W internetowej części „Gościa Radia ZET” rozmowa zeszła na stan finansów publicznych. Miłosz Motyka powiedział, że Polska nie jest „o krok od katastrofy”, choć sytuacja budżetowa jest trudna. Wtedy prowadzący przywołał krytyczną wypowiedź Leszka Balcerowicza dotyczącą premiera Donalda Tuska. - Leszek Balcerowicz, mamy krytyczną sytuację w finansach publicznych, ale premier Tusk zajmuje się Lalką. Może powinien przejść na stanowisko ministra - cytował prowadzący rozmowę.
Zobacz: Posłanka PiS wypaliła na konferencji: „Ch**** z tą Polską wschodnią”
Motyka nie odniósł się bezpośrednio do uwagi o „Lalce”. Skupił się na wydatkach państwa, przede wszystkim na obronności. — Lepiej być zadłużonym niż okupowanym — powiedział, powołując się na wypowiedź przedstawiciela poprzedniej władzy. — Jeżeli ministrowie, inni widzący Excela będą się próbowali tym Excelem bronić, to może się nie udać — dodał.
Sprawdź: Była ministrem przez 16 dni. Teraz dostała stanowisko u prezydenta Nawrockiego
Prowadzący przypomniał ministrowi o planowanym wysokim deficycie. Motyka podtrzymał ocenę, że finanse państwa są pod presją. — Uważam, że jest budżet jest bardzo napięty — stwierdził w Radiu ZET. Jednocześnie przekonywał, że wydatki na wojsko poprawiły jego wyposażenie. — Jeżeli ktoś próbuje ograniczać te wydatki, no to ja zwracam na to uwagę, Excel nas nie obroni — mówił.
Zapytany, czy uważa Balcerowicza za doktrynera, minister nie miał wątpliwości. — Uważam go za osobę, która dąży do obniżenia czego? Obniżki wydatków — ocenił. Zaraz potem zaznaczył, że chce wiedzieć, które wydatki były minister finansów proponowałby zmniejszyć. Motyka wykluczył cięcia w obronności, ochronie zdrowia i wsparciu rodzin.