- Z rozliczeń biura Ziobry wynika, że wydał dziesiątki tysięcy złotych na administrację, pensje, przejazdy i elektronikę – mimo że od miesięcy nie wykonuje mandatu.
- Mieszkańcy Mazowsza i seniorzy oburzają się, że polityk „uciekł”, a nadal korzysta z publicznych pieniędzy na biuro i kilometrówki.
- Politycy i eksperci podkreślają, że PiS powinien zwrócić środki, a sprawa pokazuje demoralizację i ekonomiczne motywacje w polskiej polityce.
Kosztowne biuro nieobecnego polityka
Z rozliczenia biura poselskiego Zbigniewa Ziobry wynika, że na samą obsługę administracyjną lokalu w Rzeszowie poszło z pieniędzy Kancelarii Sejmu 29 tys. zł. Aż 186 tys. zł, przeznaczono na wynagrodzenia. Przejazdy samochodem kosztowały podatników 45,5 tys. zł, a taksówki – 3,4 tys. zł. Poseł PiS sporo wydał też na elektronikę – kupił np. dwa smartfony, z czego jeden kosztował 6,5 tys. zł.
– To skandal, że Ziobro uciekł, a bierze pieniądze na biuro poselskie, kilometrówki, czy taksówki... On ograbia Polaków, w tym nas emerytów! Posłowie nie kalkulują, co jest im niezbędne do działalności, kupują z rozmachem niepotrzebne rzeczy. Naciągaczy należy rozliczyć – mówi Romana Chojecka z Siedlec.
Kolejne problemy Zbigniewa Ziobry! Chodzi o jego dom w Polsce, nie jest dobrze
Przykładowe Wydatki na biuro Ziobry:
- Wynagrodzenia 186 370,30 zł
- Najem biura 5 931,65 zł
- Koszty przejazdów samochodem 45 521,80 zł
- Koszty korespondencji i ogłoszeń 17 966,18 zł
- Smartfon APPLE iPhone 6 479,75 zł
- Kamera 2 599,00 zł
– Zbigniew Ziobro przesadził z zakupami, poza tym uciekł do Stanów Zjednoczonych, a bierze pieniądze na biuro, czy kilometrówki. To skandal! Jak można płacić posłowi skoro nie wykonuje mandatu posła? Jego biuro poselskie już dawno powinno być zamknięte – oburza się inna mieszkanka Mazowsza, Ewa Wakuła (77 l.).
"Nie można nazywać zbiega posłem"
Poseł koalicji rządowej ma pomysł jak odzyskać pieniądze wypłacone nieobecnemu parlamentarzyście. – Pieniądze wzięte przez Ziobrę powinno zwrócić PiS! Ta partia cały czas firmuje Zbigniewa Ziobrę, który bierze pieniądze za bycie posłem, a posłem nie jest. Nie można bowiem nazwać posłem zbiega i tchórza zakamuflowanego pod logiem Telewizji Republika – mówi nam poseł KO Witold Zembaczyński, mając na myśli wizę dziennikarską, z jaką polityk uciekł z Węgier do USA.
Politolog Kazimierz Kik, zapytany o wydatki polityka z sejmowej kasy, przyznaje, że władza w Polsce demoralizuje. – Głównymi motywami, którymi kierują się ludzie idący do polityki, nie są motywy moralne ani ideowe, ale ekonomiczne. To skutek duopolu partii, które od lat rządzą na zmianę. Nie liczą się w nich kompetencje i zasady moralne, ale poddańczy stosunek do wodza – tłumaczy ekspert.