W napisanej przez prof. Andrzeja Nowaka książce "Skąd się wziął Karol Nawrocki? Andrzej Nowak rozmawia z prezydentem RP”, pojawiły się zaskakujące informacje dotyczące zeszłorocznej kampanii wyborczej. Jedną z takich wieści był opis wydarzeń z wizyty Nawrockiego w Ząbkowicach Śląskich.
Karol Nawrocki ujawnił, że podczas przejazdu autokarem nagle źle się poczuł, a wcześniej czuł gwałtowne osłabienie. Jak wspomina, przez kilka minut kompulsywnie wymiotował, a jego współpracownicy byli przekonani, że może dojść do najgorszego: - Autokar, cały garnitur, wszystko było kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Mówili, że wyglądało to jak scena z „Egzorcysty”. Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. Kiedy się obudziłem, nie wiedziałem, co wydarzyło się przez te kilka minut – opowiadał prezydent.
Teraz do tamtych wydarzeń sprzed roku wrócił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ppłk rez. Krzysztof "Rydzu" Radziwon, który wówczas pełnił funkcję szefa ochrony kandydata na prezydenta. Opowiedział, że faktycznie, sytuacja wyglądała poważnie, tak to zapamiętał:
Gdy weszliśmy do busa, Karol Nawrocki był przytomny i odpowiadał na pytania. Z relacji osób, które brały udział w zdarzeniu bezpośrednio, wynikało, że nastąpiła utrata motoryki, konwulsje i nagłe wymioty.
Jak dodał: - Z mojej perspektywy, z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że mogło to być coś, co spowodowało zatrucie żołądkowe, bądź inną niedyspozycję organizmu.
Ppłk rez. Krzysztof Radziwon przypomniał, że jego zespół jako ochrona był wtedy wyposażony w apteczki, a kiedy w busie pojawili się ochroniarze Nawrockiego, kandydat był już przytomny, a sytuacja została opanowana. Karol Nawrocki jednak nie chciał wówczas, by jechać do szpitala. - Jako dorosły, świadomy człowiek podjął taką, a nie inną decyzję. Kilkukrotnie nalegaliśmy, żeby pojechać do szpitala na płukanie żołądka, ale Karol Nawrocki kategorycznie odmówił - powiedział w ppłk rez. Radziwon.
Jak przyznał, wówczas podjęto decyzję, by o zdarzeniu nikomu nie mówić, tego zdania był także sam Nawrocki. Podreślił jednak, że gdyby wówczas Nawrocki był nieprzytomny, postąpiono by inaczej:
- Odwieźlibyśmy go na SOR bardzo szybko, równolegle podejmując czynności ratunkowe. Ale skoro był świadomy i rozmawiał, to jest zupełnie inna sytuacja. Jego zdaniem niedyspozycja Nawrockiego była "ekstremalnie nienaturalna".