Czarnek krzyczał na całe gardło ze sceny o UPA, a ludzie zamarli. „To jest świństwo!”

2026-06-08 19:33

Przemysław Czarnek ostro odniósł się do decyzji o nazwaniu ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA”. Podczas spotkania w Gorzowie Wielkopolskim polityk PiS mówił o „świństwie”, „szaleństwie antypolskim i antyukraińskim” oraz uderzał w tych, którzy oczekują od Polski milczenia.

Przemysław Czarnek

i

Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express
  • Przemysław Czarnek wystąpił na spotkaniu w Gorzowie Wielkopolskim.
  • Polityk PiS ostro skrytykował decyzję dotyczącą ukraińskiej jednostki nazwanej imieniem „Bohaterów UPA”.
  • Padły słowa o „świństwie” i „szaleństwie antypolskim i antyukraińskim”.
  • Czarnek uderzył także w obecny rząd i mówił o obowiązku obrony interesów Polski.

Czarnek o „Bohaterach UPA”. „Świństwo” i „szaleństwo”

Przemysław Czarnek nie tonował emocji podczas spotkania w Gorzowie Wielkopolskim. Polityk PiS mówił o sprawie, która w ostatnich dniach wywołała ogromne poruszenie w polskiej polityce, nazwaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”. Dla Czarnka była to decyzja, której nie da się usprawiedliwić ani dyplomacją, ani wojennym kontekstem.

Czy Zełenski straci Order Orła Białego? Pałac Prezydencki przedstawił swoje stanowisko

– To, co zrobił pan Zełenski, nazywając ważną jednostkę wojskową na Ukrainie imieniem Bohaterów UPA, to jest po prostu świństwo! To jest szaleństwo antypolskie i antyukraińskie. I to jest zupełnie oczywiste – krzyczał, jak nigdy ze sceny Czarnek.

Polityk PiS przekonywał, że podobne gesty uderzają nie tylko w Polskę, ale również w samą Ukrainę i jej relacje z najbliższym sojusznikiem.

– Antypolskie i antyukraińskie, bo rozmawiam także z Ukraińcami. Oni też są wściekli na to, co się dzieje na Ukrainie i na decyzje podejmowane przez władze ukraińskie, właśnie wbijające klin – podkreślał.

Mocne porównanie Czarnka. „Nikomu to do głowy nie przychodzi”

Jednym z najmocniejszych fragmentów wystąpienia było porównanie decyzji strony ukraińskiej do sytuacji, która byłaby niewyobrażalna w Niemczech. Polityk PiS sięgnął po bardzo ostre historyczne zestawienie, żeby pokazać skalę swojego sprzeciwu.

– To są zbrodnicze decyzje, bo to jest tak, jakby tutaj za zachodnią granicą niemieckie władze podjęły decyzję, że ważna jednostka wojskowa będzie nosiła imię Rudolfa Hessa albo Waffen-SS. Nikomu to do głowy nie przychodzi, a tamtym to przyszło do głowy – mówił.

Wypowiedź utrzymana była w podobnym tonie przez całe spotkanie. Czarnek nie próbował ważyć słów ani łagodzić przekazu. Zamiast dyplomatycznych sformułowań wybrał ostrą, jednoznaczną ocenę, która spotkała się z wyraźną reakcją uczestników spotkania.

„Polskę można obrażać, a my musimy siedzieć cicho?”

Czarnek uderzał także w tych, którzy jego zdaniem oczekują od Polski powściągliwości w reakcji na decyzje władz Ukrainy. Przekonywał, że takie myślenie jest częścią szerszego problemu: lekceważenia polskich interesów i polskiej pamięci.

– Czy ktoś mi może wyjaśnić logikę postępowania tych Polaków, którzy mówią, że po Polsce można chodzić, Polskę można obrażać, na Polaków można pluć, a my musimy siedzieć cicho? – pytał Czarnek.

Po chwili rozszerzył swoją argumentację, odwołując się także do kwestii inwestycji i kierunku rozwoju państwa. W jego ocenie spór wokół UPA wykracza dziś poza debatę historyczną – staje się elementem szerszej dyskusji o tym, jak Polska definiuje swoje interesy i na ile konsekwentnie potrafi ich bronić.

– To są ci sami ludzie, którzy gardzą tradycją polską. To są ci sami ludzie, którzy gardzą polskością i interesami Polski, narodu polskiego – mówił polityk PiS.

W swoim wystąpieniu Czarnek odwołał się także do rodzinnych doświadczeń związanych z wydarzeniami na Wołyniu. Przywołał historię babci swojej żony, przedstawiając ją jako przykład tragicznych losów Polaków w czasie zbrodni wołyńskiej. Wątek ten wyraźnie wyróżniał się na tle pozostałej części wystąpienia ze względu na jego osobisty charakter.

– Babcia mojej żony przeżyła tylko dlatego, że odstawiła pistolet nacjonalisty ukraińskiego, który był jej kolegą z sąsiedztwa i który przyszedł ją zabić – mówił Czarnek.

Polityk opisywał, że kobieta została uznana za martwą, a później pomógł jej ukraiński sąsiad.

– Ocknęła się po jakimś czasie, kiedy bandyci ukraińscy poszli już sobie przekonani, że nie żyje i uratował ją ukraiński sąsiad, który zawiózł ją do szpitala. Tacy też byli – dodał.

Czarnek uderza w rząd. „To jest hańba”

Polityk PiS ostro zaatakował także obecny rząd. Najmocniej odniósł się do wypowiedzi, które miały usprawiedliwiać postawę wobec środowisk OUN-UPA. Czarnek nie zostawił tu miejsca na łagodniejsze interpretacje.

– Jak może usprawiedliwiać to przedstawiciel rządu polskiego, rządu Tuska, Kosiniaka-Kamysza, rządu wszystkich innych z Polski 2050, z Lewicy Czarzastego i wszystkich tych, którzy tworzą koalicję 13 grudnia, i mówić, że nacjonaliści z OUN-UPA to byli tak jakby żołnierze niezłomni Ukrainy? To jest największy skandal. To jest hańba. Do dymisji wszyscy. Do dymisji, bo to jest zdrada stanu – grzmiał Czarnek.

„Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”

Na koniec Czarnek sięgnął po hasło „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, które było jednym z głównych sloganów kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego i które obecny prezydent nadal regularnie powtarza w swoich wystąpieniach. Polityk PiS przekonywał, że w sprawach dotyczących interesu państwa i narodu nie powinno być miejsca na partyjne kalkulacje.

– Wobec interesów państwa polskiego i narodu polskiego wszyscy musimy być jednością. My się nie musimy we wszystkim zgadzać, ale po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Z szacunku dla naszych przeszłych pokoleń i w trosce i z obowiązku wobec naszych przyszłych pokoleń. To nie jest nasze prawo, to jest nasz obowiązek – mówił.

Słowa Przemysława Czarnka są kolejnym dowodem na to, że kwestie związane z historią relacji polsko-ukraińskich nadal budzą w Polsce ogromne emocje. Spór o ocenę UPA, pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej czy sposób prowadzenia dialogu z Kijowem od lat pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w debacie publicznej. W ostatnich tygodniach dodatkowo wróciła sprawa możliwego przyznania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Pałac Prezydencki wciąż nie przedstawił w tej kwestii jednoznacznego stanowiska, co napędza kolejne komentarze i polityczne spory.

Poniżej galeria zdjęć: Czarnek i "Alternatywa dla rolników"

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - DR ANDRZEJ BYRT, były ambasador RP we Francji i w Niemczech
Sonda
Czy Wołodymyr Zełenski powinien stracić Order Orła Białego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki