„Super Express”: - Dziś posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Czego się pani po niej spodziewa?
Urszula Zielińska: - Jestem przede wszystkim zaskoczona i zszokowana tym, kto znajdzie się wśród uczestników tego spotkania w Kancelarii Prezydenta. Jedną z osób ma być pan poseł Skalik, którego znamy głównie z tego, że wraz z Grzegorzem Braunem był fotografowany w Moskwie w grudniu 2018 r. z panem Leonidem Swiridowem, który od 2015 roku jest w Polsce persona non grata. To poseł, który jako jedyny w Sejmie głosował przeciwko uchwale potępiającej atak rosyjskich dronów na Polskę i konsekwentnie prezentuje na trybunie parlamentarnej narrację jawnie kremlowską.
- Jak pani interpretuje jego obecność?
- Odbieram to jako rodzaj puszczenia oka do Rosji ze strony Kancelarii Prezydenta – sygnał, że mają ucho nastawione na Wschód. Należy też pamiętać, że PiS pomogło parlamentarzystom z Korony Grzegorza Brauna utworzyć koło poselskie, wypożyczając im trzeciego posła. To pokazuje, że PiS jest realnie zdolne do koalicji z tak prorosyjskimi ugrupowaniami. Musimy naprawdę uważnie patrzeć na to, co się wokół nas dzieje.
- Przejdźmy do kwestii, które dotykają kieszeni Polaków. Wielu obywateli, otrzymując wysokie rachunki za prąd, pyta: dlaczego nie możemy po prostu korzystać z naszego, taniego węgla ze Śląska, zamiast sprowadzać surowce z Kataru?
- Bardzo cenię ciężką pracę górników, która przez dekady zasilała nasz rozwój, ale dziś mamy już inne technologie – znacznie tańsze i bezpieczniejsze. Ekonomia jest prosta: im więcej odnawialnych źródeł energii, tym niższe ceny prądu. Obecnie cena rynkowa energii z wiatru i słońca, pozbawiona dopłat, to około 300–400 zł za megawatogodzinę. Tymczasem energia z węgla to koszt rzędu 700, 800, a nawet 900 zł. To kilkukrotna różnica na niekorzyść węgla.
- Z czego wynika ta ogromna różnica w kosztach?
- W Polsce węgiel wydobywa się z coraz głębszych warstw, często poniżej 1000 m. Górnicy pracują w bardzo trudnych warunkach, niskich korytarzach, wysokiej temperaturze i przy stałym zagrożeniu metanowym. To sprawia, że wydobycie jest niezwykle drogie. Co więcej, to właśnie dopłaty do węgla kosztują nas dziś najwięcej – około 9 mld zł rocznie z budżetu państwa, czyli z podatków obywateli. Nasze rachunki są wysokie, bo jesteśmy zapóźnieni w transformacji energetycznej i znajdujemy się w ogonie Unii Europejskiej pod względem udziału OZE.
- Rząd często mówi o suwerenności energetycznej. Jak OZE wpisuje się w tę koncepcję?
- Obecnie na import ropy, węgla i gazu z takich krajów jak Arabia Saudyjska czy Emiraty Arabskie wydajemy ok. 140 mld zł rocznie. To prawie tyle, ile wydajemy na całą służbę zdrowia. Realizacja celów klimatycznych pozwoliłaby zachować te pieniądze w kieszeniach podatników. Proponujemy bardzo patriotyczny polski miks energetyczny oparty na polskim słońcu i wietrze. Chcemy też wspierać rolników, aby z odpadów przy produkcji żywności produkowali biometan – odnawialny gaz. To byłoby dla nich nowe, wysokomarżowe źródło dochodu. To znacznie bardziej patriotyczne rozwiązanie niż kupowanie ropy od zagranicznych dyktatur.
Rozmawiał Jan Wróbel, tw