- W pierwszej turze wyborów na prezydenta Krakowa najwyższe wyniki uzyskali bezpartyjny Łukasz Gibała oraz Monika Piątkowska popierana przez KO i PSL, którzy zmierzą się w drugiej turze.
- Pozostali kandydaci reprezentujący m.in. PiS, Razem, Lewicę i Konfederację uzyskali od kilkunastu do ułamka procenta głosów przy frekwencji wynoszącej 43,50%.
- Zdaniem eksperta dr. Sergiusza Trzeciaka o wynikach zdecydowała umiejętność mobilizacji wyborców, a poparcie dla poszczególnych kandydatów nie przełożyło się bezpośrednio na oficjalne poparcie ich partii.
Gibała pokonał rywali
W niedzielnych wyborach frekwencja wyniosła 43,50 proc. Krakowski radny Łukasz Gibała, założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, i popierana przez KO i PSL senator Monika Piątkowska zmierzą się w drugiej turze wyborów 11 października. Trzeci wynik w głosowaniu uzyskał kandydat PiS Michał Drewnicki (36 l.) z poparciem 17,50 proc., a czwarty Aleksandra Owca (34 l.) z partii Razem - 6,91 proc. Na kandydatkę Lewicy Darię Gosek-Popiołek (41 l.) głos oddało 4,81 proc. wyborców, na Michała Klimka (54 l.) z Konfederacji Korony Polskiej - 4,11 proc., a na Sławomira Pietrzyka (76 l.) z Socjaldemokracji Polskiej - 0,37 proc.
Kto wygra II turę wyborów w Krakowie? Jest już pierwszy sondaż!
Partie nie sprawdzają się w samorządzie
Jak widać, kandydat niezależny ma największe szanse, aby rządzić Krakowem. – Wybory lokalne, ale też przedterminowe wybory rządzą się zupełnie innymi prawami niż wybory parlamentarne. Podczas tych wyborów bardzo istotne znaczenie miała umiejętność mobilizacji wyborców – zauważa specjalista ds. marketingu politycznego, dr Sergiusz Trzeciak i podaje przykład: posłanka Lewicy uzyskała mniej głosów niż jej partia ma w sondażach. Z kolei kandydatka Razem uzyskała lepszy wynik niż partia. – Razem potrafiło wzbudzić emocje. Nie było więc w tych wyborach przełożenia poparcia dla partii politycznych na poparcie dla kandydatów. Transfery nie następują tak, jakby sobie tego politycy życzyli. Na przykład wyborcy Konfederacji nie głosowali na kandydata PiS, który wydaje się najbliższy ideowo. Oni mogli zagłosować na Gibałę albo nie poszli do urn w pierwszej turze – zauważa Trzeciak. – Z kolei poparcie dla Piątkowskiej jest niższe niż dla KO i PSL, co oznacza, że część wyborców tych partii mogła poprzeć Gibałę – dodaje ekspert, autor książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”.