Radnemu tak bardzo nie spodobała się satyra polityczna z 1920 roku, że zaczął przeklinać, krzyczeć i... próbować molestować pracownicę teatru. - Jest tu syf, dziadostwo, jak tak można! - krzyczał. Wygrażał: "Wszyscy stracicie pracę", "Czy wy wiecie, kim ja jestem?", "Chyba nie wiecie, co będzie się działo, jak nie wpuścicie PiS-u na salę", "Jak jakieś nagranie wyjdzie dalej, to wszyscy macie przej..." - grzmiał Boćko. Był pod wpływem alkoholu. Dyrekcja teatru zażądała od PiS wyciągnięcia wobec radnego konsekwencji. Jak się dowiadujemy, radny został przynaglony do napisania listu z przeprosinami. - I otrzymał karę, że przez dwa lata nie będzie mógł kandydować z ramienia PiS - mówi nam poseł Leonard Krasulski (66 l.). Kara o tyle dziwna, że w ciągu najbliższych dwóch lat nie będą się odbywały ani wybory samorządowe, ani parlamentarne. Czyżby PiS zakpił sobie z Michała Żebrowskiego i jego teatru?Artyści elegancko nie komentują. - Na tym sprawa została zakończona - napisano w oświadczeniu do redakcji.
Zobacz też: Czemu prezes PiS nie śpi w nocy? Jarosław Kaczyński ujawnia tajemnicę!