Kiedy zapadnie wyrok w sprawie ochroniarzy Jarosława Kaczyńskiego?
Finał głośnej sprawy, która ciągnie się od 2022 roku, jest już blisko. W najbliższy piątek, 30 października 2026 roku, Sąd Rejonowy w Częstochowie ma ogłosić wyrok w procesie dwóch byłych ochroniarzy prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Na ławie oskarżonych zasiadają Tadeusz M. i Dariusz K., którym zarzuca się przekroczenie uprawnień i naruszenie nietykalności cielesnej.
Stawka jest wysoka. Prokurator zażądał dla obu mężczyzn kary jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Zupełnie inne stanowisko prezentuje obrona, która konsekwentnie wnosi o pełne uniewinnienie ochroniarzy Jarosława Kaczyńskiego. Decyzja sądu ostatecznie rozstrzygnie, czy ich interwencja wobec działacza ówczesnej opozycji z KOD była zgodna z prawem.
Co wydarzyło się w Częstochowie w 2022 roku?
Cała sprawa ma swój początek 15 października 2022 roku. W auli Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie trwało otwarte spotkanie z prezesem PiS, zorganizowane w ramach kampanii wyborczej. Na miejsce próbował wejść 75-letni wówczas Ryszard Raczek, emeryt i lokalny działacz Komitetu Obrony Demokracji.
Jak wynika z aktu oskarżenia, wejścia odmówili mu ochroniarze. Ochroniarze Tadeusz M. i Dariusz K. mieli wówczas siłą uniemożliwić 75-letniemu działaczowi KOD, Ryszardowi Raczkowi, wejście na salę, wykręcając mu ręce i wypychając go za drzwi. Poszkodowany poczuł się potraktowany bezprawnie i złożył zawiadomienie do prokuratury, co zapoczątkowało długi proces w Częstochowie.
Jakie są argumenty prokuratury i obrony?
W sali sądowej starły się dwie, kompletnie różne wizje tego samego wydarzenia. Kluczowe dla sprawy okazało się zdefiniowanie charakteru spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Prokurator Mateusz Chajduga podkreślał, że spotkanie było zapowiadane jako otwarte, a poszkodowany miał pełne prawo sądzić, że może w nim uczestniczyć. Według śledczych, potwierdzać to miały nawet wewnętrzne ustalenia partii, o których wspominał ówczesny sekretarz generalny PiS. W tej interpretacji działanie ochroniarzy miało być więc bezprawnym przekroczeniem uprawnień.
Zupełnie inaczej sytuację przedstawiała obrońca oskarżonych, adwokat Justyna Kisiel. Przekonywała, że spotkanie było co prawda otwarte, ale wyłącznie dla członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, a nie dla osób z zewnątrz, zwłaszcza związanych z opozycją. Jej zdaniem ochroniarze wykonywali swoje obowiązki. W mowie końcowej stwierdziła:
A normalne zachowanie to takie, że jeśli nie zostajemy wpuszczeni, to odchodzimy z godnością, a nie awanturujemy się - wskazała.
Teraz to sąd musi zdecydować, która strona ma rację. Piątkowy wyrok ws. ochroniarzy odpowie na pytanie, czy w 2022 roku w Częstochowie doszło do obrony porządku, czy do siłowego stłumienia prawa obywatela do udziału w publicznym wydarzeniu.