- Sejm zadecydował o przyszłości immunitetu posła Sławomira Mentzena, oskarżonego o odpalenie racy podczas głośnego Marszu Niepodległości.
- Pomimo rekomendacji sejmowej komisji za uchyleniem immunitetu, Sejm odrzucił wniosek, co polityk Konfederacji skomentował z satysfakcją.
- Czy to polityczne zwycięstwo Mentzena, czy raczej niebezpieczny precedens dla immunitetu poselskiego? Sprawdź kulisy kontrowersyjnej decyzji.
Sejm zdecydował w sprawie immunitetu Mentzena
Kancelaria Sejmu poinformowała o decyzji izby w mediach społecznościowych. Sprawa dotyczyła Sławomira Mentzena, jednego z liderów Konfederacji i posła Nowej Nadziei.
„Sejm nie zgodził się na uchylenie immunitetu posłowi Sławomirowi Mentzenowi. Wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności za wykroczenie złożył Komendant Główny Policji” – przekazała Kancelaria Sejmu.
Chodzi o wydarzenia z Marszu Niepodległości. Wniosek policji był związany z odpaleniem racy przez polityka Konfederacji. Sama sprawa szybko wykroczyła jednak poza prostą dyskusję o wykroczeniu. Stała się politycznym sporem o immunitet, granice poselskiej ochrony i przepisy dotyczące używania rac.
Komisja była za, ale Sejm powiedział „nie”
Zanim sprawa trafiła pod głosowanie całej izby, zajmowała się nią sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Komisja opowiedziała się za uchyleniem immunitetu Mentzenowi.
Decydujący głos należał jednak do posłów. Sejm nie wyraził zgody na uchylenie immunitetu, co oznacza, że Mentzen nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności w tej sprawie w trybie wskazanym we wniosku policji.
Dla polityka Konfederacji jest to ważne rozstrzygnięcie nie tylko proceduralnie, ale także wizerunkowo. Od początku przedstawiał sprawę jako przykład absurdalnych przepisów i nadmiernej reakcji państwa.
Mentzen komentował w swoim stylu. „W końcu się doczekałem”
Sławomir Mentzen nie ukrywał, że nie zamierza sam rezygnować z immunitetu. Gdy wniosek trafił do Sejmu, polityk odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych.
„W końcu się doczekałem” – pisał wcześniej Sławomir Mentzen.
W kolejnych wypowiedziach przekonywał, że problemem nie jest sama ochrona immunitetowa, lecz przepisy dotyczące używania rac.
„Oczywiście nie zamierzam się zrzekać immunitetu. Przepis zabraniający używania rac jest głupi” – twierdził polityk Konfederacji.
Mentzen podkreślał przy tym, że immunitet nie powinien chronić posłów przed odpowiedzialnością za poważne sprawy, ale w jego ocenie ma znaczenie wtedy, gdy chodzi o działalność polityczną i udział w wydarzeniach publicznych.
Spór o jedną racę urósł do politycznej awantury
Formalnie sprawa dotyczyła wykroczenia. Politycznie jednak od dawna była czymś więcej niż tylko historią o racy odpalonej podczas Marszu Niepodległości. W tle pojawiło się pytanie, czy poseł powinien odpowiadać jak każdy obywatel za podobne zachowanie, czy też w tej sytuacji immunitet pełni swoją podstawową rolę i chroni parlamentarzystę przed działaniami o politycznym kontekście.
Poważne zarzuty wobec Biura RPD. Posłowie chcą wyjaśnień, chodzi o doniesienia o mobbingu
Krytycy decyzji Sejmu mogą mówić o ochronie polityka przed odpowiedzialnością. Zwolennicy Mentzena będą przekonywać, że izba słusznie nie pozwoliła na wykorzystywanie procedur wobec opozycyjnego posła w sprawie, którą sami uważają za błahą i źle uregulowaną.
Mentzen z politycznym zwycięstwem
Decyzja Sejmu zamyka ten etap sprawy, ale nie kończy dyskusji o immunitetach. Przeciwnie, może ją jeszcze zaostrzyć. Sprawa Mentzena pokazuje, jak łatwo incydent z manifestacji może stać się pretekstem do szerszego sporu o prawa posłów, odpowiedzialność polityków i granice działania państwa.
Dla samego Mentzena wynik głosowania jest politycznym sukcesem. Może teraz przekonywać swoich wyborców, że obronił się przed wnioskiem policji i jednocześnie nagłośnił temat przepisów, które od dawna krytykuje. Dla jego przeciwników pozostanie jednak pytanie, czy poselski immunitet nie został w tej sprawie potraktowany zbyt szeroko.