- Koalicja rządząca intensywnie analizuje strategię na przyszłe wybory parlamentarne, prowadząc długie dyskusje na temat możliwych scenariuszy.
- Włodzimierz Czarzasty z Lewicy otwarcie przyznaje, że rozważana jest opcja wspólnej listy wszystkich ugrupowań, podkreślając, że "polityk nie powinien wykluczać żadnych decyzji".
- Odkryj, kiedy zapadną kluczowe decyzje dotyczące przyszłości koalicji i jakie warianty startu w wyborach są obecnie na stole!
Koalicja rozmawia o kolejnych wyborach
Włodzimierz Czarzasty potwierdził w Polsat News, że podczas ostatniego, wielogodzinnego spotkania koalicji jednym z tematów były przyszłe wybory parlamentarne.
– Na ostatnim posiedzeniu koalicji, które było bardzo długie, kilkugodzinne, rozmawialiśmy również na temat związany z przyszłymi wyborami. Dziwne by było, gdybyśmy nie rozmawiali – powiedział.
Lider Lewicy nie chciał jednak przesądzać, w jakiej formule ugrupowania tworzące obecną większość pójdą do wyborów.
– Dobra rozmowa. Ja mogę się podpisać tylko pod jednym wnioskiem z tej rozmowy i na pewno formacja, którą mam przyjemność prowadzić, mówię o Lewicy, pójdzie w tym kierunku. Myślę, że decyzje należy podejmować najwcześniej w lutym przyszłego roku – stwierdził.
Jedna lista? Czarzasty nie zamyka żadnej drogi
Pytany o możliwość utworzenia jednej wspólnej listy koalicji, Czarzasty nie wykluczył takiego scenariusza.
– Polityk nie powinien wykluczać żadnych decyzji. Warianty, o których rozmawialiśmy, było ich bardzo, bardzo, bardzo dużo, bez wskazywania na jakiś wariant dominujący. Dobrze, że się robi symulacje, dobrze, że się analizuje sytuację polityczną. […] Ale bez względu na to, jaki będzie to wariant, to na ten wariant muszą się zgodzić wszystkie formacje, które w tej chwili tworzą Koalicję 15 października, w tym moja – wskazał.
Jak zaznaczył, ostateczna decyzja w przypadku Lewicy będzie należała do władz ugrupowania.
– Ja mam swoje władze. […] To oni przy moim udziale oczywiście będą podejmowali decyzję – dodał.
Poniżej galeria zdjęć: Dawno niewidziany Włodzimierz Czarzasty w Sejmie