- Wwożenie "replik" markowych produktów, takich jak zegarki, wiąże się z poważnym ryzykiem prawnym i finansowym.
- Celnik ma prawo zatrzymać towar, a w przypadku potwierdzenia podróbki przez markę, przedmiot zostanie zutylizowany na koszt właściciela.
- Za wwożenie podróbek w celu sprzedaży grozi grzywna, ograniczenie wolności, a nawet do 2 lat więzienia.
Aby zacząć rozważania nad zegarkiem Andrzeja Szejny, trzeba pamiętać, że w terminologii celnej słowo "replika" zazwyczaj nie istnieje. Jeśli zegarek posiada logotyp zastrzeżonej marki, do której producent nie ma praw, jest określony jako towar podrobiony. Choć polskie prawo jest nieco łagodniejsze dla osób kupujących "podróbki" wyłącznie na własny użytek, to sam proces wwożenia ich przez granicę wiąże się z dużym ryzykiem.
Jeśli celnik uzna, że przywozi się kilka sztuk zegarków w celu ich sprzedaży, można ponieść odpowiedzialność karną z art. 305 Prawa własności przemysłowej. Może to być grzywna, kara ograniczenia wolności, a nawet do 2 lat więzienia
Jeśli celnik nabierze podejrzeń, ma prawo zatrzymać towar. W przypadku zegarka nawet kiedy ma się go na ręku, nie wykluczone, że przyciągnie uwagę. Następnie celnik kontaktuje się z przedstawicielem marki. Jeśli marka potwierdzi, że to podróbka, towar niemal zawsze trafia do utylizacji na koszt osoby posiadającej podróbkę.
Przypadek zegarka Omega
Marka Omega należy do giganta, grupy Swatch, która ma jedne z najsilniejszych działów prawnych w branży. W Polsce są oni bardzo aktywni w ochronie znaków towarowych. Kancelarie reprezentujące Omegę dostarczają celnikom szczegółowe instrukcje, jak odróżnić podróbkę Speedmastera od oryginału (np. po układzie totalizatorów na tarczy czy pracy mechanizmu). Jeśli celnik zatrzyma paczkę lub bagaż z "repliką" Omegi, procedura niemal zawsze kończy się wnioskiem o zniszczenie towaru.
Andrzej Szejna tłumaczy się z zegarka! Rozwiał wszystkie wątpliwości?
Omega Speedmaster Professional kosztuje obecnie od ok. 30 000 zł wzwyż. Jeśli przywozi się zegarek, który wygląda jak Speedmaster, ale jego cena wynosiła 500-1000 zł, celnik od razu wie, że to podróbka. Przy kontroli osobistej na lotnisku, jeśli zegarek jest na ręku i nie masz do niego "pudełka i dokumentów", zazwyczaj nikt nie zatrzyma takiej osoby (chyba że takich zegarków jest wieziesz ich kilka). Ale jeśli zegarek jest w bagażu, w fabrycznej folii, można narazić się na konfiskatę.
Jak widać, przywożenie replik (nawet jeśli sam kupujący nie zorientował się, że ma do czynienia z nieoryginalnym produktem) to spore ryzyko. W przypadku pojedynczej sztuki istnieje duża szansa, że przedmiot nie zwróci uwagi celników, jednak konsekwencje mogą przykre. Im więcej tego typu produktów w bagażu, tym większe prawdopodobieństwo, że kupującego spotka sroga kara. Dlatego dla własnego dobra lepiej wynikać markowych produktów po okazyjnej cenie. Zamiast tego warto zainteresować się na przykład zegarkami homage, które inspirują się kultowymi modelami, ale działają pod własną marką. To całkowicie legalne rozwiązanie, a do tego takie produkty są niemal identyczne z pierwowzorami.