Informacje, które ujawnił "Super Express", wywołały prawdziwą burzę w polskiej polityce. Po tym, gdy ustaliliśmy, jakie nagrody otrzymali członkowie rządu, prezes Prawa i Sprawiedliwości postanowił, że politycy pieniądze zwrócą na konta Caritasu. Ponadto, były premier poinformował, że wkrótce w Sejmie pojawi się projekt zakładający obniżkę wynagrodzeń. - Przed wyborami powiedziałem, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Społeczeństwo to zapamiętało. Podjęliśmy pewne decyzje. Ministrowie konstytucyjni i sekretarze zdecydowali się na przekazanie otrzymanych nagród na cele charytatywne do Caritasu. Komitet Polityczny ustalił też, że przedstawimy projekt obniżenia o 20 proc. pensji poselskich - mówił wówczas Jarosław Kaczyński.
Z przekazywaniem informacji dotyczących zwrotu nagród jest jednak spory problem. Nie wszyscy politycy mają bowiem zamiar informować o zwrotach nagród. Na przeciw oczekiwaniom postanowił wyjść katowicki Caritas, który poinformował, że otrzymał dwa zwroty:
- od ministra sportu, Witolda Bańki - ponad 62 tysiące złotych
- od wiceministra sprawiedliwości, Michała Wójcika - ponad 8 tysiące złotych
Zapytałem wszystkie Caritasy w Polsce o wpłaty "nagród" przez członków rządu Beaty #Szydło. Otrzymałem właśnie pierwsze informacje od Caritasu Archidiecezji Katowickiej. #Jawność pic.twitter.com/bS5cY77X5D
— Patryk Wachowiec (@PatrykWachowiec) 21 maja 2018
PRZECZYTAJ: Ile zarabia sekretarka Kaczyńskiego? Jest tajna LISTA płac
Co ciekawe, Beata Szydło nadal uważa, że przyznanie nagród było zasadne. - Nie żałuję, musiałam stanąć po stronie swoich ludzi. Zrobiłabym to jeszcze raz - powiedziała była premier w rozmowie z tygodnikiem "Sieci".