- W koalicji rządzącej wybucha wewnętrzny konflikt: Lewica stawia twarde ultimatum dotyczące Romana Giertycha.
- Włodzimierz Czarzasty wymienił nazwisko Romana Giertycha jako "czerwoną linię", a Anna-Maria Żukowska wprost potwierdziła, że jego wejście do rządu oznaczałoby wyjście Lewicy z koalicji.
- Czy Roman Giertych stanie się przyczyną rozpadu rządu? Poznaj kulisy tego politycznego dramatu i dowiedz się, co to oznacza dla przyszłości obecnej władzy!
W koalicji rządzącej znów robi się gorąco. Tym razem poszło o Romana Giertycha i ewentualny scenariusz, w którym poseł KO miałby wejść do rządu. Włodzimierz Czarzasty został zapytany w programie „Rymanowski Live”, czy istnieją czerwone linie, po przekroczeniu których Lewica mogłaby wyjść z rządu. Lider Nowej Lewicy nie kluczył. Wymienił całą listę spraw, a wśród nich padło nazwisko Romana Giertycha. O sprawie pisało m.in. Do Rzeczy.
Czarzasty wymienia czerwone linie
Marszałek Sejmu wskazał sprawy socjalne, emerytalne i pracownicze. Ale największą uwagę przyciągnął jeden punkt: „Giertych w rządzie”.
„Likwidacja 13. i 14. emerytury, zamrożenie waloryzacji emerytur, cięcia w programach socjalnych, m.in. 800 plus, prywatyzacja szpitali, podwyższenie wieku emerytalnego, Giertych w rządzie, zamrożenie świadczeń pomocy społecznej bądź wycofanie świadczeń pomocy społecznej, zabranie praw pracowników, zamrożenie bądź zmniejszenie płacy minimalnej” – wymieniał przewodniczący Nowej Lewicy.
„Wiemy, czego Lewica chce”.
To zdanie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Bo choć w rządzie Donalda Tuska ścierają się różne polityczne wrażliwości, nazwisko Giertycha dla Lewicy brzmi jak wyjątkowo trudny temat.
Żukowska doprecyzowała. Padło jedno słowo
Do sprawy odniosła się też Anna-Maria Żukowska. W mediach społecznościowych została zapytana, czy jeśli Roman Giertych zostałby ministrem, to Lewica wyszłaby z koalicji. Odpowiedź była krótka, ale bardzo wymowna.
„Przewodniczący Włodzimierz Czarzasty wypowiedział się w tej sprawie u Bogdana Rymanowskiego jasno: Tak” – napisała Żukowska.
Giertych dzieli koalicję
Roman Giertych jest dziś posłem Koalicji Obywatelskiej, ale dla Lewicy pozostaje symbolem zupełnie innej politycznej drogi. Czarzasty mówił o tym wprost, wskazując, że nazwisko Giertycha dobrze pokazuje różnicę między Lewicą a Platformą Obywatelską.
Ola Kwaśniewska pokazała widok z „biura”. Internautka od razu jej to wytknęła i się pokłóciły
Jak relacjonowało Do Rzeczy, lider Nowej Lewicy mówił, że PO jest „z gruntu konserwatywna”, a Giertych ma być dla niego przykładem tej różnicy. Czarzasty miał też powiedzieć, że kiedy trzeba szybko wyjaśnić, czym Lewica różni się od PO, wystarczy zapytać, czy ktoś wyobraża sobie Romana Giertycha jako członka Lewicy.
Koalicja ma problem?
Na razie nie ma oficjalnej decyzji, by Roman Giertych miał wejść do rządu. Ale sama dyskusja pokazuje, jak cienka bywa granica między współpracą a politycznym konfliktem.
Lewica chce pokazywać, że nie jest tylko dodatkiem do rządu Donalda Tuska. Wypowiedzi Czarzastego i Żukowskiej są jasnym komunikatem do koalicjantów: są sprawy, których nie da się przykryć dyscypliną rządzenia. A nazwisko Giertycha najwyraźniej należy do tych najgorętszych.