- Krzysztof Bosak z Konfederacji ostro skrytykował Mateusza Morawieckiego, podważając jego polityczną wiarygodność.
- Lider Konfederacji nazwał byłego premiera „manipulatorem i hipokrytą”, zarzucając mu „nadużycia i bezprawie” podczas jego rządów.
- Sprawdź, dlaczego Bosak tak bezlitośnie ocenił Morawieckiego i czy ta miażdżąca recenzja przekreśla jego polityczne ambicje.
Krzysztof Bosak nie zamierza uczestniczyć w budowaniu nowej politycznej legendy Mateusza Morawieckiego. W rozmowie w „Super Ringu” Super Expressu jeden z liderów Konfederacji bardzo ostro ocenił byłego premiera.
Bosak nie ograniczył się do krytyki konkretnych decyzji jego rządu. Zakwestionował także wiarygodność Morawieckiego, zarzucił mu manipulację i stwierdził, że polityk PiS mówi jedno, a robi coś zupełnie innego.
Żukowska woli „dillować” z Morawieckim. Stanęła po jego stronie
Dlaczego Bosak uważa Morawieckiego za złego premiera?
Punktem wyjścia do rozmowy były narastające podziały w Prawie i Sprawiedliwości oraz próby budowania przez Morawieckiego własnej pozycji wewnątrz partii. Były premier deklarował wcześniej, że PiS powinno pozostać szerokim obozem, zamiast pogłębiać konflikty na prawicy.
– Prawo i Sprawiedliwość wygrywało wtedy, gdy było szerokim obozem różnych ludzi, różnych opcji, których łączył jeden cel: silna Polska. Dziś niektórzy wolą szukać przeciwników we własnych szeregach, zamiast budować. Zamiast przekonywać Polaków, próbują uciszać tych, którzy chcą ciężko pracować. Nie odpowiem na to kopanie po kostkach atakiem, z którego ucieszą się tylko nasi wrogowie – mówił Mateusz Morawiecki.
Bosak nie uwierzył jednak w pojednawczy ton tej deklaracji. Jego ocena rządów Morawieckiego była bezlitosna.
– Mateusz Morawiecki był złym premierem, nieakceptowalnym. Moim zdaniem był nie tylko zły dla Polski, nie tylko zły z perspektywy Konfederacji, ale moim zdaniem nawet z perspektywy PiS-u był premierem nieakceptowalnym. Oglądałem to na własne oczy, będąc w Sejmie, i nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem. Ogromna część posłów PiS-u była zdezinformowana co do rzeczywistej natury rządzenia tego premiera – stwierdził Krzysztof Bosak.
Zdaniem polityka Konfederacji Morawiecki nie tylko podejmował złe decyzje, ale również nie informował własnego zaplecza o rzeczywistym kierunku prowadzonej polityki.
„Mówi jedno, a robi drugie”. Bosak uderza w Morawieckiego
Bosak odniósł się także do deklaracji Morawieckiego o potrzebie jednoczenia prawicy. Jego zdaniem słowa byłego premiera rozmijają się z jego faktycznymi działaniami.
– Z tym Mateuszem Morawieckim jest tak, że on mówi jedno, a robi drugie. To mi się wydaje bardzo problematyczne, bo co mówi? Jedność, budowanie szerokiego obozu prawicy, być może porozumienie z Konfederacją. A robi co innego, prawda? Buduje swoją przyszłą partię w ramach struktur pisowskich – mówił Bosak.
Lider Konfederacji przekonywał, że otoczenie Morawieckiego przecenia jego możliwości i wiarę w przejęcie pełnej kontroli nad PiS.
– Moim zdaniem Mateusz Morawiecki i jego środowisko są na etapie politycznego samozaklinania. Chyba że ulegliście jego czarowi i wierzycie w to, że zbuduje samodzielną partię polityczną albo w oparciu o nią osiągnie dobry wynik wyborczy, bo to nie nastąpi. Albo chyba że wierzycie, że metodą obecnych szantaży i publicznych eskalacji podziałów partyjnych zbuduje sobie opozycję wewnątrz PiS i obejmie tam przywództwo, eliminując po drodze Kaczyńskiego. To też nie nastąpi, bo jesteśmy świadkami samozaklinania politycznego – ocenił.
W opinii Bosaka były premier próbuje stworzyć wrażenie, że dysponuje własnym, silnym środowiskiem i może stać się samodzielnym liderem prawicy. Polityk Konfederacji uważa jednak, że ten scenariusz nie ma większych szans powodzenia.
Bosak: Morawiecki jest manipulatorem i hipokrytą
Najostrzejsze słowa padły, gdy prowadzący zapytał Bosaka o polityczną wiarygodność byłego szefa rządu. Lider Konfederacji nazwał go wprost manipulatorem i hipokrytą.
Żurek walczy o przetrwanie w rządzie? Surowy bilans pierwszego roku
– Uważam po prostu, że jest manipulatorem i hipokrytą. I to nie jest głos na korzyść polityków, którzy zostali w PiS-ie, bo moim zdaniem są dokładnie tacy sami. Natomiast on był premierem, a nie ta cała reszta. Oczywiście, żeby było jasne, Kaczyński też ponosi odpowiedzialność za wszystko, co robił Morawiecki, bo to Kaczyński go namaścił – powiedział.
Bosak zwrócił uwagę na błyskawiczną karierę Morawieckiego w polityce. Przypomniał, że trafił on na najwyższe stanowiska bez wcześniejszego przechodzenia kolejnych szczebli partyjnej hierarchii.
– W języku angielskim jest takie słowo „favoritism”, oznaczające pewną wadę, czyli sytuację, w której ktoś był sztucznie i nadmiernie faworyzowany. Człowiek rozpoczął swoją karierę polityczną de facto od funkcji ministra finansów i członka rządu, nie będąc nawet posłem, radnym ani szefem struktury partyjnej. Zaczął od samej góry – mówił polityk Konfederacji.
Bosak wypomniał także Morawieckiemu zmianę stanowiska wobec polityki Unii Europejskiej.
– Proponował jako premier podatki unijne, po czym jako były premier, parę tygodni czy miesięcy po oddaniu rządu, zaczął to krytykować – powiedział.
Morawiecki jako „nowa jakość”? „Dla mnie to jest śmieszne”
Bosak szczególnie krytycznie odniósł się do prób przedstawiania byłego premiera jako polityka, który mógłby naprawić lub zmodernizować Prawo i Sprawiedliwość.
„Zostawcie w spokoju ukraińskie dzieci”. Widz zadzwonił do „Szkła kontaktowego”
– Dla mnie jest po prostu śmieszne, że on w tej chwili próbuje sprzedawać jakąś narrację o sobie jako o jakiejś pozytywnej alternatywie dla PiS-u. Jako premier ma na koncie tyle nadużyć, tyle patologii, tyle bezprawia, kradzieże. Prokuratura prowadzi w tej chwili sprawy dotyczące afery RARS, postępowania. Ludzie, którzy byli blisko niego, siedzą w areszcie albo uciekali za granicę – mówił Bosak.
W tym fragmencie polityk Konfederacji odnosił się do zarzutów i postępowań dotyczących osób związanych z instytucjami działającymi podczas rządów PiS. Jego słowa były polityczną oceną, a nie stwierdzeniem prawomocnej odpowiedzialności Morawieckiego.
– I on się przedstawia jako nowa jakość? Dla mnie to jest po prostu śmieszne. Uważam, że moim obowiązkiem jest nie milczeć, kiedy to widzę, bo jeżeli będę milczał, to ludzie będą uważali, że może to jest w sumie taki fajny polityk, jakaś taka nadzieja. Nie – podkreślił Bosak.
Bosak chwali Tuska? „Jest beznadziejny”
Ostra krytyka Morawieckiego i poprzedniego rządu nie oznacza jednak, że Bosak dobrze ocenia Donalda Tuska i obecną koalicję. Polityk Konfederacji zaznaczył, że nadużycia z czasów PiS nie czynią obecnego rządu lepszym.
– Dodam, że Tusk jest beznadziejny i nie ma żadnych powodów do poczucia wyższości. To, że w PiS-ie były nadużycia, patologie i marnotrawstwo, nie czyni z rządu Tuska lepszej alternatywy. Mamy koalicję oportunistów i pieczeniarzy, lewicy i liberałów. Uruchomili kolejne programy socjalne na wzór PiS-u, zadłużają Polskę na potęgę – mówił.
Bosak użył również historycznego porównania, opisując układ sił w obecnym parlamencie.
– Po lewej siedzieli zwolennicy rewolucji, po prawej ci zorientowani bardziej reakcyjnie, a przypomnijmy, kto siedział pośrodku? Bagno. I bardzo cieszę się, że mamy rząd koalicji lewicy i bagna. To są pojęcia z zakresu historii politycznej, moim zdaniem bardzo adekwatne – stwierdził.
– Tusk jest beznadziejny i nie ma żadnych powodów do poczucia wyższości. To, że w PiS-ie były nadużycia, patologie i marnotrawstwo, nie czyni z rządu Tuska lepszej alternatywy. Mamy koalicję oportunistów i pieczeniarzy, lewicy i liberałów. Zadłużają Polskę na potęgę, wchodzą w różne zobowiązania o nieliberalnym charakterze – dodał.
Co Bosak mówił o polityce klimatycznej?
Lider Konfederacji uderzył zarówno w rząd Morawieckiego, jak i w gabinet Donalda Tuska w związku z unijną polityką klimatyczną. Jego zdaniem politycy obu największych obozów stwarzali wrażenie, że Polska będzie mogła uniknąć części kosztów.
– Można było odnieść wrażenie w czasach rządu Mateusza Morawieckiego, a także w czasach rządu Donalda Tuska, że w sprawie polityki klimatycznej mamy taki złoty kluczyk, który powoduje, że innym dołożą, a nam nie dołożą tak bardzo. I chyba go nie mamy po prostu. Dołożono nam tyle samo co innym – powiedział.
Bosak zarzucił politykom, że nie przedstawiali obywatelom rzeczywistych konsekwencji podejmowanych zobowiązań.
– Moim zdaniem politycy kłamali. I politycy demokracji kłamią bardzo często. Jesteśmy wmanipulowani w absolutnie radykalne, absurdalne zobowiązania polityki tak zwanej klimatycznej. Jesteśmy manipulowani w sprawie kamieni milowych – stwierdził.
„Więcej rozumu, mniej nosa, mniej serca”
Duża część rozmowy dotyczyła także migracji, tożsamości narodowej i sposobu podejmowania decyzji politycznych. Bosak przekonywał, że emocje i obawa przed oskarżeniami o brak wrażliwości nie powinny zastępować oceny interesu państwa.
– Moim zdaniem kryteria estetyczne właściwe właśnie dla wychowania inteligenckiego, szczególnie tego liberalnego, trzeba zastąpić kryteriami moralnymi. To znaczy: nie jest moralnie dopuszczalna niesprawiedliwość ani robienie komuś krzywdy, natomiast jak najbardziej moralnie dopuszczalna jest troska o własną wspólnotę i zabezpieczenie jej przyszłości – mówił.
Według Bosaka państwo ma prawo faworyzować własną kulturę, język i obywateli, nawet jeśli takie podejście jest źle odbierane przez część liberalnych elit.
– Choć komuś przyjęcie kryteriów związanych z pochodzeniem, kulturą czy językiem, faworyzowanie swojej kultury, swoich ludzi i pewien poziom izolowania się od świata zewnętrznego może się wydawać estetycznie czymś nieprzyjemnym, to moim zdaniem trzeba przekroczyć swoje uprzedzenia wobec racjonalnej polityki – przekonywał.
– Trzeba przymusić siebie ze względów moralnych, czyli ze względu na odpowiedzialność, do polityki racjonalnej, zorientowanej na własne interesy, a nie polityki stawiającej na własne samopoczucie, kierowanej bardziej zmysłem estetycznym czy sercem niż rozumem. Apeluję: więcej rozumu, mniej nosa, mniej serca – powiedział.
Bosak zaznaczył, że empatia jest potrzebna w relacjach międzyludzkich, ale nie powinna decydować o strategicznych działaniach państwa.
– Nie wolno dyktować strategicznych decyzji sercem. Serce jest potrzebne, jeśli chodzi o solidarność międzyludzką, o empatię, natomiast serce nie może wyłączać rozumu. A w polskim przypadku niestety mamy wiele takich przykładów: serce ten rozum wyłącza lub nawet robi gorszą rzecz – zapobiega pracy rozumu politycznego – ocenił.
Czy polska emigracja odbiera prawo do krytyki migracji?
Bosak odrzucił argument, że Polska nie powinna krytykować napływu cudzoziemców, ponieważ wielu Polaków samych wyjechało wcześniej do pracy i życia w innych krajach.
– Uważam, że każdy naród ma prawo do krytyki migracji, która do niego dociera. Ja bynajmniej nie uważam, że my nie mamy prawa krytykować imigracji, bo część Polaków emigrowała i została gdzieś wpuszczona. Nie ma takiego systemu światowej ekonomii moralnej, który powoduje, że jak ktoś nas przyjął, to my nie możemy krytykować tego, kto przychodzi do nas. Każdy naród dba o swoje własne interesy – powiedział.
W dalszej części wypowiedzi polityk Konfederacji zaczął mówić o kulturowych różnicach pomiędzy Polakami a osobami przybywającymi spoza zachodniego kręgu kulturowego.
– Poza tym Polak nie jest równoważny – nawet najgorzej wychowany Polak nie jest równoważny cudzoziemcowi spoza kręgu kultury zachodniej w skali masowej. Pojedynczy cudzoziemiec z Azji może być lepiej wykształcony, ale nam brakuje bardzo podstawowego rozumowania: jesteśmy kroplą ludności światowej, która ma swoją konkretną kulturę i tożsamość. Jeżeli nie będziemy świadomi tego, że zachowanie jej w dzisiejszym świecie jest wyzwaniem, to możemy zostać rozwodnieni – mówił.
Bosak ostrzega przed „rozwodnieniem” polskiej tożsamości
Zdaniem wicemarszałka Sejmu państwo powinno prowadzić świadomą politykę, która pozwoli zachować kontrolę nad terytorium oraz kulturową tożsamość społeczeństwa.
– Moim zdaniem z tego przeświadczenia, że milion to dużo, wynika w tej chwili ogromna naiwność, bezmyślność i beztroska, za którą przyjdzie zapłacić cenę. Narody, które chcą zachować swoją kulturę, swoją pozycję i kontrolę nad własnym terytorium, muszą podejmować intencjonalną politykę w tym kierunku: obronną, migracyjną, obywatelską i kulturalną – powiedział.
– W Polsce jest trend przeciwny z powodu kompleksów narodowych. Wprowadzamy obce języki wszędzie, gdzie się da, promujemy na uczelniach wyższe kwoty za studentów z zagranicy, nawet fikcyjnych. Kogo to obchodzi? Nie sprawdzamy tego. Jesteśmy po prostu, niestety, narodem prowadzącym szkodliwą politykę. Nieważne, czy pod Platformą, czy pod tym „bagnem” z Lewicą. Jesteśmy narodem prowadzącym szkodliwą politykę i trzeba o tym mówić – stwierdził.
Jak Bosak bronił Mentzena po wpisie o myciu nóg?
W rozmowie pojawił się również temat kontrowersyjnego wpisu Sławomira Mentzena dotyczącego mycia nóg w zlewie na lotnisku. Bosak zaznaczył, że nie był świadkiem opisywanej sytuacji, ale bronił prawa do publikowania niepoprawnych politycznie obserwacji.
– Myślę, że nie powinniśmy robić sensacji z tego, że ktoś umieścił niepoprawny politycznie komentarz. Ja nie byłem ani w tej toalecie, ani przy tym zlewie, więc nie będę komentował samej sytuacji – powiedział.
– Natomiast uważam, że musimy mieć prawo pisać o rzeczywistości i formułować swoje obserwacje. Komuś one mogą wydawać się prostackie, komuś niepoprawne politycznie, komuś kontrowersyjne, natomiast ta dyskusja musi się toczyć, dlatego że Europa ulega kulturowo-cywilizacyjnej dezintegracji – mówił dalej.
Bosak ocenił, że nawet kontrowersyjny wpis może stać się początkiem szerszej rozmowy o normach obowiązujących w Europie.
– Jeżeli ta wypowiedź wywoła dyskusję o standardach, które u nas obowiązują, to dobrze. My potrzebujemy tej dyskusji – podsumował.