Prowadzący poranną rozmowę RMF FM zapytał Pawła Śliza, czy zapowiadany raport komisji ds. Pegasusa okaże się „bombą”, czy „kapiszonami”. Poseł, który na początku pracował w komisji, odrzucił tę drugą możliwość. — Znaczy nie, nie, nie zgodzę się, że będzie kapiszonem — odpowiedział.
Następnie wskazał, czego mogą dotyczyć ustalenia: — Tam jest kilka zarzutów w stosunku do obecnych polityków Solidarnej Polski związanych z zakupem z przesunięciem tych pieniędzy i z potem wykorzystywaniem dość tendencyjnie tego program.
Śliz przewiduje, że sprawa może trafić do organów ścigania. — Myślę, że to tutaj wnioski o, znaczy zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa będą skierowane co do tych polityków — powiedział w RMF FM.
Paweł Śliz o Pegasusie: „budzi poważne wątpliwości”
Poseł mówił, że raport ma obejmować część jawną, tajną oraz ściśle tajną. Podkreślił też, że zastrzeżenia dotyczą nie tylko tego, skąd pochodziły pieniądze na system. — Sam sposób zakupu, sam sposób licencjonowania, sam sposób wykorzystania tego programu budzi poważne wątpliwości — stwierdził.
Najdalej idąca obawa Śliza dotyczy bezpieczeństwa informacji. Poseł mówił w RMF FM o możliwości istnienia w programie tak zwanych „tylnych wejść” i dostępu do wrażliwych danych. W rozmowie nie przedstawił jednak dowodu, że taki dostęp faktycznie istniał lub że dane zostały przekazane obcemu wywiadowi. Zapowiadana publikacja jawnej części raportu pokaże, które z przedstawionych przez Śliza zastrzeżeń komisja poprze ustaleniami dostępnymi opinii publicznej.