- Po nagłym powrocie Prezydenta Karola Nawrockiego z Senegalu, wywołanym sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego, w przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia o rzekomych trudnościach w lądowaniu prezydenckiego samolotu.
- Ministerstwo Obrony Narodowej stanowczo zdementowało wszelkie spekulacje, potwierdzając, że wojskowi piloci zrealizowali zadanie powrotu bez żadnych przeszkód i ostrzegło przed wykorzystaniem plotek przez propagandę.
- Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, wyjaśnił, że chwilowa zmiana trajektorii lotu prezydenckiej maszyny nad Francją była spowodowana wyłącznie panującymi warunkami atmosferycznymi, a nie celowymi utrudnieniami.
Wszystko zaczęło się w piątek, gdy prezydent Karol Nawrocki leciał z oficjalną wizytą do Senegalu. W związku z gwałtownym obrotem spraw wokół Trybunału Konstytucyjnego, zapadła nagła decyzja: prezydent wraca do Warszawy. Niedługo potem w przestrzeni publicznej pojawiły się sensacyjne doniesienia, jakoby rząd miał utrudniać lądowanie prezydenckiej maszyny na stołecznym lotnisku.
MON bije na alarm
Do sprawy w poniedziałek rano odniosło się Ministerstwo Obrony Narodowej. Resort wydał stanowczy komunikat, w którym ucina wszelkie spekulacje na temat problemów z powrotem głowy państwa do kraju.
- Stanowczo dementujemy nieprawdziwe informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, dotyczące rzekomego braku zgody na lądowanie w piątek w Warszawie samolotu z Prezydentem RP na pokładzie - przekazało MON.
Pierwsze zawiadomienia do prokuratury po wydarzeniach w TK!
Jak podkreślają urzędnicy, wojskowi piloci po otrzymaniu sygnału o konieczności powrotu do Polski, przystąpili do zadania natychmiast i bez żadnych przeszkód. Resort ostrzega również, że tego typu plotki są wyjątkowo niebezpieczne, ponieważ mogą zostać wykorzystane przez rosyjską i białoruską propagandę.
Dlaczego samolot zmieniał trasę?
Głos w sprawie zabrał również Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP. W rozmowie na Kanale Zero wyjaśnił on, skąd mogły wziąć się domysły o rzekomych kłopotach w powietrzu. Przyznał, że trajektoria lotu maszyny faktycznie uległa zmianie, gdy samolot znajdował się nad Francją. Powód był jednak prozaiczny.
- Ta trasa była podyktowana panującymi warunkami atmosferycznymi. W związku z tym ta trasa lotu nieco się zmieniła, ale później, kiedy te warunki już na to pozwoliły, ten lot był kontynuowany bezpośrednio wprost na lotnisko tutaj w Warszawie - relacjonował Zbigniew Bogucki, dementując plotki o celowych utrudnieniach.
Za bezpieczny transport najważniejszych osób w państwie odpowiada wojskowa 1. Baza Lotnictwa Transportowego z Warszawy. To właśnie jej piloci siedzieli za sterami maszyny, która ostatecznie bez przeszkód wylądowała w porcie macierzystym na Okęciu.
W naszej galerii zobaczysz, jak wyglądała noc 30 października pod TK: