Zbigniew Ziobro odniósł się do zarzutów wysuwanych przez obóz rządzący, m.in. że śledztwa w sprawie Zondacrypto, a także zaginięcia Sylwestra Suszka, były za czasów rządów PiS umarzane. - To jest zespół półprawd, manipulacji i kłamstw takich ordynarnych. Jeśli chodzi o słowa premiera Tuska o umarzaniu przeze mnie spraw zaginięcia Sylwestra Suszka, to ordynarne kłamstwo, tych kłamstw jest dużo więcej. Za moich czasów, wiem z oświadczeń prokuratury, które trafiły do mediów, nigdy sprawa pana Suszka nie była umorzona. Co więcej, trafiła ona do wyspecjalizowanej jednostki, (…) która zajmuje się najtrudniejszymi sprawami - przekonywał na antenie Zbigniew Ziobro. Poseł zapewnił także, że nieprawdą jest, iż umarzano w tym okresie postępowania dotyczące "złodziejstwa" Zondacrypto. - Było dokładnie odwrotnie. To za ich czasów, kiedy już nielegalnie przejęli prokuraturę, te sprawy zostały umorzone, zamiecione pod dywan - dodał.
Zobacz: Czy afera Zondacrypto przetasuje sejmowe szeregi? Odpowiedź Polaków zaskakuje
Ziobro przyznał jednak, że w okresie sprawowania przez niego urzędu doszło do umorzenia postępowania o charakterze "technicznym", które dotyczyło Zondacrypto. - Za czasów trzech lat panowania panów Bodnara i Żurka ta decyzja nie została zakwestionowana - wskazał, przekonując, że postępowanie to nie dotyczyło "złodziejstwa". - Nie chroniliśmy ich, przeciwnie, postępowanie było prowadzone. A chronili ich oni, w czasach, kiedy Adam Bodnar był ministrem sprawiedliwości, tę sprawę umorzyli - przekonywał, po czym dodał, że prokurator, który podjął tę decyzję, "rzekomy Ziobrysta", był jego zaangażowanym krytykiem. - Atakował mnie bardzo brutalnie (...), został zdegradowany, kiedy objąłem stanowisko - mówił.
Sprawdź: Premier Tusk dźwiga torby z jabłkami. Taki mąż to skarb
Ziobro stwierdził także, że słowa premiera Donalda Tuska i Waldemara Żurka w Sejmie dotyczące jego udziału w aferze Zondacrypto "to było jedno wielkie kłamstwo i kit, wprowadzenie w błąd, po to, aby uzyskać pewien wynik głosowania poprzez żonglowanie nieprawdziwymi informacjami pochodzącymi z akt postępowania". - Kieruję wobec pana premiera i pana ministra Żurka zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw, w tym m.in. tworzenia fałszywych dowodów oraz podejmowania podstępnych zabiegów, by skierować wobec osób niewinnych, w tym wobec mnie, podejrzeń. Nigdy nie przyjąłem łapówki, nie podjąłem żadnych zobowiązań wobec nikogo, że za pieniądze miałbym coś robić. Składam zawiadomienie, że (...) chcą niszczyć konkurencję polityczną i wprowadzają te kłamstwa do Sejmu i procesu karnego, by osiągnąć z tego tytułu korzyść polityczną. Jestem pewny, że poniosą za to karę. Państwo polskie musi tę sprawę — jakikolwiek by nie był rząd - wyjaśnić - oznajmił Ziobro, podkreślając, że rządzący powołują się w swojej narracji na zeznania "przestępcy", którego nazwisko nie jest znane, jednak premier określał ją mianem osoby X, szerzej znanej publicznie.
Przeczytaj: Prawa ręka Nawrockiego przyszła do gabinetu Hołowni z prezentem. Wiemy, co dostał!
Były minister sprawiedliwości poinformował także, że "nie znał pana Krala" - szefa giełdy kryptowalut. - Nigdy nie miałem w ręku spraw dotyczących Zondacrypto, nigdy nie trzymałem i nie oglądałem żadnych akt, ponieważ nie była to dla mnie sprawa ważna (...). Nie znałem sprawy Krala - powiedział.
Galeria poniżej: Ziobro wyjechał do USA, a wokół schodów jego domu już rosną chwasty