Żołnierz strzegący granicy stanął przed sądem. Porucznikowi grożą trzy lata więzienia

2026-02-10 18:05

Polski żołnierz, który w listopadzie 2024 r. postrzelił w pościgu Syryjczyka zasiadł po raz czwarty na ławie oskarżonych. Grozi mu do 3 lat więzienia. Pełnomocnik migranta domaga się 50 tys. zł nawiązki.

Usnarz Górny. Granica polsko-białoruska

i

Autor: Tomasz Matuszkewicz/SE

Podporucznik postrzelił migranta

Jesienią 2024 r. 23-letni wówczas Syryjczyk Nasrollah Abo K. wraz z grupą kilkunastu innych migrantów przekroczyli nielegalnie granicę Polski. Nikt nie wie jak pokonali 4,5 metrową zaporę na granicy i czy ktoś po polskiej stronie im pomagał.

- W tamtym okresie działania migrantów były wzmożone i dochodziło do agresywnych przekroczeń zorganizowanych grup, za którymi prowadziliśmy pościgi. Feralnego dnia, od samego początku naszej zmiany musieliśmy użyć sił szybkiego reagowania (QRF-Quick Reaction Forces) aby złapać tych ludzi. W godzinach popołudniowych otrzymałem informację, że jeden z migrantów został postrzelony i natychmiast została mu udzielona pomoc medyczna przez ppor. Ł. - zeznał we wtorek przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie por. Radosław (39 l.)  który pełnił wówczas rolę dowódcy drugiej kompani manewrowej, stacjonującej w okolicach Hajnówki.

W rozmowie z nami dodaje, że żołnierze nierzadko muszą przedzierać się przez gęsto obrośnięte tereny puszczy Białowieskiej i działają w warunkach ograniczonej widoczności. Ujęcie ukrywających się migrantów często wiąże się z niebezpieczeństwem ataku z ich strony, w tym z zaskoczenia. W oczach opinii publicznej wojsko ma wykonać "robotę" mało kto jednak wie jak naprawdę wygląda służba na polsko- białoruskiej granicy. - Przed każdym 12-godzinnym patrolem przeprowadza się odprawę informując żołnierzy o sytuacji i  „nastrojach” wśród migrantów. Dziś te dane pochodzą z rozbudowanego systemu monitoringu i perymetrii, w listopadzie 2024 r. żołnierze polegali na danych pochodzących z taktycznego posterunku dowodzenia. To właśnie tam koordynowano użycie sił, w których służył oskarżony ppor. Ł. – słyszymy od wojskowego.  

Żołnierz postrzelił migranta. Wojsko mówi o "agresywnym zachowaniu" i "niestosowaniu się do poleceń"

Czy żołnierz w pościgu za migrantem powinien mieć zabezpieczoną broń? - pytał na sali rozpraw mec. Piotr Zemła, który dziś, jako pełnomocnik Syryjczyka domaga się bezpośrednio od polskiego żołnierza 50 tys. zł zadośćuczynienia za uszkodzenia ciała i uszczerbek na zdrowiu, do którego miało dojść w wyniku strzału w plecy.

W odpowiedzi na tak postawione pytanie, dowódca oskarżonego jednoznacznie przyznał, że nigdzie w instrukcji dla żołnierzy nie ma wskazania aby żołnierz musiał zabezpieczyć swoją broń. Ponadto, podczas ćwiczeń zdarzały się już sytuacje gdy broń wypaliła samoczynnie.

Obrońca żołnierza: Był strzał alarmowy

- Zależy nam, aby proces był rzetelny i aby udowodnić niewinność mojego klienta - wskazuje obrońca oskarżonego, Michał Zaliwski i dodaje, że jego klient postąpił zgodnie z procedurami. - Był strzał alarmowy żeby zawiadomić żołnierzy w okolicy, że coś się dzieje. Był strzał ostrzegawczy, żeby przywołać migrantów do tego, żeby nie uciekali, żeby podali się czynnościom – twierdzi adwokat. W toku postępowania biegli ustalili, że broń, którą posługiwał się żołnierz mogła wystrzelić nawet w przypadku, gdyby była ustawiona w pozycji bezpiecznej. Mowa o pistolecie maszynowym PM 98, który jest już wycofywany z użycia w Wojsku Polskim. To co jednak najbardziej zadziwia w całej tej sprawie to kwestia pełnomocnika pokrzywdzonego. Nikt nie wie kto finansuje pomoc prawną i płaci za usługi mec. Piotra Zemły. Wiadomo jednak, że pokrzywdzony migrant otrzymał w Polsce azyl i leczył się nieodpłatnie w polskim szpitalu. Adwokat pokrzywdzonego nie chciał nam przed rozprawą udzielić komentarza w tej sprawie ani komentować dotychczasowego przebiegu procesu. - Jesteśmy już na etapie, gdzie materiał dowodowy w znacznej mierze został zgromadzony. Będzie jeszcze słuchany biegły, który sporządzał opinię korzystną dla żołnierza znajdującego się w aktach sprawy. Mam nadzieję, że to już zakończy się proces w pierwszej instancji - skomentował wtorkową rozprawę obrońca oskarżonego, radca prawny Michał Zaliwski. Oskarżony żołnierz wierzy w sprawiedliwość. Na pytanie o swoje odczucia zacytował słowa majora Henryka „Hubala” Dobrzańskiego: „W skoku trzeba rzucić serce za przeszkodę” i dodał: „Żołnierz strzela, a Pan Bóg kule nosi, wierzę w opatrzność.

Polski oficer oddaje amerykańskie odznaczenie | GARDA
Sonda
Czy Wojsko Polskie jest zdolne do obrony kraju w przypadku wojny?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki