- TVN24 opisał relacje byłych i obecnych pracowników Biura RPD.
- W doniesieniach pojawiają się zarzuty dotyczące m.in. zastraszania, stresu i nadgodzin.
- Politycy KO, PiS, Konfederacji i Polski 2050 komentują sprawę.
- Posłowie mówią o potrzebie wyjaśnień i ewentualnym posiedzeniu komisji.
Doniesienia o Biurze RPD. Posłowie reagują
Sprawa Biura Rzecznika Praw Dziecka nabiera politycznego rozpędu. Po reportażu TVN24, w którym opisano relacje byłych i obecnych pracowników instytucji kierowanej przez Monikę Horną-Cieślak, politycy zaczęli domagać się wyjaśnień. Według doniesień medialnych pracownicy mieli skarżyć się m.in. na zastraszanie, przeciążenie obowiązkami, nadgodziny oraz negatywny wpływ pracy na życie prywatne.
Wirtualna Polska zapytała o sprawę posłów różnych ugrupowań. W wypowiedziach polityków powtarza się jedno: tak poważnych sygnałów nie można zostawić bez reakcji. Szczególnie że chodzi o instytucję, która z założenia ma stać na straży praw dzieci i standardów ochrony obywatelskiej.
Monika Rosa: „Sejm nie może być obojętny”
Najdalej idące zapowiedzi padły ze strony posłanki Koalicji Obywatelskiej Moniki Rosy. Polityczka zapowiedziała zwołanie posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży. Celem miałoby być wezwanie rzeczniczki praw dziecka do złożenia oficjalnych wyjaśnień.
– Oceniam jej pracę jako rzeczniczki w kontekście interwencji na rzecz dzieci pozytywnie. Ale drugą kwestią są informacje, które dzisiaj się pojawiły, dotyczące tego, w jaki sposób funkcjonuje instytucja i jak traktowani są pracownicy. Tutaj mamy bardzo dużo pytań, bo te zarzuty nie są jednostkowe. To są bardzo poważne zarzuty i tutaj Sejm nie może być obojętny – powiedziała Monika Rosa w rozmowie z Wirtualną Polską.
Ostrożniej sprawę komentował Witold Zembaczyński z KO. Polityk zwrócił uwagę, że w sensie prawnym o mobbingu można mówić dopiero po rozstrzygnięciu sądu.
– Niemniej jednak, żeby móc nazwać mobbing mobbingiem, musi być to w Polsce okraszone prawomocnym wyrokiem. Na razie mamy doniesienia o nieprawidłowościach. To wymaga wyjaśnienia, bo instytucje, które mają chronić prawa obywatelskie, powinny świecić przykładem. Jeżeli tak nie jest, to sąd w tej sprawie powinien się wypowiedzieć – ocenił poseł.
PiS ostro o RPD. „Zatrważający” początek sprawy
Krytyczne głosy płyną także z Prawa i Sprawiedliwości. Sebastian Kaleta nawiązał nie tylko do doniesień dotyczących Biura RPD, ale również do wcześniejszej sprawy apelu Moniki Hornej-Cieślak do właścicielki lodziarni w Pszczynie, która rozdawała darmowe lody dzieciom ze świadectwami z czerwonym paskiem.Poseł PiS odniósł się także bezpośrednio do materiału TVN24.
– Ten początek, który przeczytałem, jest zatrważający, naprawdę zatrważający. Dziś są pewne granice między pracą, między wymogami stawianymi swoim podwładnym, a między przekraczaniem tych granic, na które sobie nie może pozwolić osoba kierująca instytucją – powiedział.
W podobnym tonie wypowiedział się Michał Wójcik. Poseł uznał, że rzeczniczka powinna publicznie odnieść się do sprawy.
– Jeżeli są tak mocne oskarżenia od kilkudziesięciu godzin, to pani rzecznik dobrze by zrobiła, gdyby się do tych wszystkich rzeczy odniosła – zaznaczył.
Konfederacja i Polska 2050: potrzebne wyjaśnienia, ale bez pochopnych wyroków
Michał Nieznański z Konfederacji podszedł do sprawy ostrożniej. W jego ocenie tak poważne zarzuty powinny być wyjaśniane przez niezależne instytucje, a nie wyłącznie w przestrzeni medialnej.
– Jest to sprawa, którą potrzebuje wyjaśnić niezależna prokuratura. Im mniej ta sprawa wypływa na światło dzienne, tym chyba dla tej sprawy lepiej. Bardzo łatwo komuś zarzucić pewne złe poczynania, a potem bardzo ciężko tę łatkę zdjąć, jeśli okazałoby się, że taka osoba stałaby się niewinna – argumentował polityk.
Burza także na X. Padły mocne słowa
Sprawa szybko wyszła poza sam reportaż i trafiła do politycznej dyskusji. Najważniejsza reakcja przyszła ze strony posłanek koalicji rządzącej. Monika Rosa z KO poinformowała na X, że razem z przewodniczącą Katarzyną Ueberhan podjęła decyzję o zwołaniu połączonego posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży.
„Oczekujemy wyjaśnień w związku z informacjami medialnymi o sytuacji w Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka” — napisała Rosa.
To moment, w którym sprawa przestaje być jedynie tematem medialnych publikacji i internetowych sporów, a trafia tam, gdzie powinny paść konkretne odpowiedzi – na forum Sejmu. Monika Rosa nie ukrywała w rozmowie z TVN24, że z rzeczniczką „trzeba będzie porozmawiać”. I trudno się temu dziwić. W tej historii nie chodzi już wyłącznie o ocenę działań podejmowanych na rzecz dzieci. Równie istotne staje się pytanie, jak funkcjonuje urząd, który ma stać na straży praw najmłodszych, oraz czy osoby w nim zatrudnione mogą liczyć na standardy, których państwowa instytucja powinna bezwzględnie przestrzegać.
Głos zabrał także Tomasz Trela z Lewicy. Poseł stwierdził, że jeśli opisywane nieprawidłowości się potwierdzą, powinna wkroczyć Państwowa Inspekcja Pracy.
„Każdy pracownik ma prawo do urlopu, odpoczynku. Ja sobie nie wyobrażam, żeby w instytucji publicznej nadmiernie wykorzystywać pracowników bez ich woli i bez ich zgody” — komentował Trela. Dodał też, że jeśli sprawa zostanie zweryfikowana, „powinny być konsekwencje”.
Poniżej galeria zdjęć: Najwięksi sejmowi krezusi