- Zbigniew Ziobro ostro krytykuje sędzię Justynę Koskę-Janusz w sprawie dotyczącej księdza Olszewskiego i urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Były minister sprawiedliwości zarzuca sędzi manipulację przy doborze składu orzekającego i łamanie przepisów dotyczących ławników.
- Ziobro sugeruje, że to "państwo zemsty", a wyrok jest z góry przesądzony.
„Chcecie zobaczyć, jak wygląda "niezależny sąd" po tuskowemu?”
We wpisie Zbigniew Ziobro nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji. Już na wstępie uderzył w personalia sędzi:
„Chcecie zobaczyć, jak wygląda "niezależny sąd" po tuskowemu? Oto ona – Justyna Koska-Janusz. Sędzia z nadania. Zaufana. Sprawdzona. Cyniczna i bezczelna. Wcześniej celebrytka zatrudniona w TVN, dziś gwarantka "właściwych" wyroków”.
Ziobro twierdzi, że sprawa nie trafiła do sędzi przypadkowo, lecz jak napisał, „na drodze manipulacji”.
Zarzut łamania ustawy i usunięcia ławników
Kluczowym elementem wpisu jest zarzut naruszenia przepisów dotyczących udziału ławników w postępowaniu. Polityk wskazuje, że ustawa nakazuje ich losowanie, jednak jego zdaniem, zasada ta została złamana.
„Ustawa mówi jasno: ławników należy losować. Ale gdy prawo przeszkadza – łamie się je. Dwóch prawidłowo wylosowanych ławników usunęła, bo mogli być niezależni i mieli niemal rok, by przygotować się do sprawy liczącej setki tomów”.
W ich miejsce, jak twierdzi Ziobro, sędzia miała powołać dwie nowe ławniczki „z palca”, bez przygotowania i bez znajomości akt.
„TVN już wie, kto jest winny”
Były minister nie ograniczył się do krytyki proceduralnej. W swoim wpisie uderzył także w media i rząd, sugerując z góry przesądzony wyrok.
„Tusk już wydał wyrok. TVN już wie, kto jest winny. Teraz trzeba, by "zaufany" sąd dostarczył wyrok”.
To kolejny element narracji Ziobry, w której obecna władza, jego zdaniem, wykorzystuje wymiar sprawiedliwości do rozliczeń politycznych.
Osobisty konflikt z sędzią w tle
Ziobro sam wskazuje, że między nim a sędzią Justyna Koska‑Janusz istnieje wcześniejszy konflikt. Chodzi o cofnięcie delegacji do sądu okręgowego w czasie, gdy kierował resortem sprawiedliwości.
„Cofnąłem jej delegację z SO do SR, straciła prestiż i pieniądze, toczyła o to ze mną spory medialne i sądowe”.
Według Ziobry właśnie ten konflikt ma czynić ją w oczach „układu”, idealną kandydatką do prowadzenia sprawy.
„To nie państwo prawa, to państwo zemsty”
Starcie Nawrocki-rząd o Radę Pokoju. Przydacz: "Rząd zrobił unik"
Wpis kończy się jednoznaczną oceną obecnej sytuacji w sądownictwie:
„Gdy wyrok ma zapaść wbrew dowodom, gdy prawo ma być zdeptane, a sprawiedliwość tylko dekoracją – potrzeba właśnie takiej sędzi. Dlatego sądzi Koska-Janusz. I basta. To państwo prawa? Nie – państwo zemsty”.
Sprawa wywołała już silne emocje w debacie publicznej i najpewniej stanie się kolejnym punktem zapalnym w sporze o niezależność sądów, rolę mediów i granice politycznego wpływu na wymiar sprawiedliwości.
Poniżej galeria zdjęć: Zbigniew Ziobro - od szeryfa do uciekiniera