- Ziobro, któremu grozi 26 zarzutów za Fundusz Sprawiedliwości, wyjechał z Polski na Węgry, a potem do USA, korzystając z paszportu genewskiego wystawionego przez węgierskie władze.
- Według Reutersa w uzyskaniu wizy miał pomagać wysoki urzędnik USA, a polska prokuratura sprawdza, czy ktoś z Polski ułatwił mu wyjazd — w tym Adam Bielan, który zaprzecza.
- Minister Waldemar Żurek zapowiada ściganie osób, które mogły pomagać Ziobrze, a w kręgu podejrzeń są też Jacek Kurski i Tomasz Sakiewicz.
Prokuratura ściga pomocników Ziobry
Przypominamy: były minister sprawiedliwości w rządzie PiS może usłyszeć 26 zarzutów związanych z wydatkami z Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro uciekł z Polski — najpierw na Węgry, a wiosną tego roku do USA — mimo, że polskie władze cofnęły mu paszport. Posługiwał się paszportem genewskim wystawionym przez węgierskie władze. Aby poszukiwany polityk mógł wjechać do USA, zgodę musieli wydać wysoko postawieni amerykańscy urzędnicy. Według Reutersa, w przyznanie wizy miał być osobiście zaangażowany zastępca sekretarza stanu Christopher Landau. Polscy prokuratorzy wszczęli śledztwo, by ustalić, czy ktoś z Polski pomagał Ziobrze w wyjeździe.
Podejrzewany jest m.in. europoseł PiS Adam Bielan, który ma dobre kontakty w Partii Republikańskiej. — To polityczna hucpa, teatr i szopka Romana Giertycha. Nie miałem nic wspólnego z wyjazdem Ziobry do USA, nie mam sobie nic do zarzucenia i jestem poza tym tematem — zaznacza w rozmowie z nami Adam Bielan.
Żurek: Państwo musi działać
Tymczasem minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wyjaśnia powody wszczęcia dochodzenia. — Będziemy ścigać tych, którzy łamiąc prawo pomagali zbiegowi, który defraudował publiczne pieniądze. Państwo musi działać — podkreśla Żurek.
Oprócz Bielana, podejrzenia padają także na mieszkającego w USA byłego szefa TVP Jacka Kurskiego (60 l.) oraz szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza (59 l.), którego stacja zatrudnia Ziobrę jako komentatora.