CBŚP bada polskie wątki afery Epsteina. "Wypytują o życie seksualne pań w średnim wieku"

W Centralnym Biurze Śledczym Policji od miesięcy działa specjalny zespół do zbadania polskich wątków afery Jeffreya Epsteina. Mimo intensywnych działań, śledztwo nie przyniosło dotąd jakiegokolwiek przełomu, a co więcej, budzi rosnącą frustrację wśród samych funkcjonariuszy. Z nieoficjalnych ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że postrzegają oni sprawę wyłącznie jako polityczne zlecenie i marnotrawstwo zasobów, które mogłyby być wykorzystane do walki z realnymi, bieżącymi zagrożeniami przestępczością zorganizowaną. Anonimowe wypowiedzi funkcjonariuszy są wstrząsające!

Ręce osoby w kajdankach na stole. Na miniaturze obok Jeffrey Epstein. O śledztwie CBŚP przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Wikipedia/ Freepik.com

Decyzja o zaangażowaniu elitarnej jednostki, jaką jest CBŚP, w wyjaśnienie polskiego śladu w jednej z najgłośniejszych afer ostatnich lat, zapadła po publicznej deklaracji premiera Donalda Tuska. Zgodnie z nią polskie służby miały aktywnie włączyć się w badanie sprawy zmarłego w 2019 roku amerykańskiego miliardera, oskarżanego o handel ludźmi i wykorzystywanie seksualne nieletnich. W efekcie powołano specjalny zespół, który rozpoczął żmudną pracę analityczną i operacyjną. Jednak po blisko pół roku intensywnych działań, jak donosi Wirtualna Polska, nie udało się znaleźć niczego, co mogłoby stanowić przełom w śledztwie.

Zobacz: Wniosek o przesłuchanie Donalda Tuska w sądzie! Pokerowa zagrywka mecenasa

To rodzi w szeregach policji przekonanie, że cała operacja ma charakter bardziej wizerunkowy niż kryminalny i odciąga doświadczonych funkcjonariuszy od pilniejszych zadań.

Na tropie Polek z "wyspy rozpusty". Rozmowy, które nic nie wnoszą

Głównym kierunkiem działań zespołu stało się dotarcie do kobiet z Polski, których nazwiska lub dane mogły pojawić się w materiałach dowodowych, tzw. Epstein Files. Według WP, funkcjonariuszom udało się namierzyć kilkanaście kobiet, które w przeszłości miały przebywać na karaibskiej wyspie należącej do Jeffreya Epsteina. Policjanci odwiedzali je w różnych częściach kraju, przeprowadzając rozmowy mające na celu ustalenie charakteru ich pobytu i ewentualnego statusu ofiary.

Sprawdź: Nowe wieści o Hołowni i Pełczyńskiej-Nałęcz to prawdziwa BOMBA! Aż ciężko uwierzyć

Wyniki tych spotkań okazały się rozczarowujące. Żadna z przepytanych kobiet nie zgłosiła się jako ofiara handlu ludźmi ani nie złożyła zawiadomienia o przestępstwie. Co więcej, z zebranych informacji wyłania się obraz, który komplikuje narrację o przymusowym werbunku. Według informatorów WP, wszystko wskazuje na to, że kobiety trafiły na wyspę dobrowolnie, mając świadomość, na czym będzie polegać ich "praca" i do czego mogą być wykorzystywane. Niechęć do powracania do wydarzeń sprzed lat oraz brak poczucia pokrzywdzenia sprawiają, że rozmowy te nie przynoszą żadnych konkretnych ustaleń procesowych.

Frustracja w szeregach CBŚP. "Marnujemy czas"

Równolegle do działań w sprawie Epsteina, wydział CBŚP zajmujący się śledztwem mierzy się z realnymi i narastającymi problemami. Chodzi przede wszystkim o rosnącą aktywność międzynarodowych grup przestępczych ze Wschodu. W nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzami funkcjonariusze nie kryją irytacji. Jak stwierdził jeden z rozmówców portalu: 

- Coraz częściej dochodzi do porachunków między grupami ukraińskimi i gruzińskimi, napływ przestępczości ze wschodu robi się coraz bardziej widoczny, a chłopaki, zamiast zajmować się tymi tematami, to robią kilometry po całej Polsce, wypytują o życie seksualne pań w średnim wieku i tylko marnują w ten sposób czas 

Galeria poniżej: Pokazali wnętrze samolotu Epsteina! Tajemnice Lolita Express

Sonda
Czy Twoim zdaniem polskie władze właściwie reagują na ujawnione dokumenty ws. Jeffreya Epsteina?
ŻUREK BADA EPSTEINA, A CO Z KŁODZKIEM? - PYTA DORADCA PREZYDENTA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki