- W czwartek doszło do katastrofy F-16 na Air Show w Radomiu
- Zginął w niej major Maciej „Slab” Krakowian
- Marek Migalski w szokujących słowach ocenił zdarzenie
- Ogromna burza w sieci
Katastrofa F-16
W czwartek (28 sierpnia) około godziny 19:30 na lotnisku w Radomiu doszło do katastrofy samolotu F-16 z zespołu pokazowego Tiger Demo Team Poland. Trwały wówczas przygotowania do Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show 2025. Maszyna runęła na pas startowy, a pilot − major Maciej „Slab” Krakowian − zginął na miejscu (WIĘCEJ: Katastrofa F-16 w Radomiu. Nie żyje major Maciej „Slab” Krakowian. Wszystko, co wiemy o wypadku).
- Podstawową przyczyną wypadku jest to, że pilot zbyt późno wyprowadził z lotu nurkowego maszynę. Było widać, że próbował to zrobić, bo na filmikach, które są widać, że maska samolotu jest lekko ponad horyzont podniesiona. To jednoznacznie oznacza, że pilot ratował się… - powiedział w rozmowie z Radiem Eska Grzegorz Brychczyński, ekspert lotniczy, ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP. - No ale niestety prawa fizyki są nieubłagane – dodał (WIĘCEJ: Katastrofa F-16 w Radomiu. Ekspert ujawnia prawdopodobną przyczynę tragedii: „Prawa fizyki są nieubłagane”).
Galeria poniżej: To tu zginął major Krakowian. Katastrofa F-16 przed Air Show w Radomiu. Na miejscu służby
Haniebne słowa Migalskiego
Swoją opinią na temat katastrofy postanowił podzielić się znany politolog Marek Migalski. Od razu zaczął on z tzw. grubej rury. - Czegoś nie rozumiem. Wszyscy wszystkim składają kondolencje i wyrażają żal, ale…pilot, który zginął, popełnił jakiś niewyobrażalny błąd. To, że nie żyje, to jego sprawa, ale facet rozwalił samolot za kilkadziesiąt milionów, na który wszyscy się składaliśmy! To pirat lotniczy - napisał.
Zobacz: Te słowa majora Macieja „Slaba” Krakowiana poruszą każdego. "Pasja, determinacja i marzenia"
Wpis wywołał lawinę krytycznych komentarzy, jednak nijak nie wpłynęły one na Migalskiego. Ten postanowił pójść jeszcze o krok dalej! - Nieudacznik zginął na show, nie w walce. Jest przestępcą, który naraził ludzi i rozbił mega drogi samolot. Błagam, nie mówcie, że tego nie rozumiecie. Powinien być pośmiertnie zdegradowany, Choć wy pewnie chcecie jego odznaczenia, awansu i emerytury wojskowej dla żony? - tak, naprawdę tak napisał.
Czy to już koniec? Ależ skąd! - Wyobraźcie sobie, że byłby nie pilotem, lecz dowódcą czołgu. I walnąłby w mur. Zabijając siebie i rozwalając maszynę. Też uważalibyście, że jest bohaterem i należą mu się najwyższe hołdy? Czy w tym kraju nikt nie myśli? Wszyscy się podniecają i ulegają zbiorowej histerii? - przekonywał dalej.
Sprawdź: Morawiecki na akcji "Piwo z Mentzenem". Było ostro! "Nie powinienem tu przychodzić"
Powyższe wpisy pisane były w czwartek, wieczorową porą. Czy w piątkowym, porannym wpisie, Migalski postanowił w jakikolwiek sposób skorygować te wczorajsze? A gdzieżby tam! - Uczę Polaków myślenia politycznego i logiki. Idzie to jak po grudzie, ale w sumie sprawia mi przyjemność. Zwłaszcza, że większość „liderów opinii” myśli (?) serduszkiem. Ja emocjami w polityce zajmuję się naukowo i może dlatego rzadko im ulegam w komentatorstwie. Do usług - zakończył.
