"Super Express": - Panie pośle, to w końcu ile ma pan tych zegarków?
Andrzej Szejna: - Mam ich kilka. Nie jestem kolekcjonerem i traktuję je po prostu użytkowo.
- To czemu w pana oświadczeniu majątkowym nie ma żadnego z nich? W mediach pojawiają się informacje o ich wysokiej wartości.
- Zgodnie z przepisami do oświadczenia wpisujemy zegarki o wartości powyżej 10 000 złotych, a żaden z prezentowanych na fotografiach w mediach zegarek Atlantic, Frederique Constant czy Certina nie przekraczają tej wartości.
- A co ze sławnym już zegarkiem Omega Speedmaster, którego koszt szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy złotych? Przecież to ten zegarek miał pan na ręku podczas wypowiedzi dla telewizji Wpolsce24?
- Głupia sprawa. To jest wakacyjna pamiątka prezent, którą kupiłem z myślą o synu. To replika, której koszt nie przekracza kilkuset euro. Fajnie wygląda, od czasu do czasu zakładałem ją do pracy, ale powiem szczerze, że nigdy nie spodziewałbym się, że może być źródłem takiego zamieszania.
- To dlaczego nie powiedział pan tego od początku wprost?
- Powiem szczerze: powinienem to przyznać od razu. Przepraszam. Byłem wtedy myślami zupełnie gdzie indziej i się poplątałem. Niemniej chcę podkreślić, że od początku mówiłem, że moje oświadczenie majątkowe jest rzetelne i że nie posiadam żadnego zegarka powyżej kwoty 10 000 złotych. Myślałem, że to wystarczy. Dziś wiem, że to był błąd i mówię o tym otwarcie.
- Ale czy to zamyka sprawę?
- To musi ocenić opinia publiczna i władze mojej partii. Nie mam nic do ukrycia i jestem do dyspozycji wszelkich organów, które ewentualnie chciałyby tą sprawę zbadać. Jako adwokat przywiązuje szczególną wagę do kwestii formalnych przy wypełnianiu oświadczeń, gdyż wiem jakie grożą konsekwencje błędów. Tym bardziej mi głupio, że doprowadziłem do sytuacji, z której musze się tłumaczyć.
- Jaka była reakcja Marszałka Czarzastego i kierownictwa Lewicy?
- Adekwatna, bo przecież Lewica ma ważniejsze sprawy na agendzie niż zamieszanie wokół moich zegarków. Zażądano ode mnie precyzyjnego wyjaśnienia sprawy opinii publicznej, mam nadzieję, że po tym wywiadzie wszystko będzie jasne, a moje przeprosiny zostaną przyjęte. To o czym dziś powinniśmy mówić to choćby bieżąca praca Lewicy nad reforma państwowej inspekcji pracy, cyfryzacja kraju, budowa mieszkań na tani wynajem, a nie moje problemy.
Rozmawiał Kamil Szewczyk