- Program darmowych leków 65+ czeka przegląd, bo koszty refundacji rosną i w 2025 r. sięgną 30 mld zł.
- Ministerstwo chce zastępować drogie preparaty tańszymi odpowiednikami i wprowadziło nowe narzędzia negocjacji cen z firmami farmaceutycznymi.
- Po zmianach z listy „S” może zniknąć nawet 1500 pozycji, choć resort zapewnia, że dostępność terapii dla seniorów nie ucierpi.
Pacjenci nie stracą, ale będą oszczędności
Jak informowaliśmy w lipcu, Ministerstwo Zdrowia i NFZ przyglądają się programowi darmowych leków dla osób 65+, aby zoptymalizować wydatki. Nakłady na refundację rosną z roku na rok — w 2025 r. przeznaczono na ten cel blisko 30 mld zł. W tym roku na same leki z grupy „S” (bezpłatne dla seniorów) trzeba wydać aż 9 mld zł. Z tego powodu prowadzone są analizy, jak ograniczyć koszty, nie zmniejszając dostępności leków.
Emeryci apelują do rządu: Nie zabierajcie nam darmowych leków
27 sierpnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podpisała zarządzenie dotyczące trybu i sposobu weryfikacji wykazów bezpłatnych leków. Umożliwi ono korzystne negocjowanie cen z firmami farmaceutycznymi oraz wprowadzenie mechanizmów, które — jak podkreśla resort — mają „zwiększyć konkurencję cenową” i „racjonalizować wydatki na refundację”.
W komunikacie ministerstwo tłumaczy, że po wygaśnięciu ochrony patentowej leków na rynku pojawiają się ich tańsze odpowiedniki, co naturalnie obniża koszty terapii. W przypadku listy „S” ten mechanizm jest ograniczony, bo państwo refunduje konkretny produkt, nawet jeśli dostępne są tańsze zamienniki.
Tańsze zamienniki leków dla seniorów
– Nie ma powodu, by państwo płaciło za lek nieobjęty już ochroną patentową jak za produkt innowacyjny, skoro dostępne są równie skuteczne, bezpieczne i tańsze – podkreśla wiceminister Kacperczyk. – Jeśli dostępny jest skuteczny lek za 40 zł, państwo nie powinno płacić 400 zł za taki sam preparat o innej nazwie handlowej. Różnicę wolimy przeznaczyć na leczenie pacjentów, a nie na marżę firmy farmaceutycznej – dodaje.
Seniorze sprawdź, czy Twoich leków nie zabraknie w aptekach
Resort przekonuje, że nowe narzędzia negocjacyjne pozwolą „uwolnić setki milionów złotych”, które będzie można przeznaczyć na nowe terapie i rozszerzenie list refundacyjnych.
„Gazeta Wyborcza” poinformowała, że po zmianach z listy „S” może zniknąć ok. 1500 pozycji.