- Katarzyna Pełczyńska‑Nałęcz to socjolożka i była ambasador RP w Moskwie, która po latach pracy eksperckiej dołączyła do Polski 2050 i została ministrem funduszy i rozwoju.
- W rządzie odpowiadała za KPO, jednocześnie wchodząc w liczne spory polityczne, aż w 2026 r. przejęła przewodnictwo w swojej partii, co doprowadziło do konfliktów i rozłamu.
- Odeszła z rządu po kolejnych napięciach w ugrupowaniu, a eksperci oceniają ją jako osobę ambitną, konfliktową i mało skłonną do współpracy, co ich zdaniem ogranicza jej dalsze perspektywy polityczne.
Od misji w Moskowie...
Katarzyna Pełczyńska‑Nałęcz jest socjolożką i politolożką, specjalizującą się w problematyce wschodnioeuropejskiej oraz stosunkach międzynarodowych. W latach 2012–2014 pełniła funkcję podsekretarza stanu w MSZ. Kluczowym etapem jej kariery była misja dyplomatyczna w Moskwie — w latach 2014–2016 pełniła funkcję ambasadora w Moskwie. Po zakończeniu tej misji Pełczyńska‑Nałęcz wróciła do działalności eksperckiej i analitycznej.
W kolejnych latach dołączyła do Polski 2050 Szymona Hołowni (50 l.). Po wyborach parlamentarnych w 2023 r., choć nie była parlamentarzystką, została powołana na stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej, obejmując nadzór nad środkami unijnymi i programami rozwojowymi.
Jako szefowa MFiPR Pełczyńska‑Nałęcz dbała o właściwe wykorzystanie środków z Krajowego Plan Odbudowy. Kierowany przez nią resort wynegocjował z Komisją Europejską sześć rewizji KPO, łagodząc tzw. kamienie milowe — inwestycje, które Polska zobowiązała się wykonać w zamian za środki UE.
... po ratowanie środków z KPO
Jako minister pozwalała sobie na krytykę rządu. Pełczyńska‑Nałęcz była m.in. przeciwniczką kredytu mieszkaniowego 0 procent, jednej z obietnic wyborczych KO. Sprzeciwiała się też rządowej wizji CPK. Była też skonfliktowana z działaczami swojej partii. Po porażce Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich 2025 r., Pełczyńska‑Nałęcz przystąpiła do politycznej ofensywy, zakończonej objęciem przez nią w styczniu 2026 r. przewodnictwa w Polsce 2050. Oczekiwała też awansu na wicepremiera. Donald Tusk nie zaproponował jej tego stanowiska, a gdy doszło do rozłamu w Polsce 2050 (15 posłów utworzyło własny klub parlamentarny Centrum), sprawa przestała być aktualna.
Decyzję o odejściu z rządu szefowa resortu rozwoju ogłosiła 22 października w serwisie X. Pierwszym powodem była chęć ponownego objęcia kontroli nad partią przez Szymona Hołownię. Drugim było zagłosowanie przez część członków Polski 2050 za odrzuceniem projektu ustawy PSL, która znosiła dwukadencyjność samorządów. Zagłosowali wbrew oczekiwaniom koalicjanta, a zgodnie z linią Pełczyńskiej‑Nałęcz. — Odchodzę z rządu Donalda Tuska (59 l.), bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki — napisała Pełczyńska‑Nałęcz.
Jaka będzie jej dalsza przyszłość? Nie sposób przewidzieć. Według plotek Katarzyna Pełczyńska‑Nałęcz miałaby dołączyć do Rozwoju Plus albo Partii Razem, ale politycy tych ugrupowań mówią, że nie chcą jej w swoich szeregach.
Bez szans na karierę?
- Odejście Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz z rządu było jednocześnie honorowe i trochę choleryczne — dokładnie takie jak jej charakter. To osoba zasadnicza, w moim przekonaniu narzucająca innym swoją wizję, a niepodporządkowująca się komukolwiek. Sam sposób przejmowania przez nią partii był pokazem jej osobowości. Jej odejście z Polski 2050 pozwoliło na spokojniejsze funkcjonowanie kierownictwa ugrupowania - komentuje politolog, prof. Kazimierz Kik. - To kobieta ambitna, która wymaga od innych posłuszeństwa, ale do organizacji nie wnosi nic pozytywnego poza konfliktami. Jej egoistyczny charakter nie wróży niczego dobrego, dlatego — w moim przekonaniu — Pełczyńska‑Nałęcz kariery politycznej nie zrobi - dodaje ekspert.