- Analityk Robert Fox wskazuje, że Władimir Putin wierzy w rosyjskie zwycięstwo w Ukrainie i widzi "okno możliwości" do września, co może skłaniać go do eskalacji konfliktu, wykorzystując wewnętrzne podziały w NATO, zmienne postawy polityczne i wyczerpywanie się ukraińskich zasobów.
- Rosja prowadzi wzmożone działania dezinformacyjne oraz incydenty militarne, co świadczy o rozszerzaniu presji i konfliktu poza granice Ukrainy.
- Pogarszająca się sytuacja wewnętrzna w Rosji może skłonić Putina do dalszej eskalacji, włącznie z potencjalną mobilizacją setek tysięcy żołnierzy i wprowadzeniem pełnego stanu wojennego, co miałoby poważne konsekwencje dla obrony wszystkich europejskich sojuszników NATO.
Robert Fox, analityk wojskowy piszący dla "The Independent", zidentyfikował trzy zjawiska, które jego zdaniem mogą świadczyć o gotowości Kremla do rozszerzenia konfliktu poza granice Ukrainy. Ekspert łączy to z przekonaniem Władimira Putina, iż czas nie jest sprzymierzeńcem Rosji. Według Foxa, rosyjski przywódca może postrzegać nadchodzące miesiące jako decydujące dla zmiany biegu wojny, co zwiększa prawdopodobieństwo prób wywierania presji również na inne regiony.
Niepokojące sygnały
Pierwszym sygnałem, na który zwraca uwagę Fox, jest przekonanie prezydenta Putina o zbliżającym się rosyjskim zwycięstwie w Ukrainie oraz istnieniu "okna możliwości" trwającego do września. Analityk sugeruje, że ten optymizm może być wzmacniany przez różnorodne czynniki międzynarodowe i polityczne. Wśród nich Fox wymienia wewnętrzne podziały w NATO, zmienne wypowiedzi Donalda Trumpa oraz utrzymujący się impas na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej. Kluczowym elementem, który przyczynia się do tej oceny, ma być również wyczerpywanie się ukraińskich zasobów obrony przeciwlotniczej.
Jako drugi sygnał Robert Fox wskazuje na zintensyfikowaną kampanię dezinformacyjną i destabilizacyjną prowadzoną przez Moskwę na terenie Europy. Analityk cytuje przykład fałszywych oskarżeń kierowanych pod adresem państw bałtyckich. Kreml zarzuca tym krajom rzekome tworzenie baz dla ukraińskich sił zbrojnych oraz wspieranie operacji dronów dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. Ponadto, w ostatnim czasie, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew publicznie oskarżyli Łotwę o "bezpośredni udział w wojnie po stronie Ukrainy".
Premier Donald Tusk zapowiedział: Powstanie Mur Pamięci dla ofiar Wołynia
Fox wymienia również incydenty militarne jako element działań destabilizacyjnych. Przykładem jest przelot rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Tu-95 w pobliżu grupy operacyjnej NATO, prowadzącej ćwiczenia na Morzu Norweskim. Według analityka, samolot zbliżył się na niebezpieczną odległość do brytyjskiego lotniskowca HMS Prince of Wales, zrzucając około 20 boi hydroakustycznych. Maszyna została przechwycona przez dwa brytyjskie myśliwce F-35. Mimo że Fox ocenia ten manewr jako demonstracyjny, a nawet "nieco dziecinny", podkreśla jego konkretny cel: "Nawet jeśli boje funkcjonowałyby tylko przez kilka minut, mogłyby pomóc w zidentyfikowaniu, jakie dokładnie okręty podwodne NATO operują w tym obszarze".
Analityk zwraca uwagę na wzmożoną aktywność rosyjskich okrętów podwodnych – zarówno załogowych, jak i bezzałogowych – na Morzu Północnym, Morzu Irlandzkim oraz w kanale La Manche. Ich zadaniem, jak twierdzi Fox, jest monitorowanie rurociągów paliwowych i podmorskich kabli. W opinii eksperta, te działania wzmacniają przekonanie, że konflikt stopniowo przestaje być ograniczony do terytorium Ukrainy, rozprzestrzeniając się na szerszy region.
Wewnętrzne problemy Rosji
Trzecim czynnikiem, który zdaniem analityka sygnalizuje ryzyko eskalacji konfliktu wobec Europy, jest zauważalne pogorszenie wewnętrznej sytuacji w Rosji. Fox ocenia, że rosyjska gospodarka znajduje się w trudnej kondycji. Wśród symptomów problemów wymienia on kolejki na stacjach benzynowych, a także zakłócenia w dostępie do internetu i łączności komórkowej. Dodatkowo, na okupowanym Krymie odnotowano poważne niedobory paliwa. Fox argumentuje, że nawet kolejne niepowodzenia Putina niekoniecznie doprowadzą do zakończenia konfliktu. Stwierdza: "Rosja funkcjonuje jako gospodarka wojenna, a Putin stał się przywódcą wojennym. Pokój nie mieści się w jego wyobrażeniu o własnym przetrwaniu politycznym".
Potencjalna eskalacja i mobilizacja
W opinii eksperta, w przypadku przedłużenia się konfliktu do zimy, rosyjski przywódca może podjąć jeszcze bardziej ryzykowne decyzje. Fox rozważa możliwość ogłoszenia częściowej lub pełnej mobilizacji, mającej na celu powołanie co najmniej 500 tysięcy nowych żołnierzy. Taki krok, jak wynika z analizy, niemal na pewno wiązałby się z wprowadzeniem pełnego stanu wojennego. Analityk wskazuje również na potencjalne konsekwencje dla państw regionu i całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stwierdza, że "w takim przypadku nie tylko Kijów i jego bałtyccy sąsiedzi będą musieli poważnie zastanowić się nad własną obroną przeciwlotniczą. Dotyczy to wszystkich europejskich sojuszników z NATO, w tym Wielkiej Brytanii". Według Foxa, państwa te musiałyby dokonać rewizji swoich systemów ochrony terytorialnej i morskich granic.