Podobno wszystko było już gotowe. Ruszyła nawet cała machina promocyjna. Pojawiły się plakaty, a w internecie można było zobaczyć oficjalny zwiastun filmu "Smoleńsk". Ale niedługo po wstępnej promocji okazało się, że data premiery została przesunięta. Oficjalna przyczyna? Konflikt na linii producent - reżyser. - Film miał wejść 15 kwietnia do kin, ale ciągle czekam na obiecane efekty specjalne. Nieodpowiedzialni ludzie podjęli się czegoś, czego nie umieją zrobić. Proszę w tej sprawie dzwonić do producenta - tłumaczy nam Krauze. - Premiera filmu została przesunięta przez problemy z pracami nad efektami specjalnymi. Krótko mówiąc, chodzi o techniczne rzeczy, które trwają dłużej, niż zakładaliśmy. Zapewniam, że nie było innego powodu - stwierdza producent filmu Maciej Pawlicki (57 l.). Z kolei nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podobno niektóre sceny mają być jeszcze dokręcane. Rozmawialiśmy z aktorami oraz przedstawicielami rodzin smoleńskich. Niektórzy z nich wskazują także, że produkcja miała nie spodobać się samemu prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu (67 l.), który w trakcie oglądania pokazu przedpremierowego miał niezadowolony wyjść z kina. Oficjalnie zaprzecza jednak temu i reżyser, i producent. - Nie jest prawdą, że prezes PiS oglądał film i mu się nie spodobał. Takie głupoty od miesięcy opowiadają różni ludzie, którzy próbują filmowi zaszkodzić - przekonuje nas Pawlicki. - Ci, którzy mówią, że Kaczyński wpływał na film, po prostu kłamią - dodaje Krauze. Na razie nie wiadomo więc, kiedy odbędzie się premiera.
Zobacz: Program TVP na rocznicę katastrofy smoleńskiej. Będą filmy o Smoleńsku i Kaczyńskich