- Afera Pegasusa wkracza w nową fazę: Prokuratura Krajowa stawia zarzuty byłym szefom ABW i SKW.
- Piotr P. i Maciej M. są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków służbowych, dopuszczając Pegasusa do użytku bez wymaganych certyfikatów.
- Zarzuty te mogą skutkować karą do 3 lat więzienia, a sprawa ma ogromne konsekwencje prawne i polityczne.
- Dowiedz się, dlaczego brak akredytacji był kluczowy i jakie dalsze kroki czekają w tej przełomowej sprawie.
Afera Pegasusa: Byli szefowie ABW i SKW z zarzutami. Kulisy przełomowego śledztwa
Wieloletnie śledztwo dotyczące wykorzystania izraelskiego oprogramowania szpiegującego Pegasus przez polskie służby specjalne przyniosło pierwsze, konkretne rezultaty. Prokuratura Krajowa poinformowała o postawieniu zarzutów dwóm kluczowym postaciom z czasów, gdy system był aktywnie używany. To znaczący krok w wyjaśnianiu jednej z najgłośniejszych afer politycznych ostatnich lat w Polsce, która rzuca cień na legalność działań operacyjnych państwa.
Hołownia wściekły po okładce „Polityki”. „Wara od rodzin polityków” i mocne oskarżenia
Zarzuty dla byłych szefów służb – co ustaliła prokuratura?
Postępowanie prowadzone przez Zespół Śledczy nr 1 w Prokuraturze Krajowej, powołany do zbadania legalności stosowania metod kontroli operacyjnej, skupiło się na formalnych aspektach wdrożenia systemu Pegasus. Jak wynika z komunikatu, kluczowym problemem był brak wymaganej prawem akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego dla narzędzia, które przetwarzało dane objęte najwyższymi klauzulami tajności.
Piotr P., były szef ABW, i kwestia akredytacji
Piotrowi P., który kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratura zarzuca, że w okresie od jesieni 2018 r. do lutego 2020 r. nie dopełnił swoich obowiązków. Miał on świadomie akceptować wykorzystywanie systemu Pegasus w działaniach ABW, mimo że:
- System nie posiadał akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, która jest obligatoryjna dla narzędzi przetwarzających informacje niejawne.
- Jako szef służby nie zweryfikował, czy Pegasus spełnia normy ochrony informacji oznaczonych klauzulami „tajne” i „ściśle tajne”.
- Według śledczych, działanie to stanowiło naruszenie Ustawy o ochronie informacji niejawnych i naraziło na szwank bezpieczeństwo danych państwowych. Piotr P. podczas przesłuchania nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Maciej M. i wykorzystanie Pegasusa w SKW
Bardzo podobne zarzuty usłyszał Maciej M., były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W jego przypadku okres niedopełnienia obowiązków jest dłuższy i obejmuje czas od czerwca 2018 r. do lutego 2022 r. Prokuratura twierdzi, że Maciej M. również dopuszczał i utrzymywał stosowanie Pegasusa bez niezbędnej akredytacji. Co więcej, śledczy wskazują, że nie posiadał on nawet podstawowej wiedzy, czy oprogramowanie to gwarantuje bezpieczne przetwarzanie danych o najwyższym stopniu tajności. Podobnie jak Piotr P., Maciej M. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Czym jest system Pegasus i dlaczego jego użycie budzi kontrowersje?
Pegasus to zaawansowane oprogramowanie szpiegujące stworzone przez izraelską firmę NSO Group. Jest to narzędzie klasy wojskowej, sprzedawane wyłącznie agencjom rządowym w celu walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Jego siła polega na możliwości przejęcia pełnej kontroli nad zainfekowanym smartfonem, w tym:
- Dostępu do wiadomości, e-maili i komunikatorów (nawet szyfrowanych, jak Signal czy WhatsApp).
- Wglądu w listę kontaktów, kalendarz i historię przeglądarki.
- Zdalnego włączania mikrofonu i kamery w urządzeniu.
- Śledzenia lokalizacji GPS w czasie rzeczywistym.
Kontrowersje wokół afery Pegasusa w Polsce wybuchły, gdy międzynarodowe śledztwo dziennikarskie (m.in. przy udziale Citizen Lab) ujawniło, że oprogramowanie było wykorzystywane do inwigilacji nie tylko przestępców, ale również polityków opozycji, prawników, prokuratorów i dziennikarzy. Podważyło to zaufanie do instytucji państwa i zrodziło pytania o praworządność oraz poszanowanie praw obywatelskich.
Konsekwencje prawne i polityczne. Co dalej w sprawie?
Za zarzucane czyny byłym szefom służb grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Prokuratura poinformowała, że nie zdecydowała się na zastosowanie wobec podejrzanych żadnych środków zapobiegawczych, takich jak areszt, poręczenie majątkowe czy dozór policyjny. Oznacza to, że śledczy nie widzą ryzyka matactwa lub ucieczki.
Postawienie zarzutów to jednak dopiero początek sądowej batalii. Sprawa ma ogromny wymiar nie tylko prawny, ale i polityczny. Jest to pierwszy przypadek, w którym osoby z najwyższego kierownictwa służb specjalnych bezpośrednio odpowiadają za formalne aspekty wdrożenia Pegasusa. Ich ewentualny proces może ujawnić kulisy podejmowania decyzji o zakupie i stosowaniu tego kontrowersyjnego narzędzia.
Równolegle do działań prokuratury, sprawę bada sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa. Jej ustalenia, oparte na zeznaniach świadków (w tym polityków i funkcjonariuszy), mogą dostarczyć prokuraturze dodatkowego materiału dowodowego i poszerzyć kontekst całej sprawy.
Poniżej galeria zdjęć: Zbigniew Ziobro przed komisją ds. Pegasusa