Cały Trybunał do wymiany?! Tak miałby wyglądać reset konstytucyjny

Cały Trybunał Konstytucyjny do wymiany? Po burzliwych wydarzeniach w TK politycy coraz głośniej mówią o „resecie konstytucyjnym”. W grę wchodzi zakończenie kadencji wszystkich sędziów i wybór nowego składu. Kto chce takiej rewolucji, czy pozwala na nią prawo i co zmieniłoby się dla Polaków?

Tablica z napisem Trybunał Konstytucyjny i godło Polski na ogrodzeniu. O planach na reset przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Wikimedia Commons/Lukas Plewnia/ CC--/ CC BY-SA 2.0

Wymiana całego składu Trybunału Konstytucyjnego, nowe zasady wyboru sędziów, a nawet ograniczenie ich liczby. Takie propozycje pojawiają się wśród polityków, którzy szukają sposobu na zakończenie wieloletniego konfliktu wokół TK. Coraz częściej mówią przy tym o „resecie konstytucyjnym”.

Dyskusję przyspieszyły wydarzenia z 30 października. Przed siedzibą Trybunału pojawiła się policja, doszło do protestów, a prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy. W centrum sporu znalazło się kierownictwo instytucji i prawo do wykonywania obowiązków przez sędziów wybranych w marcu.

Politycy zaczęli przedstawiać pomysły, które miałyby zapobiec podobnym konfliktom w przyszłości. Część z nich chce znacznie głębszych zmian niż samo rozwiązanie obecnego kryzysu.

Czym jest więc reset konstytucyjny?

Nie jest to procedura przewidziana w Konstytucji RP. Pod tą nazwą kryją się polityczne propozycje zmiany zasad funkcjonowania Trybunału, w tym zakończenia kadencji obecnych sędziów i wyboru nowych.

Nie chodzi o uchwalenie całej konstytucji od początku. Dyskutowane projekty dotyczą przede wszystkim przepisów regulujących skład TK, długość kadencji, sposób wyboru sędziów i kompetencje organów państwa.

Przeprowadzenie takiej reformy wymagałoby jednak zmiany ustawy zasadniczej. Bez tego Sejm nie może po prostu zdecydować, że wszyscy sędziowie tracą swoje stanowiska.

Dlaczego Trybunał Konstytucyjny znalazł się w kryzysie?

Obecny konflikt ma swoje źródła w wydarzeniach z 2015 roku. Kończący kadencję Sejm wybrał wówczas pięciu sędziów TK. Trybunał uznał później, że wybór trzech z nich miał podstawę konstytucyjną, natomiast w przypadku dwóch pozostałych doszło do naruszenia przepisóww.

Nowa większość parlamentarna, którą tworzyło Prawo i Sprawiedliwość, zakwestionowała wcześniejsze wybory i przeprowadziła własną procedurę obsadzania stanowisk. Rozpoczął się spór, który przez kolejne lata dotyczył nie tylko poszczególnych sędziów, ale również niezależności Trybunału i uznawania jego orzeczeń.

Po zmianie rządu w 2023 roku koalicja Donalda Tuska zapowiedziała reformę sądownictwa konstytucyjnego. Nie udało się jednak wypracować rozwiązania akceptowanego przez wszystkie strony.

Kolejny etap konfliktu rozpoczął się w marcu 2026 roku. Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów TK. Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga z nich. Pozostała czwórka nie została zaproszona na taką uroczystość w Pałacu Prezydenckim.

9 kwietnia cała szóstka uczestniczyła w ceremonii ślubowania zorganizowanej w Sejmie. Status czterech sędziów, od których prezydent nie odebrał ślubowania osobiście, stał się przedmiotem sporu prawneęgo.

Do kolejnego zaostrzenia sytuacji doszło 30 października. Poinformowano wtedy o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego.

Kierowanie Trybunałem przejęła Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez Sejm w marcu. Dotychczasowe kierownictwo nie uznało tych decyzji.

Po burzliwych wydarzeniach przed siedzibą TK politycy zaczęli ponownie dyskutować o gruntownej przebudowie instytucji.

Mentzen chce wyzerować Trybunał. Oto jego plan

Sławomir Mentzen przedstawił konkretny plan przebudowy Trybunału Konstytucyjnego. Swoją propozycję omówił również z prezydentem Karolem Nawrockim podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim.

Plan zakłada zakończenie kadencji obecnych sędziów i wybór nowego, 15-osobowego składu. Kandydaci musieliby zdobyć poparcie co najmniej trzech piątych głosujących posłów.

Mentzen chce też zmienić sposób składania ślubowania. Nowi sędziowie mieliby składać je przed Sejmem, a nie przed prezydentem.

Polityk proponuje również rozwiązanie na wypadek, gdyby parlamentarzyści nie potrafili wybrać sędziego w ciągu 60 dni. W takiej sytuacji Państwowa Komisja Wyborcza miałaby przeprowadzać publiczne losowanie spośród kandydatów popartych przez co najmniej 46 posłów.

