatywy zarzucają władzom stolicy m.in. forsowanie kontrowersyjnych zmian w organizacji ruchu (w tym Strefy Czystego Transportu), podwyżki opłat lokalnych, zaniedbania w inwestycjach infrastrukturalnych oraz przedkładanie polityki krajowej nad realne problemy warszawiaków.
Za powstaniem i działaniami Stołecznej Operacji Referendalnej stoją przede wszystkim lokalne stowarzyszenia miejskie, ruchy społeczne, politycy prawicowej opozycji oraz aktywiści sprzeciwiający się dotychczasowej polityce warszawskiego ratusza. To komitet złożony z osób, które chcą wykorzystać spadek nastrojów społecznych i zmęczenie części mieszkańców obecną administracją.
Wysiłek przeciwników Trzaskowskiego
Droga do zorganizowania głosowania nie jest jednak łatwa. Od lipca w całym mieście trwa intensywna mobilizacja i zbiórka podpisów – aby wniosek o referendum był ważny, inicjatorzy muszą zebrać co najmniej 130 tysięcy podpisów poparcia od mieszkańców uprawnionych do głosowania. Czasu jest niewiele: na dwa tygodnie przed formalnym końcem zbiórki komitetowi SOR wciąż brakuje około 30 tysięcy podpisów, co oznacza konieczność maksymalnego przyspieszenia akcji w finałowym etapie.
Pytanie o ewentualny finał tej inicjatywy budzi ogromne emocje. Jeśli do referendum rzeczywiście dojdzie – czy Rafał Trzaskowski może stracić stanowisko? Zgodnie z badaniem zrealizowanym przez Instytut Badań Pollster, opinia publiczna pozostaje sceptyczna co do możliwości powtórzenia scenariusza krakowskiego. Prawie połowa badanych – 49 proc. – jest przekonana, że włodarz stolicy obroni swój fotel i odwołanie się nie uda. Przeciwną opinię wyraziło 34 proc. ankietowanych, zdaniem których Trzaskowski straci urząd prezydenta Warszawy. Z kolei 17 proc. respondentów nie potrafiło jednoznacznie ocenić wyniku ewentualnego plebiscytu.
Badanie zostało przeprowadzone w dniach 1–2 września na reprezentatywnej próbie 1008 dorosłych Polaków.