- Parlament Europejski po raz pierwszy w historii przyznał Europejski Order Zasługi, honorując twórców zjednoczonej Europy.
- Wśród inauguracyjnych laureatów znaleźli się dwaj wybitni Polacy: Lech Wałęsa i Jerzy Buzek.
- Uhonorowano ich za niezłomny wkład w walkę o wolność i kluczową rolę w integracji kontynentu.
- Sprawdź, za co dokładnie doceniono polityków i jakie pilne przesłanie dla Europy przekazali podczas tej wyjątkowej ceremonii.
Marian Banaś chce zostać prezydentem Krakowa? Padła jasna deklaracja
Przed referendum w Krakowie pojawił się zaskakujący zwrot. Marian Banaś, były prezes Najwyższej Izby Kontroli i były minister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego, dał do zrozumienia, że mógłby wystartować w wyborach na prezydenta miasta. Warunek jest jeden: najpierw mieszkańcy musieliby odwołać obecnego prezydenta, Aleksandra Miszalskiego.
Nawrocki do Tuska: „Spokojnie, panie premierze”. O co chodzi w sporze?
Banaś opublikował nagranie, w którym zwrócił się bezpośrednio do krakowian. Mówił, że obserwuje sytuację w mieście z niepokojem i podkreślał swoje związki z Krakowem. Najważniejsze zdanie padło jednak później.
— Jestem do dyspozycji mieszkańców, bo kocham Kraków — powiedział Marian Banaś. Deklarację byłego szefa NIK opisały m.in. RMF FM i Onet.
Referendum w Krakowie. Miszalski może stracić stanowisko
W niedzielę 24 maja mieszkańcy Krakowa mają zdecydować, czy Aleksander Miszalski pozostanie prezydentem miasta. Referendum dotyczy również Rady Miasta. Aby wynik był wiążący, do urn musi pójść odpowiednia liczba wyborców. PAP podawała, że chodzi o około 27 proc. uprawnionych mieszkańców.
Według informacji przytaczanych przez media, próg ważności w przypadku głosowania nad odwołaniem prezydenta wynosi 158 555 osób. Dopiero po jego przekroczeniu wynik referendum będzie miał realne skutki prawne. Jeśli większość głosujących opowie się za odwołaniem Miszalskiego, Kraków czekałyby przedterminowe wybory. Właśnie w takim scenariuszu do gry mógłby wejść Banaś.
Kraków przed politycznym trzęsieniem? Banaś podgrzał atmosferę
Deklaracja Mariana Banasia pojawia się w bardzo gorącym momencie. Samo referendum już wcześniej wzbudzało ogromne emocje w Krakowie, ale nazwisko byłego szefa NIK nadało sprawie dodatkową dynamikę. Banaś nie ogłosił jeszcze formalnej kandydatury, ale jego słowa brzmią jak jasny sygnał: jeśli będzie wakat, jest gotów wystartować.
Dla krakowskiej polityki byłby to scenariusz wyjątkowo mocny. Banaś przez lata kojarzony był z instytucjami państwowymi, kontrolą władzy i konfliktem z obozem PiS, mimo wcześniejszej pracy w rządzie Mateusza Morawieckiego. Teraz mógłby przenieść swoją polityczną rozpoznawalność na lokalny grunt.
Na razie wszystko zależy od mieszkańców Krakowa. Niedzielne referendum zdecyduje, czy Aleksander Miszalski utrzyma stanowisko, czy miasto wejdzie w zupełnie nowy etap politycznej walki.