Pierwszy skład nowego TK miałby otrzymać zróżnicowane kadencje, ustalone w drodze losowania, trwające od roku do dziewięciu lat. Każdy następny sędzia byłby wybierany na dziewięć lat.

Mentzen chce ponadto, aby kompetencję do zarządzania publikacji orzeczeń powierzono prezesowi TK. Miałoby to zapobiegać blokowaniu ich ogłaszania przez władzę wykonawczą.

Po rozmowach w Pałacu Prezydenckim lider Konfederacji przekazał, że Karol Nawrocki pozytywnie odniósł się do pomysłu.

– Ku mojemu zadowoleniu pan prezydent z bardzo dużą aprobatą wyrażał się o tym pomyśle. Wydaje się, że mamy coraz większe poparcie do tego, żeby Trybunał Konstytucyjny po prostu wyzerować i zbudować go na nowo – mówił Mentzen.

Zandberg też chce resetu. PSL przedstawia własny scenariusz

Za resetem opowiada się także Adrian Zandberg. Lider Razem uważa, że odbudowanie autorytetu Trybunału wymaga porozumienia ponad podziałami.

Po sobotnim spotkaniu z Karolem Nawrockim polityk przedstawił propozycję zakończenia kadencji wszystkich obecnych sędziów i wyboru nowego składu większością kwalifikowaną.

Zandberg mówił o „większości konstytucyjnej”. Podkreślał, że żadna partia nie powinna mieć możliwości samodzielnego podporządkowania sobie TK.

„Nie da się go rozwiązać siłą” – napisał o konflikcie lider Razem.

Polityk przekonuje, że sam wybór nowych sędziów nie wystarczy, jeśli ich status i wydawane orzeczenia nadal będą kwestionowane przez część sceny politycznej.

Według Zandberga nowe zasady powinny zostać zapisane w konstytucji. Rozwiązanie musiałoby uzyskać poparcie głównych sił parlamentarnych.

Lider Razem wskazał również alternatywę na wypadek braku porozumienia. Mówił o możliwości rozszerzenia rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa przez sądy powszechne.

W takim modelu sądy samodzielnie oceniałyby zgodność przepisów z konstytucją w rozpatrywanych sprawach, zamiast pozostawiać kontrolę przede wszystkim jednemu wyspecjalizowanemu Trybunałowi.

Byłaby to jednak znacznie szersza zmiana w sposobie funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

PSL również chce resetu. Padła propozycja likwidacji TK

W dyskusję włączyło się także Polskie Stronnictwo Ludowe. Wiceprezeska ugrupowania Urszula Pasławska przekazała w poniedziałek, 2 listopada, że ludowcy popierają pomysł wybrania nowego składu TK większością trzech piątych głosów.

W planie przedstawianym przez PSL obecni sędziowie mieliby zakończyć kadencje, zachowując przysługujące im uprawnienia.

Pasławska ostrzegła również, że jeśli kompromis okaże się niemożliwy, należałoby rozważyć jeszcze dalej idące rozwiązanie.

– W innym przypadku trzeba będzie w mojej ocenie wygasić Trybunał Konstytucyjny i przekazać te zadania Sądowi Najwyższemu – stwierdziła w rozmowie z Wirtualną Polską.

Taki scenariusz wymagałby jednak osobnej, bardzo poważnej przebudowy ustrojowej. Obecna konstytucja przyznaje bowiem TK własne kompetencje i określa jego miejsce w systemie organów państwa.

Tusk nie chce zmiany konstytucji? Premier wskazuje inne wyjście

Nie wszyscy politycy uważają, że rozwiązanie kryzysu wymaga wymiany całego składu Trybunału.

Donald Tusk w poniedziałek przedstawił własną propozycję. Premier przekonuje, że wystarczy umożliwić wykonywanie obowiązków sędziom wybranym przez Sejm.

„Rozwiązanie konfliktu jest proste i możliwe bez zmian w Konstytucji. Prezydent uznaje legalnie wybranych przez Sejm sędziów, bo tak stanowi Konstytucja, a oni podejmują swoje obowiązki w Trybunale” – napisał szef rządu na platformie X.

Stanowisko premiera pokazuje podstawową różnicę między propozycjami polityków.

Zwolennicy resetu chcą zmienić zasady funkcjonowania TK i obsadzić go od nowa. Tusk opowiada się za rozwiązaniem obecnego konfliktu w ramach obowiązujących przepisów.

Pozostaje też stanowisko PiS, którego przedstawiciele kwestionują działania prowadzące do odsunięcia Bogdana Święczkowskiego od czynności prezesa TK.

Czy można po prostu odwołać wszystkich sędziów TK?

Tutaj zaczynają się największe problemy prawne. Artykuł 194 Konstytucji RP stanowi, że Trybunał składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na dziewięcioletnie kadencje. Ponowny wybór tej samej osoby jest niedopuszczalny.

Kadencja stanowi jedną z gwarancji niezależności sędziów. Parlament nie może dowolnie jej skracać tylko dlatego, że zmienił się układ polityczny.

Przeprowadzenie pełnego resetu wymagałoby więc zmiany przepisów konstytucyjnych i przygotowania zasad zakończenia obecnych kadencji.

