Porażające słowa Czarzastego. Został zapytany o zaprzysiężenie Nawrockiego. Odpowiedział wprost!

W zeszłym roku, gdy marszałkiem Sejmu był Szymon Hołownia, jeszcze przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydneta, wybuchło zamieszanie. Politycy obozu rządzącego sugerowali aby ówczesny marszałek odłożył w czasie zaprzysiężenie prezydenta elekta. Co wówczas zrobiłby Włodzimierz Czarzasty, gdyby już wtedy był marszałkiem? Na to pytanie polityk odpowiedział w "Expressie Biedrzyckiej".

Włodzimierz Czarzasty
Autor: Marcin Obara/ PAP

Niebawem minie rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. To wydarzenia miało miejsce 6 sierpnia 2025 roku, gdy marszałkiem Sejmu był jeszcze Szymon Hołownia. Wcześniej zapowiedział, że w przypadku potwierdzenia przez Sąd Najwyższy wyników wyborów prezydenckich, zwoła Zgromadzenia Narodowe. Wybuchła niemała awantura, bo wewnątrz koalicji rządzącej doszło do tarć na ten temat. Część polityków KO wywierało nacisk na marszałka Sejmu, by opóźnił lub zablokował zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Pojawiały się komentarze mówiące wprost o tym, że może dojść nawet do "zamachu stanu".

Sam Szymon Hołownia w jednym z wywiadów powiedział: - Wielokrotnie proponowano, czy sugerowano mi, czy byłbym gotowy przeprowadzić zamach stanu. Ale zamachu stanu się ze mną nie zrobi. Jako marszałek Sejmu jestem zobowiązany uszanować wolę większości wyborców - mówił pod koniec lipca zeszłego roku w rozmowie z Polsat News, gdy był pytany o pojawiające się w przestrzeni publicznej insynuacje, by nie dokonywać zaplanowanego na 6 sierpnia zaprzysiężenia elekta. 

Teraz do tego tematu powrócono w "Expressie Biedrzyckiej". Gość programu Włodzimierz Czarzasty został zapytany o to, co by zrobił, gdyby był wówczas na miejscu Hołowni. Polityk przyznał, że często padają takie pytania w czasie spotkań. 

- To jest bardzo trudne pytanie. Jest taka możliwość ze jakbym był marszałkiem Sejmu od początku kadencji, to bym podjął inna decyzję, niż pan Szymon Hołownia, ale nie byłem marszałkiem Sejmu. W tej chwili absolutnie nie ma sensu się nad tym zastanawiać. (...) Powiem tak, Polska jest bardzo skłócona, polaryzacja w Polsce sięga zenitu, przy stołach rodziny się kłócą mocno. To nie idzie w dobrym kierunku, sytuacja jest niebezpieczna, mamy wojnę na Ukrainie, wzrastają siły radykalne w Niemczech, we Francji... Mamy niestabilnego prezydenta USA, uważam, że w Polsce muszą być siły wprowadzające spokój i rozsądek. Gdybym podjął taką decyzję, nie mówię, czy byłaby prawnie uzasadniona czy nie, bez względu na to jaki byłby skutek tej decyzji, to jedna strona nie uwierzyłaby drugiej. To by doprowadziło do zamieszek i wielkiego konfliktu - ocenił. 

NOCNA ZMIANA | 2026 07 22

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki