- W sejmowych kuluarach doszło do ostrej wymiany zdań między ministrem Kierwińskim a byłym wicepremierem Glińskim.
- Podczas wywiadu dla Polsat News padły słowa, które wywołały oburzenie i eskalację konfliktu.
- Świadkiem incydentu byli dziennikarze – zobacz, co dokładnie wydarzyło się w Sejmie!
Awantura na korytarzu sejmowym: „Siedź cicho!”
Do ostrej wymiany zdań doszło podczas obrad Sejmu 13 marca. Minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński z Koalicji Obywatelskiej, udzielał wywiadu dla Polsat News. Nagle, w tle, pojawił się głos Piotra Glińskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Szef MSWiA nie wytrzymał i zareagował słowami, które natychmiast stały się tematem gorących dyskusji.
Obok zdjęcia Mateckiego z Czarnkiem nikt nie przejdzie obojętnie. Padła ważna deklaracja
Gdy Kierwiński próbował odpowiedzieć na pytania dziennikarza, Piotr Gliński zaczął komentować jego wypowiedź. To doprowadziło do eskalacji napięcia.
„Siedź cicho!” – rzucił minister Kierwiński w stronę byłego wicepremiera.
Gliński nie pozostawił tego bez odpowiedzi, wyraźnie oburzony.
Co pan powiedział? Były wicepremier nie krył oburzenia
„Co pan powiedział?” – zapytał Gliński, na co Kierwiński odparł: „To, co pan słyszał”.
Były wicepremier, wymachując palcem, kontynuował: „Pan powiedział «siedź cicho» do mnie? Jako do posła Sejmu Rzeczypospolitej? To, co pan powiedział, to jest kłamstwo. To, co pan mówi, to jest chamstwo”
Marcin Kierwiński podsumował sytuację, wskazując dłonią w kierunku Glińskiego, co dodatkowo zaogniło atmosferę.
Niezależne media i nerwy na wodzy: Dalszy ciąg kłótni
Dziennikarz próbował wrócić do tematu programu SAFE, ale incydent miał swoją kontynuację. Piotr Gliński, odwracając się, przerwał wywiad, zwracając się do dziennikarza Polsat News.
„Mam nadzieję, że tu są jakieś media niezależne, które to przekażą” – powiedział, po czym ponownie zwrócił się do Kierwińskiego.
„Nerwy trzeba trzymać w porządku i zachowywać się kulturalnie” – dodał.
W końcu minister Kierwiński przerwał wywiad, argumentując, że nie jest w stanie kontynuować rozmowy z powodu ciągłego przerywania mu przez Piotra Glińskiego. Całe zdarzenie trwało około 30 sekund, ale jego echa z pewnością będą jeszcze długo odbijać się w mediach i kuluarach Sejmu.