Nawet wtedy pozostałyby trudne pytania prawne. Czy skrócenie prawidłowo rozpoczętych kadencji da się pogodzić z niezawisłością sędziów? Jak potraktować osoby, których wybór jest kwestionowany? Co zrobić z postępowaniami rozpoczętymi przed dotychczasowym Trybunałem?

Przyjęcie nowego modelu wyboru sędziów nie rozstrzygnęłoby automatycznie żadnej z tych kwestii.

Ile głosów potrzeba do zmiany konstytucji?

Samo porozumienie kilku polityków nie wystarczy. Do zmiany Konstytucji RP potrzebna jest większość dwóch trzecich głosów w Sejmie, przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Przy udziale wszystkich 460 posłów próg wynosi 307 głosów.

Senat musi przyjąć zmianę bezwzględną większością głosów, również przy wymaganym kworum.

Projekt nowelizacji konstytucji może zgłosić prezydent, Senat albo grupa co najmniej 92 posłów. Pierwsze czytanie może odbyć się najwcześniej 30 dni po wniesieniu dokumentu.

Warto przy tym odróżnić dwie liczby, które pojawiają się w debacie:

  • 3/5 głosów – większość proponowana m.in. przez Mentzena przy wyborze nowych sędziów TK.
  • 2/3 głosów – większość wymagana przez obowiązującą konstytucję do jej zmiany.

Przy obecności wszystkich posłów pierwsza większość wynosi 276 głosów, druga 307. Bez poparcia znaczącej części polityków różnych ugrupowań reforma nie zostanie uchwalona.

A co z wyrokami TK? Czy reset unieważniłby wcześniejsze decyzje?

Nagłe odejście ambasadora z ONZ! Jest zgoda Sikorskiego

Zmiana składu Trybunału nie spowodowałaby automatycznego unieważnienia wszystkich wydanych wcześniej orzeczeń.

Konstytucja przewiduje, że orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Jednocześnie od lat trwa spór o skutki wyroków wydawanych z udziałem osób, których uprawnienie do orzekania jest kwestionowane.

Nowe przepisy musiałyby rozstrzygnąć również problemy dotyczące postępowań w toku i skutków wcześniejszych rozstrzygnięć. Przed autorami reformy stanęłoby więc zadanie znacznie trudniejsze niż samo wskazanie piętnastu nowych nazwisk.

Co reset konstytucyjny zmieniłby dla zwykłych Polaków?

Trybunał Konstytucyjny nie zajmuje się wyłącznie sporami między rządem, opozycją i prezydentem. Jego zadaniem jest kontrolowanie zgodności prawa z konstytucją. Orzeczenia TK mogą dotyczyć przepisów podatkowych, świadczeń społecznych, praw pracowników, własności czy wolności obywatelskich.

Obywatel może również w określonych sytuacjach wnieść skargę konstytucyjną, jeśli uważa, że przepis będący podstawą rozstrzygnięcia w jego sprawie narusza prawa gwarantowane przez konstytucję.

Gdy status sędziów i legalność orzeczeń Trybunału budzą spory, pojawia się problem pewności prawa. Sądy, urzędy i obywatele potrzebują jasnej odpowiedzi, jakie przepisy obowiązują i które rozstrzygnięcia wywołują skutki prawne.

Dlatego odbudowa sprawnie działającego TK ma znaczenie także dla osób, które na co dzień nie interesują się polityką.

Czy reset konstytucyjny ma szansę dojść do skutku?

Polityczne deklaracje pokazują, że pomysł resetu znajduje zwolenników w różnych częściach parlamentu. Konfederacja, Razem i PSL mówią o potrzebie głębokiej reformy, choć nie proponują identycznych rozwiązań.

Są też projekty ekspertów zakładające podział uprawnień do wyboru sędziów między kilka organów państwa. Jedną z takich koncepcji przedstawił konstytucjonalista Tomasz Zalasiński. W jego propozycji Sejm wybierałby siedmiu sędziów, Senat pięciu, a prezydent trzech.

Największą przeszkodą pozostaje porozumienie między głównymi siłami politycznymi. Bez ich udziału nie uda się zdobyć większości koniecznej do zmiany konstytucji.

Konieczne byłoby również uzgodnienie przepisów przejściowych, które nie doprowadziłyby do kolejnego sporu o status sędziów.

Politycy musieliby zatem zaakceptować rozwiązanie, które ograniczałoby możliwość samodzielnego obsadzania Trybunału przez przyszłe większości parlamentarne.

Prawdziwym sprawdzianem resetu byłaby nie sama wymiana sędziów, lecz stworzenie zasad, których przestrzegałyby wszystkie strony, również po przegranych wyborach.

Poniżej galeria zdjęć: Najważniejsi politycy zjechali do prezydenta na rozmowy o Trybunale Konstytucyjnym

Prof. Chwedoruk UJAWNIA kulisy: „Kaczyński WYGRAŁ, a Mentzen zagrał pod jego batutą!”
Sonda
Czy Polska powinna przeprowadzić reset Trybunału Konstytucyjnego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI