- Wizyta Karola Nawrockiego na Węgrzech, będąca rewizytą, wywołała burzliwą debatę w Polsce.
- Spotkanie z Viktorem Orbánem, pomimo oficjalnego charakteru, spotkało się z krytyką ze strony polskiego rządu.
- Krytycy zarzucają, że wizyta wysyła niewłaściwy sygnał w kontekście relacji Orbána z Putinem.
- Dowiedz się, dlaczego Donald Tusk nazwał to "rosyjskim bagnem" i co oznacza to dla polskiej polityki zagranicznej.
Wizyta Nawrockiego na Węgrzech. To była rewizyta
Spotkanie Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem nie było przypadkowe ani nagłe. Jak wynika z informacji Kancelarii Prezydenta, miało ono charakter rewizyty, odpowiedzi na wcześniejsze wizyty węgierskich przedstawicieli w Polsce, w tym spotkania z najwyższymi władzami w Warszawie.
W trakcie wizyty Nawrocki spotkał się nie tylko z premierem Węgier, ale również z prezydentem Węgier, co podkreśla oficjalny, państwowy charakter wydarzenia. Z perspektywy protokołu dyplomatycznego była to więc pełnoprawna wizyta głowy państwa, obejmująca spotkania z najważniejszymi politykami Węgier.
Karol Nawrocki u Viktora Orbana. Gorąca dyskusja po wizycie na Węgrzech. Wymowne zdjęcie w sieci
Warto dodać, że wątek węgierski nie zaczął się dopiero od spotkania Nawrockiego z Viktorem Orbanem w Budapeszcie. Tego samego dnia prezydent Węgier Tamás Sulyok spotkał się z Karolem Nawrockim w Przemyślu podczas obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, co nadawało całej sekwencji wydarzeń także oficjalny, państwowy wymiar.
Dlaczego to spotkanie wywołało tyle emocji?
Istnieje też druga strona medalu. Nie przez wszystkich spotkanie Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem zostało potraktowane jak zwykły element dyplomacji. Sama zapowiedź wizyty wywołała falę krytyki. Premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski otwarcie oceniali ją jako polityczny błąd. W debacie publicznej szybko pojawiły się głosy, że w obecnej sytuacji międzynarodowej taki gest wobec węgierskiego premiera jest dla Polski ryzykowny wizerunkowo i może zostać odczytany jako demonstracja bliskości z jednym z najbardziej kontrowersyjnych przywódców w Unii Europejskiej.
To właśnie dlatego wspólna fotografia i uścisk dłoni nie zostały odczytane jako neutralny obrazek z zagranicznej wizyty. Krytycy prezydenta przekonywali, że Orban od dawna kojarzony jest z miękką linią wobec Rosji i konfliktowym podejściem wobec unijnego mainstreamu, więc każdy taki symboliczny gest automatycznie nabiera politycznego ciężaru. Dodatkowo szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił wprost, że wizyta wysyła komunikat o staniu po stronie Orbana, którego określił jako polityka bliskiego Putinowi.
Burza wokół Nawrockiego nie wygasa
Wokół wizyty zrobiło się jeszcze głośniej po relacjach z samego wydarzenia. TVN24 opisywał nerwową reakcję prezydenta na pytanie o zażyłość Orbana z Władimirem Putinem, a Donald Tusk napisał później wprost o „rosyjskim bagnie”. Równocześnie przypomniano, że Nawrocki już wcześniej miał odwołać spotkanie z Orbanem właśnie z powodu jego relacji z Putinem. To tylko dolało oliwy do ognia i sprawiło, że polityczna temperatura wokół całej wizyty jeszcze wzrosła.
Czarzasty reaguje na zdjęcie i spotkanie
Na fotografię ze spotkania zareagował dziś marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, publikując krótki wpis: „Dziś u Orbana, jutro u Putina 🤷♀️”.
To jedno zdanie wystarczyło, by rozpętać burzę w sieci. Wpis lidera Lewicy Jest szeroko komentowany i szybko stał się jednym z głównych punktów odniesienia w debacie o wizycie Nawrockiego.
Spór nie dotyczy tylko wizyty
Reakcje pokazują, że stawka tej dyskusji jest znacznie większa niż jedno spotkanie. Dla części sceny politycznej to pytanie o kierunek polityki zagranicznej Polski i o to, jakie sygnały wysyła ona do partnerów w Europie.
Spór na linii Włodzimierz Czarzasty – Karol Nawrocki trwa zresztą od tygodni i nie dotyczy wyłącznie wizyty w Budapeszcie. W ostatnim czasie obaj politycy publicznie uderzali w siebie także przy okazji spraw bezpieczeństwa państwa i napięć wokół decyzji głowy państwa, a ton tej wymiany stawał się coraz ostrzejszy. W tym kontekście wpis Czarzastego o spotkaniu z Orbanem nie wybrzmiał jak jednorazowa uszczypliwość, lecz jako kolejna odsłona wyraźnego politycznego konfliktu między marszałkiem Sejmu a prezydentem.
Poniżej galeria zdjęć: