- Dziennikarskie śledztwo ujawniło, że doktor Kacprzyk, lokalny polityk KO, pobierał nierealistycznie wysokie wynagrodzenie za pracę w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie bez wymaganej specjalizacji kierował SOR-em.
- W efekcie skandalu medyk zwrócił placówce 500 tysięcy złotych, stracił kontrakty i odszedł z partii, a prezydent Rafał Trzaskowski odwołał władze szpitala.
- Były prezydent Bronisław Komorowski ostrzega, że afera może kosztować Koalicję Obywatelską wygraną w nadchodzących wyborach, o ile premier Donald Tusk stanowczo i do końca nie rozliczy tej sprawy.
Afera wokół doktora Kacprzyka, lokalnego polityka KO, wybuchła, gdy dziennikarze ujawnili jego nierealne grafiki pracy w Warszawskim Szpitalu Południowym, z tytułu których w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł. Wykazano, że medyk fizycznie nie mógł przepracować tylu godzin. Po wybuchu afery Kacprzyk skorygował faktury i zwrócił szpitalowi 500 tys. zł. Placówka zerwała z nim umowy, a on sam opuścił szeregi KO. Oliwy do ognia dodał fakt, że lekarz bez specjalizacji nie powinien był w ogóle zostać szefem SOR-u, a na domiar złego, miał on zapewniać politykom opiekę medyczną poza kolejnością. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (54 l.) wymienił zarząd szpitala i jego radę nadzorczą, ale skutki afery partia Donalda Tuska (69 l.) mocno odczuje.
– Jest to bardzo poważna sprawa, być może z negatywnymi skutkami dla obozu rządzącego, dla KO. Przez aferę szpitalną KO może przegrać przyszłoroczne wybory – mówi „Super Expressowi” były prezydent Bronisław Komorowski. – Sytuacja jest jednak do uratowania, ale pod warunkiem, że premier Donald Tusk sprawę rozliczy do samego spodu, bez względu na to, kogo ta kwestia dotyczy. Premier powinien wyciągnąć wnioski i konsekwencje wobec winnych tym nieprawidłowościom – dodaje polityk.