- Polityczna burza wokół donacji dla Ukrainy eskaluje: rząd i Kancelaria Prezydenta ostro oskarżają się nawzajem.
- Wiceszef MON Cezary Tomczyk zażądał dymisji prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, zarzucając mu "ordynarne okłamywanie opinii publicznej" w sprawie sprzętu.
- Sprawdź, dlaczego Tomczyk domaga się natychmiastowych konsekwencji za "głupie i cyniczne" wprowadzanie w błąd i jak to wpłynie na relacje Pałac-rząd.
Spór o polskie donacje dla Ukrainy znów eksplodował. Po wcześniejszych wypowiedziach Marcina Przydacza o sprzęcie przekazywanym Kijowowi, Cezary Tomczyk nie zostawił na prezydenckim ministrze suchej nitki.
Wiceszef MON już wcześniej zarzucał Przydaczowi, że ten „ordynarnie kłamał” w sprawie rzekomego odstąpienia Ukrainie miejsca w kolejce po amerykański sprzęt. Zapowiadał też ujawnienie informacji o donacjach dla Ukrainy.
Tomczyk: powinni podać się do dymisji
Na briefingu prasowym w Sejmie Cezary Tomczyk zaostrzył ton. Stwierdził, że osoby z otoczenia prezydenta, które przekazywały nieprawdziwe informacje, powinny ponieść polityczne konsekwencje.
- Uważam, że wobec tego co się stało, wobec nieprawdziwych informacji, które były przekazywane przez ludzi prezydenta Nawrockiego, pan minister Przydacz i wszyscy ci, którzy kłamali w sprawie donacji i w sprawie informacji otrzymywanych przez rząd, powinni po prostu honorowo podać się do dymisji - powiedział Cezary Tomczyk na briefingu prasowym w Sejmie.
Słowa są wyjątkowo ostre. Zwłaszcza że dotyczą jednego z najważniejszych tematów ostatnich dni: bezpieczeństwa Polski, pomocy dla Ukrainy i sporów między rządem a Pałacem Prezydenckim.
„Ordynarnie, cynicznie i głupio”
Tomczyk przekonywał, że nie chodzi o zwykły spór polityczny ani różnicę w interpretacji. Według niego część prezydenckiego otoczenia miała świadomie wprowadzać opinię publiczną w błąd.
- Nie wyobrażam sobie, żeby wśród najważniejszych urzędników w Polsce mogli dzisiaj zasiadać ludzie, którzy wprost okłamują opinię publiczną. Nie mówią, że nie wiedzą albo mamy tutaj do czynienia z jakąś niepełną informacją, tylko wprost, ordynarnie, w sposób cyniczny, a często głupi z punktu widzenia polskich interesów, opinię publiczną okłamują. Uważam, że te konsekwencje są dzisiaj do wyciągnięcia i one są bardzo potrzebne - kontynuował.
Wypowiedź wiceszefa MON pokazuje, że konflikt między rządem a Kancelarią Prezydenta nie słabnie. Wręcz przeciwnie, przechodzi na coraz ostrzejszy poziom.
Pałac kontra rząd
Polacy wybrali najlepszego premiera III RP. Ani Tusk, ani Morawiecki!
W centrum sporu są donacje wojskowe dla Ukrainy. Strona rządowa przekonuje, że decyzje zapadały zgodnie z procedurami, a prezydent był informowany o sprawach bezpieczeństwa. Z kolei politycy z Pałacu podnoszą, że prezydent Karol Nawrocki i BBN nie byli realnie konsultowani w sprawie konkretnych przekazań sprzętu.
Teraz Tomczyk idzie krok dalej. Nie tylko odpiera zarzuty, ale domaga się dymisji tych, którzy — jego zdaniem — mieli rozpowszechniać nieprawdziwe informacje.
Spór daleki od końca
Awantura o donacje dla Ukrainy stała się jednym z najgorętszych tematów politycznych ostatnich dni. Rząd mówi o konieczności wspierania Kijowa i koordynacji z sojusznikami. Pałac pyta o bezpieczeństwo Polski i warunki przekazywania sprzętu.
Po słowach Tomczyka trudno spodziewać się szybkiego uspokojenia sytuacji. Żądanie dymisji Marcina Przydacza tylko podkręca polityczną temperaturę.
Poniżej galeria zdjęć: Prezydent Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełeńskiemu