Zapytany w „Porannym ringu”, czy dla Polski większym zagrożeniem jest Rosja, czy Niemcy, Jacek Komuda wskazał Rosję. — Powiem tak, w dzisiejszych, późniejszych czasach to Rosja oczywiście — powiedział.
Po chwili przeszedł jednak od zagrożeń ze strony państw do tego, co budzi jego obawy o przyszłość Europy. — Przede wszystkim ja się boję tej jednej rzeczy, która może być w Europie i to jest takie trochę wróżenie z fusów, ale boję się tak naprawdę różnych konfliktów domowych i wojen domowych w Europie między oczywiście imigrantami, a Europejczykami — mówił Komuda.
Wojny domowe w Europie? Komuda wymienia Niemcy i Austrię
Gość „Porannego ringu” rozważał, czy w dłuższej perspektywie do konfliktów mogłoby dojść wewnątrz europejskich państw. Jako przykłady wymienił Niemcy i Austrię. Porównywał swoją wizję do dawnych wojen religijnych, choć podkreślał, że sytuacja, której się obawia, byłaby inna.
„Będzie kalifat na przykład”. Scenariusz na 20–30 lat
Komuda przedstawił też hipotetyczny scenariusz, w którym partia islamistyczna wygrywa wybory w jednym z państw europejskich. — Będzie kalifat na przykład — powiedział. Następnie mówił o obawie, że „może się okazać za jakieś 20, 30 lat, że część państw europejskich jakichś, zwłaszcza tych mniejszych, tych mocno zdominowanych przez uchodźców jest po prostu niestabilna”. W rozmowie przywołano również „Uległość” Michela Houellebecqa — powieść przedstawiającą literacką wizję politycznej przyszłości Francji. Komuda odniósł się do niej jako do jednego z obrazów, które warto mieć na uwadze.