Aleksander Miszalski przerywa milczenie po referendum. Winna sztuczna inteligencja?

2026-06-03 17:00

Ponad tydzień po głośnym referendum, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta Krakowa, były włodarz miasta zabiera głos w rozmowie z radiem Eska. W szczerym wywiadzie podsumowuje przyczyny swojej politycznej porażki, ocenia pierwsze decyzje komisarza Stanisława Kracika i ujawnia kulisy swojej prośby do Donalda Tuska o zdystansowanie się od krakowskiej kampanii. Miszalski akceptuje demokratyczny werdykt, jednak zwraca uwagę na agresywny marketing negatywny i nowe technologie, które, jego zdaniem, zdominowały merytoryczną debatę.

Aleksander Miszalski

i

Autor: ART SERVICE Aleksander Miszalski
  • Były prezydent Krakowa uważa, że przegrał z powodu agresywnego marketingu negatywnego, bezprecedensowego wykorzystania sztucznej inteligencji (AI) w kampanii oraz masowego łamania ciszy referendalnej przez prawicową opozycję.
  • Aleksander Miszalski ujawnił, że osobiście poprosił Donalda Tuska i innych polityków Koalicji Obywatelskiej o nieangażowanie się w krakowską kampanię referendalną, argumentując, że to sprawa lokalna.
  • Dokonując samokrytyki, polityk wskazał na komunikację z mieszkańcami jako największą słabość swojego gabinetu, przyznając, że nie udało się skutecznie wyjaśnić merytorycznych argumentów, np. w sprawie Strefy Czystego Transportu czy zarzutów o nepotyzm.

Po burzliwej kampanii referendalnej, której wynikiem było odwołanie Aleksandra Miszalskiego, Kraków wszedł w nową erę zarządzania. Miastem kieruje obecnie Stanisław Kracik, komisarz wyznaczony przez premiera. Sam polityk, pytany przez radio Eska o swoje samopoczucie po utracie urzędu, deklaruje spokój, opisując swój stan jako "stabilny".

- W polityce jest tak, że się czasem odnosi niespodziewane sukcesy, jak ten mój sprzed dwóch lat, i czasem się ponosi dotkliwe porażki. (...) Ja się absolutnie nie załamuję, nie płaczę w poduszkę, tylko po prostu robię swoje z takiej pozycji, jaką mam – stwierdził były prezydent.

Kampania referendalna

Miszalski zwrócił uwagę na bezprecedensowy charakter kampanii prowadzonej przeciwko niemu przez prawicową opozycję. Podkreślił, że w walce politycznej wykorzystano narzędzia, które dotychczas nie były stosowane na taką skalę w polskim samorządzie. Wśród nich wymienił materiały generowane przez sztuczną inteligencję oraz masowe łamanie ciszy referendalnej. Sprawą tą, z inicjatywy Komitetu Obrony Demokracji, zajmował się wówczas sąd. Zaznaczył, że choć szanował demokratyczny werdykt mieszkańców, to oczekiwał na ocenę prawną działań swoich oponentów, jednocześnie odcinając się od walki o unieważnienie głosowania.

Jednym z bardziej intrygujących aspektów kampanii referendalnej był widoczny brak zaangażowania czołowych polityków KO, w tym premiera Donalda Tuska. Jak ujawnił Miszalski, nie było to wynikiem braku wsparcia, lecz jego świadomej decyzji i osobistej prośby.

- To była moja prośba, żeby po prostu pan premier ani warszawscy politycy w tym referendum... żeby się w nie nie mieszali, bo to jest sprawa lokalna i to mieszkańcy Krakowa mają zdecydować – zdradził były prezydent Krakowa.

Aleksander Miszalski argumentował, że obecność liderów krajowych mogłaby jedynie zmobilizować elektorat PiS oraz Konfederacji, co, jak pokazała analiza frekwencji, ostatecznie i tak miało miejsce. W referendum wzięło udział 175 tysięcy krakowian, z czego większość zagłosowała przeciwko Miszalskiemu, a profil tych wyborców niemal idealnie pokrywał się z mapą poparcia dla Karola Nawrockiego w ostatnich wyborach prezydenckich.

Przyczyny porażki

Dokonując samokrytyki, Aleksander Miszalski wskazał na komunikację z mieszkańcami jako największą słabość swojego gabinetu. Merytoryczne argumenty urzędu, jego zdaniem, zostały przyćmione przez agresywną i uproszczoną narrację opozycji. Jako przykład podał Strefę Czystego Transportu, gdzie nie udało się skutecznie wyjaśnić jej zasad i korzyści dla krakowian.

- Nie byliśmy w stanie wytłumaczyć w tak szybkim czasie, jak działa strefa czystego transportu, że krakowianie są zwolnieni (...). Ta narracja się nie przebiła. Przebiła się ta o tym, że zabieramy komuś wolność. I okej, to jest też jakaś wartość i ktoś może woleć truć tym dieslem niż mieć zdrowe rodziny - ocenił.

Tobiasz Bocheński zaliczył wpadkę na żywo. Ta pomyłka może wiele kosztować kandydata PiS w Krakowie

Podobnie było z zarzutami o nepotyzm i obsadzanie stanowisk osobami związanymi z Koalicją Obywatelską (np. sprawa rzeczniczki praw ucznia czy brak matury u jednego z urzędników). Miszalski bronił swoich decyzji kadrowych, wskazując, że z 150 dyrektorów w magistracie zaledwie pięciu było powiązanych z jego partią, a krytykowani pracownicy posiadali realne kompetencje i przynieśli miastu znaczne oszczędności (m.in. na kontraktach ubezpieczeniowych).

- Polegliśmy, nie byliśmy w stanie przebić się z tym merytorycznym tłumaczeniem – przyznał.

Wizja Krakowa po zmianie

Były prezydent Krakowa odniósł się także do uwag nowego komisarza, Stanisława Kracika, dotyczących kluczowych inwestycji miejskich. Kracik wyraził sceptycyzm co do terminu rozpoczęcia budowy metra w 2030 roku, na co Aleksander Miszalski odpowiedział, że konieczność zmiany nielogicznej trasy na Bronowice wymusiła starania o nową decyzję środowiskową, co naturalnie wydłużyło proces do lat 2030–2032. Z kolei opóźnienie w prezentacji Planu Ogólnego miasta, który miał zostać przedstawiony w czerwcu, polityk uznał za decyzję słuszną.

- Wyszliśmy z założenia, że lepiej zrobić go bardzo dobrze, niż zrobić po łebkach i za wcześnie. (...) Nie jest dobrym czasem do dyskusji nad planem ogólnym czas referendalny, bo każdy będzie chciał z niego zrobić populistyczne narzędzie walki - ocenił.

Przyszłość Miszalskiego

Mimo poniesionej porażki Aleksander Miszalski zadeklarował, że nie zamierzał wycofywać się z lokalnej polityki. Zapowiedział aktywne wsparcie dla kandydata sił demokratycznych w nadchodzących, przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie, podkreślając, że jego priorytetem było zapobieżenie przejęciu miasta przez populistów pozbawionych realnej wizji jego rozwoju.

W naszej galerii zobaczysz, kto może być następcą Aleksandra Miszalskeigo:

Sonda
Kto zostanie prezydentem Krakowa?
RZECZKOWSKI: Polska reakcja na decyzję Zełenskiego jest histeryczna i wiele o nas mówi

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki