Zarząd RUCH-u brał miliony, a tysiące ludzi straci pracę!

2018-09-15 6:00

Kioskarze w całej Polsce drżą o swoją przyszłość i są wściekli na władze RUCH-u! Zarząd spółki przez 7 lat wypłacił sobie około 80 milionów wynagrodzenia, a prezes Igor Chalupec (52 l.) jeszcze do niedawna pobierał bajeczną pensję w wysokości 350 tys zł miesięcznie. W tym samym czasie spółka radziła sobie coraz gorzej, a teraz grozi jej bankructwo, na którym najbardziej ucierpią ci z samego dołu drabiny – zwykli kioskarze. Może być ich nawet 2 tysiące i wszyscy mogą stracić swoje biznesy!

Igor Chalupec
Autor: Archiwum serwisu, Jako prezes PKN Orlen sprawował władzę od października 2004 do stycznia 2007 roku. Wysokość odprawy Chalupca wyniosła około 1,5 mln złotych.

Od niedawna Czytelnicy „Super Expressu” nie mogą kupić naszej gazety u jednego z największych dystrybutorów prasy, czyli spółki RUCH. Sytuacja jest niezależna od nas i staramy się z całych sił, aby „Super Express” był dostępny dla wszystkich i wszędzie.
Sytuacja w RUCH-u od lat jest coraz gorsza. Od 2010 roku do 2017 roku spółka straciła na podstawowej działalności prawie 600 mln zł! Firma nie płaciła wydawcom za gazety, za to grube miliony wpływały na konto firmy zarządzającej Icentis, której właścicielem jest prezes RUCH-u Igor Chalupec.

Co będzie jeśli RUCH zbankrutuje? Najbardziej ucierpią zwykli kioskarze, którzy teraz drżą o swoją przyszłość.
Jak pani Alina Othaniel, kioskarka z Przeworska. - Nie wiem co będzie dalej. Nie wiem, jak mam widzieć swoją przyszłość. Może ktoś kupi RUCH i ta firma będzie mogła dalej funkcjonować – mówi nam zrozpaczona pani Alina.
Doszło wręcz do tego, że na kłopotach kioskarzy i czytelników odciętych od swoich ulubionych tytułów skorzystać chcą zwykli złodzieje. Tak wytłumaczyć można kradzieże, do jakich doszło w Międzyrzeczu (woj. lubuskie).
W czwartek, przed 5 rano dwaj zamaskowani złodzieje w czarnych rękawiczkach zakradli się do różnych sklepów, w których sprzedaje się gazety dostarczane przez firmę „Kolporter”. Firma ta działa doskonale i dostarcza pełen komplet tytułów do swoich punktów.
Jak tylko kurierzy zostawili paczki z gazetami w specjalnych skrzynkach, złodzieje dobrali się do nich.
- Początkowo sądziliśmy, że gazety nie dojechały, ale szybko ustaliliśmy, że doszło do przestępstwa - mówi nam Wioleta Ptak, właścicielka jednego ze sklepów.
- Kradzieże prasy to rzadkość – zaznacza Dariusz Materek, rzecznik prasowy firmy „Kolporter”.
Policjanci podkreślają, że nie mieli dotychczas do czynienia z przypadkiem, kiedy łupem padłyby same gazety i nie ukrywają, że wiążą ze sobą oba przypadki.
- Bierzemy pod uwagę wszelkie ewentualności, nawet tę, że sprawca działał w celu późniejszego odsprzedania skradzionej prasy - mówi Justyna Łętowska, rzeczniczka międzyrzeckiej policji.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki