- Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz stanowczo skrytykował nadmierne wynagrodzenia w sektorze medycznym oraz preferencyjne traktowanie VIP-ów, podkreślając, że za te nieprawidłowości odpowiadają konkretne osoby, a nie abstrakcyjny "system".
- Polityk wyraził oburzenie z powodu istnienia "saloników VIP" w szpitalach oraz przypadków, gdzie politycy byli traktowani priorytetowo, co uznał za niedopuszczalne i naruszające zasadę równości w dostępie do opieki zdrowotnej.
- W odpowiedzi na te patologie, rząd przyjął projekt regulacji, które umożliwią gromadzenie zanonimizowanych danych o wynagrodzeniach pracowników medycznych przez AOTMiT, co ma posłużyć do opracowania rozwiązań ograniczających zarobki i eliminujących nadużycia w sektorze medycznym.
Były minister zdrowia i europoseł KO Bartosz Arłukowicz odniósł się w radiu TOK FM do głośnej sprawy Dawida Kacprzyka. 28-letni lekarz, były radny KO oraz szef młodzieżówki partii, został zwolniony ze stanowiska kierownika SOR-u w Szpitalu Południowym w związku z kontrowersjami dotyczącymi jego zarobków. W tle dyskusji była także zaplanowana na ten dzień rada nadzorcza szpitala, mająca zadecydować o dalszych losach dyrektorki ds. medycznych placówki.
Polityk wyraził zadowolenie z faktu, iż młody lekarz został zwolniony. Arłukowicz zapewnił, że chce wyjaśnienia sprawy "do cna".
- Cieszę się z tego, że ten młody doktor, który połakomił się na tak wysokie pieniądze i nie ma żadnych zahamowań, żeby je pobierać z publicznej kasy, jest zwolniony – przyznał wiceprzewodniczący KO.
Bartosz Arłukowicz zdecydowanie podkreślił, że odpowiedzialność za nieprawidłowości w systemie opieki zdrowotnej spoczywa na konkretnych jednostkach, a nie na abstrakcyjnym "systemie".
- To nie system podpisuje faktury do wypłaty, tylko konkretny człowiek. To konkretni ludzie zarządzają szpitalem i są za niego odpowiedzialni. W takich sprawach powinny być eliminowane konkretne osoby - stwierdził. - To nie system podpisał umowę z młodym doktorem na takie horrendalne pieniądze, tylko konkretni ludzie. To nie system poszedł kupić sobie Porsche - dodał na antenie.
Według polityka, z życia publicznego powinny być eliminowane konkretne osoby, które doprowadzają do patologicznych sytuacji.
Podwójne standardy?
Europoseł nie ograniczył swojej krytyki do jednej sprawy, wyrażając również oburzenie wobec szerszych zjawisk. W kontekście ujawnionej przez Patryka Słowika afery dotyczącej istnienia saloniku VIP dla polityków w Szpitalu Południowym.
- Jestem ostro wkurzony, oczekuję wyciągnięcia konsekwencji wobec wszystkich osób - ocenił.
Arłukowicz zwrócił uwagę na powtarzający się problem preferencyjnego traktowania polityków, przypominając o wcześniejszych przypadkach, takich jak zamykanie oddziału w Lublinie z powodu hospitalizacji prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Zaznaczył, że "Kaczyński niczym nie różni się od Kacprzyka", a także, nawiązując do słów piosenki Kazika, podkreślił: "Nie ma bólu bardziej mojego czy twojego", krytykując ideę, że cierpienie jednych jest ważniejsze niż innych.
Kwestia zarobków
Jako kolejny przykład budzących wątpliwości praktyk, europoseł Arłukowicz wskazał sytuację dyrektora szpitala w Garwolinie, będącego jednocześnie radnym Prawa i Sprawiedliwości. Dyrektor ten, podczas konferencji prasowej z Przemysławem Czarnkiem, publicznie stwierdził, że "szpital umiera w ciszy".
Lekarz z KO zarobił 1,6 mln zł. Szłapka: Bez taryfy ulgowej
- Dyrektor ten wykazuje dochody powyżej 1,1 mln zł. To albo szpital umiera w ciszy, albo ktoś zarabia miliony - mówił w TOK FM.
W dalszej części rozmowy Karolina Lewicka poruszyła temat planowanej ustawy, która ma umożliwić weryfikację zarobków medyków na podstawie numeru PESEL. Były minister zdrowia wyjaśnił, że takie rozwiązanie ma na celu kontrolę nad praktykami ordynatorów, którzy pracując popołudniami w prywatnych placówkach, mogą w "sposób dyskusyjny" kierować tam pacjentów ze szpitali publicznych.
Bartosz Arłukowicz skierował również osobiste przesłanie do obecnej minister zdrowia. Podkreślił fundamentalny dylemat stojący przed każdym piastującym to stanowisko: "Każdy minister zdrowia musi podjąć kluczową w sercu decyzję: czy jest przedstawicielem pacjentów w rządzie, czy reprezentantem środowiska, z którego się wywodzi. To jest najtrudniejsza decyzja do podjęcia przez każdego ministra zdrowia".
Rządowe plany ograniczenia zarobków
Rząd przyjął już projekt regulacji, które mają umożliwić Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji gromadzenie zanonimizowanych danych dotyczących wynagrodzeń pracowników medycznych. Dane te będą pozyskiwane na podstawie numeru PESEL lub prawa wykonywania zawodu. Rzecznik rządu, Adam Szłapka, potwierdził, że zebrane informacje posłużą jako podstawa do opracowania rozwiązań mających na celu ograniczenie zarobków w sektorze medycznym.