- Walka o Trybunał Konstytucyjny ponownie rozgrzewa polską scenę polityczną.
- W środę 11 marca 2026 roku doszło do gorących scen na sejmowej komisji zajmującej się tą kwestią.
- Już w piątek w Sejmie odbędzie się ważne głosowanie w tej sprawie.
- Wyjaśniamy kulisy konfliktu.
Projekt uchwały, zgłoszony przez posłów koalicji rządzącej, został poparty przez większość członków sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka (18 głosów za, 9 przeciw, bez wstrzymujących się). Wprowadzono do niego drobne poprawki legislacyjne. Planowane jest, że sprawozdanie z prac komisji zostanie omówione na posiedzeniu Sejmu w czwartek w godzinach popołudniowych. Uchwała ma na celu, jak przekonywano, przywrócenie niezależności Trybunału Konstytucyjnego.
Zobacz: Minister grubiańsko uderza w Nawrockiego. Mówił o "klepaniu po mordach w lesie"
W projekcie uchwały, który został udostępniony w środę na stronie internetowej Sejmu, autorzy argumentują, że Trybunał Konstytucyjny nie spełnia już swojej roli bezstronnego i niezawisłego organu, co jest sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi oraz międzynarodowymi i europejskimi zobowiązaniami Polski. Projektowana uchwała wyraża przekonanie Sejmu o konieczności podjęcia kroków w celu zapewnienia, że skład Trybunału Konstytucyjnego spełnia wymogi sądu ustanowionego zgodnie z prawem, który jest niezawisły i bezstronny.
Awantura i groźby na komisji
- Obecna koalicja pragnie naprawić to, co zostało zepsute. Ta izba będzie chciała wyrazić stanowisko, żeby powoli odbudowywać z gruzów to, co zostało zdeptane - mówił podczas posiedzenia komisji jej przewodniczący Paweł Śliz. Sama dyskusja miała jednak bardzo burzliwy przebieg. Michał Wójcik (PiS) złożył wniosek o odrzucenie projektu uchwały. - Ten projekt po prostu powinien być wywalony do śmieci, bo tyle jest wart - ocenił Wójcik. - Ani milimetra nie cofniemy się. Jeżeli państwo myślicie, że my się cofniemy, to jesteście w bardzo głębokim błędzie (...). Nie cofniemy się przy TK, nie ma takiej możliwości - grzmiał poseł PiS. Wtórował mu kolega z partii. Sebastian Kaleta przekonywał, że "szopka, którą większość parlamentarna zamierza odstawić przy okazji tego projektu uchwały (...) jest smutnym aktem w historii polskiego parlamentaryzmu".
Sprawdź: Marek Sawicki mówi o radykalnej zmianie konstytucji. "To jest ten dobry moment"
Poseł niezrzeszony Tomasz Zimoch odniósł się do tych słów. - To nie jest szopka, bo nic gorszego nie może się wydarzyć nam wszystkim, obywatelom, niż organ publiczny, w składzie którego zasiadają ludzie niekompetentni, z poczuciem, że ich legitymacją do pełnienia obowiązków nie jest wiedza (...), tylko bezgraniczna lojalność wobec polityków, którzy ich na te stanowiska wypromowali, wbrew wskazanym wartościom - przekonywał.
Wówczas dyskusja nabrała ogromnych rumieńców. - Pośle Wójcik, możemy naprawdę się różnić, ale to, co pan robi po raz kolejny, to grożenie, straszenie - mówił Zimoch. W odpowiedzi usłyszał:
- Za dwa lata będę wsadzał, teraz mogę tylko grozić!
- Proszę, żeby to było zanotowanie. Pan Wójcik powiedział, że będzie wszystkich wsadzał. To po prostu nie przystoi - oświadczył Zimoch. Wójcik wówczas podkreślił, że nie mówił o wszystkich. - A mnie, panie Wójcik, będzie pan wsadzał? - dopytywał poseł Jaskulski z KO, ale nie doczekał się jednoznacznej odpowiedzi.
Przeczytaj: Nawrocki zaprosił Tuska, a Polacy po tym geście nie mają litości. Nowy sondaż zaskakuje skalą krytyki
Sam Wójcik w rozmowie z portalem wpolityce.pl przekonywał później, że „mamy do czynienia z szaleńcami, którzy rujnują Polskę”. - Wczoraj głosowaliśmy na komisji sprawiedliwości uchwałę, która ma być polityczną podkładką, że wszystko jest nielegalne. Nielegalny jest prezes Trybunału Konstytucyjnego, nielegalni są sędziowie, nielegalny jest Trybunał i dopiero dzisiaj tych legalnych, apolitycznych ludzi tam wsadzą i wreszcie Trybunał będzie działał tak, jak powinien działać. To nie są apolityczni ludzie i my o tym wiemy. To są ludzie, którzy byli zaangażowani w dyskurs polityczny, oczywiście po jednej stronie - tłumaczył.