Ziobro unika wymiaru sprawiedliwości oraz...
Zbigniew Ziobro, po dłuższej nieobecności w kraju i pobycie na Węgrzech, niespodziewanie odnalazł się w Stanach Zjednoczonych. Były minister sprawiedliwości ujawnił się tam w nowej roli – korespondenta TV Republika, co wywołało falę komentarzy w kraju. Przypomnijmy, że Ziobro jest w Polsce ścigany w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura oraz komisje śledcze chcą go przesłuchać w sprawie licznych nieprawidłowości przy wydatkowaniu publicznych pieniędzy, jednak polityk konsekwentnie unika stawiennictwa, zasłaniając się stanem zdrowia.
„Powiedział, że chce być komentatorem”. Tak doszło do współpracy Ziobry z TV Republika
Nagła aktywność medialna „korespondenta” z USA wywołała irytację w Sejmie. Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty w mocnych słowach skomentował postawę posła PiS:
... nie wywiązuje się z obowiązków posła
- Mandat posła to zobowiązanie wobec wyborców, a nie osobisty przywilej. Polacy patrzą i widzą, kto pracuje, a kto się kompromituje. Ziobro od dawna nie wykonuje swoich obowiązków, więc nie dostaje normalnych poselskich pieniędzy z kieszeni podatników. Te około 1300 zł miesięcznie, które mu zostało, to znak, że Sejm stosuje zasady, a nie taryfę ulgową. Albo pracuje się w Sejmie, albo nie – mówi „Super Expressowi” marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
- Teraz słyszymy, że uciekinier Ziobro ma rzekomo zostać korespondentem medialnej przybudówki PiS w USA i udawać dziennikarza. Pomijam już całą śmieszność tej sytuacji, ale on jest zawodowym posłem i ma zobowiązania wobec państwa oraz wyborców. Jeśli rzeczywiście wybierze inną pracę – uważnie przyjrzę się, czy ma prawo w ogóle pobierać z Sejmu jakiekolwiek pieniądze. Nie można być zawodowym posłem, nie wykonywać mandatu, dorabiać na boku i jeszcze brać za to publiczne pieniądze. Koniec politycznego udawania – dodaje Czarzasty.