Rosja wciąż koncentruje swoje siły na wojnie przeciwko Ukrainie. Nie oznacza to jednak, że państwa NATO mogą czuć się całkowicie bezpieczne. Radosław Sikorski w „Porannym Ringu” ocenił, że Moskwa nie ma obecnie możliwości przeprowadzenia szerokiej ofensywy na Zachód, ale może podejmować działania hybrydowe, terrorystyczne i prowokacyjne.
– Rosja nie jest zdolna do generalnej ofensywy na zachód, no bo wszystkie siły ma związane w Ukrainie i od 13 lat nie jest w stanie podbić całego Donbasu – powiedział Sikorski.
Putin może chcieć sprawdzić NATO
Zdaniem Radosława Sikorskiego zagrożeniem pozostają działania prowadzone poniżej progu otwartej wojny. Rosyjski przywódca może również błędnie założyć, że uderzenie w słabsze państwo Zachodu podważy wiarygodność artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, zgodnie z którym atak na jednego sojusznika jest traktowany jako atak na wszystkich.
– Natomiast może robić jeszcze agresywniej to co robi, to znaczy prowadzić wojnę terrorystyczną i próbować jakieś prowokacje. Putinowi może się wydawać, że jak zaatakuje jedno ze słabszych państw Zachodu, to się okaże, że artykuł piąty nie działa. No i wtedy niby w jego rachubach NATO się rozpadnie – ostrzegł gość „Porannego Ringu”.
Sikorski zwrócił jednocześnie uwagę, że rosyjska agresja na Ukrainę nie osłabiła NATO. Przeciwnie, do Sojuszu dołączyły Finlandia i Szwecja, a strategiczne położenie Rosji w rejonie Morza Bałtyckiego uległo pogorszeniu.
– Tylko przypominam, od czasu jego agresji na Ukrainę NATO się powiększyło o dwa nowe silne kraje, Finlandię i Szwecję, dzięki czemu Bałtyk, bardzo ważne miejsce, przez które przepływa 60% rosyjskiego eksportu ropy, stał się w zasadzie morzem wewnętrznym NATO. Więc tak, Putin ma złe intencje, ale to nie znaczy, że mu się uda – stwierdził.
Czy Putin pójdzie drogą Iranu? Jednoznaczna odpowiedź Sikorskiego
W „Porannym Ringu” Radosław Sikorski został zapytany, czy Putin może wykorzystać przykład Iranu i spróbować rozszerzyć konflikt na państwa sojusznicze. Odpowiedź była niepokojąca.
– Nie można tego wykluczyć i dlatego wydajemy 200 mld zł na obronność i dlatego najpierw w Hadze, a potem w Ankarze jako sojusz wyznaczyliśmy pułap 3,5% PKB na obronność. To co jest ciekawe, to to, że te dwie wojny mają swoje punkty wspólne, na dobre i na złe – powiedział Sikorski.
Jego słowa wskazują, że ryzyka rosyjskiego ataku na kraj NATO nie można lekceważyć, nawet jeśli Moskwa nie jest obecnie gotowa do rozpoczęcia pełnoskalowej ofensywy przeciwko całemu Sojuszowi. Szczególnie groźna może być próba przetestowania jedności Zachodu poprzez prowokację lub uderzenie w jedno z mniejszych państw członkowskich.
Rosja pomaga Iranowi. Sikorski mówi o amerykańskich żołnierzach
Gość „Porannego Ringu” zwrócił także uwagę na związki między wojną w Ukrainie a konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jak mówił, Iran dostarcza Rosji drony i technologię potrzebną do ich produkcji. W zamian Moskwa ma przekazywać Teheranowi rozwiązania przydatne przy budowie zaawansowanych rakiet.
– Iran eksportuje do Rosji drony i technologię dronową, a Rosja, tak donosi FT, źródło wiarygodne, daje Iranowi technologię do rakiet hipersonicznych, przed którymi bardzo trudno byłoby się obronić amerykańskim niszczycielom i lotniskowcom – powiedział Sikorski.
Następnie padły wyjątkowo mocne słowa skierowane pod adresem władz Stanów Zjednoczonych.
– Mam nadzieję, że amerykańska administracja wyciągnie wnioski z tego, że Rosja pomaga Iranowi w zabijaniu amerykańskich żołnierzy – podkreślił Radosław Sikorski w „Porannym Ringu”.
Wypowiedź Sikorskiego pokazuje, że współpraca Rosji i Iranu nie ogranicza się do wojny przeciwko Ukrainie. Według przedstawionej przez niego oceny technologie przekazywane Teheranowi mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskich okrętów, lotniskowców i stacjonujących w regionie żołnierzy USA. Dla państw NATO to kolejny sygnał, że działania Moskwy i jej sojuszników należy rozpatrywać jako element szerszej konfrontacji z Zachodem.