- Dawid Kacprzyk miał zarobić w Szpitalu Południowym 1,6 mln zł w ciągu roku.
- Według ustaleń portalu Zero część jego aktywności politycznej przypadała na godziny wykazane w grafiku pracy.
- Lekarz stracił pracę i zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
- Adam Szłapka zapewnia, że osoby odpowiedzialne za ewentualne nieprawidłowości poniosą konsekwencje.
Afera wokół Dawida Kacprzyka. Zarobił 1,6 mln zł
Kontrowersje wokół Dawida Kacprzyka wybuchły po publikacji portalu Zero. Dziennikarze dotarli do dokumentacji dotyczącej pracy lekarza i byłego radnego Koalicji Obywatelskiej. Wynika z niej, że w 2025 roku miał przepracować w Szpitalu Południowym 3976 godzin, zarabiając około 1,6 mln zł.
Część godzin wpisanych do grafiku miała pokrywać się z posiedzeniami rady dzielnicy, występami telewizyjnymi oraz innymi aktywnościami politycznymi Kacprzyka. Pojawiły się także informacje o specjalnym traktowaniu polityków Koalicji Obywatelskiej i członków ich rodzin.
W szpitalu miał funkcjonować specjalny salonik przeznaczony dla wybranych pacjentów. Placówka zapowiedziała sprawdzenie zarówno zasad jego działania, jak i sposobu rozliczania czasu pracy lekarza.
Adam Szłapka reaguje. „Sprawa jest oburzająca”
Do afery odniósł się rzecznik rządu Adam Szłapka. W rozmowie na antenie TVP Info podkreślił, że nie zamierza bronić osób, które mogły uczestniczyć w nieprawidłowościach.
– Ta sprawa jest oburzająca. Nie będę niczego ani nikogo bronił. Ta sprawa musi być dokładnie wyjaśniona do samego spodu. Lekarz, od którego się to wszystko zaczęło, już ani nie jest członkiem partii, ani nie pracuje w tym szpitalu – powiedział.
Szłapka przekonywał również, że w przypadku stwierdzenia naruszenia prawa sprawą powinny zająć się odpowiednie organy.
– Jeśli doszło do nieprawidłowości prawnych, to prokuratura wyciągnie konsekwencje wobec tych osób, które w tym uczestniczyły. Na pewno nie będzie żadnej taryfy ulgowej – zapowiedział rzecznik rządu.
Kacprzyk stracił pracę. Polecą kolejne osoby?
Po ujawnieniu sprawy Dawid Kacprzyk przestał pracować w Szpitalu Południowym. Zrezygnował również z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Warszawski ratusz zapowiedział ponadto konsekwencje wobec dyrektorki do spraw medycznych, która odpowiadała za zatwierdzanie grafików lekarza.
Zdaniem Adama Szłapki dymisja jednej osoby będzie dopiero początkiem rozliczeń.
– Myślę, że ta sprawa na pewno nie zostanie tak zostawiona. Osoby, które są odpowiedzialne za to, na pewno poniosą konsekwencje. Na razie skończyło się na tym, że pracę straci dyrektor do spraw medycznych tego szpitala. I to jest jej odpowiedzialność. To jest pierwszy krok, ale na tym, moim zdaniem, się pewnie nie skończy – mówił.
Rzecznik rządu zapewnił także, że nikt nie będzie próbował „zamiatać sprawy pod dywan”.
Rząd chce ujawnienia zarobków lekarzy
Afera w Szpitalu Południowym ponownie rozpoczęła dyskusję o zarobkach lekarzy zatrudnianych w publicznych placówkach oraz liczbie miejsc, w których mogą jednocześnie pracować. Rozważane są rozwiązania zwiększające przejrzystość wynagrodzeń medyków.
Szłapka przestrzegł jednak przed wprowadzaniem zbyt radykalnych ograniczeń. Jak zaznaczył, nowe przepisy nie mogą doprowadzić do zmniejszenia dostępności świadczeń ani wydłużenia kolejek pacjentów.
– Musimy pamiętać też o tym, że lekarzy jest ograniczona liczba i może się zdarzyć tak, że jeżeli te rozwiązania będą w niektórych sytuacjach zbyt radykalne, to po prostu dla części szpitali będzie to bardzo trudna sytuacja – podsumował rzecznik rządu.
Poniżej galeria zdjęć: „Super Express” pomaga premierowi w rekonstrukcji rządu! Oceniliśmy ekipę Tuska