Wojciech Cejrowski o pomocy dla Ukrainy
Wojciech Cejrowski na bieżąco komentuje najważniejsze wydarzenia z Polski i świata na swoich profilach w mediach społecznościowych. Zazwyczaj nie gryzie się w język: zawsze mówi to, co myśli. Podobnie było i tym razem. Z redaktorem naczelnym „Do rzeczy” Pawłem Lisicikim zaczęli rozmawiać o czołgach Leopard, jakie Polska ma przekazać Ukrainie. 11 stycznia mówił o tym prezydent Andrzej Duda podczas spotkania prezydentów państw Trójkąta Lubelskiego we Lwowie. - Cały czas patrzę na interes Polski, a nie Niemiec, czy Ukrainy. Zapytałbym premiera, gdyby tu był i chciał słuchać, co zostaje w Polsce? Jeździmy po jarmarkach, kupujemy i wysyłamy na Ukrainę. Czy mamy sprzęt, czy dopiero mamy mieć? Czy będziemy mieli ropę do tych czołgów? Czy będzie miał kto naprawiać? To są problemy, których być może premier nie rozumie, bo nie jest generałem, ale mógłby zapytać jakiegoś wojskowego. Jeździmy jak komiwojażer po świecie, kupujemy broń dla Polski na faktury proforma, bez żadnej gwarancji. Jeszcze jeździ premier po innych państwach i apeluje, by dawać broń dla Ukrainy – stwierdził Wojciech Cejrowski.
Paweł Lisiecki o czołgach dla Ukrainy
Podobną opinię wyraził rozmówca Wojciecha Cejrowskiej. - Pytanie, czy on jeździ po świecie i kupuje broń dla Polski i wtedy w porządku, czy też jeździ i kupuje broń, by wysłać Ukrainie? Są trzy argumenty przeciwko tej decyzji i jeden za. Po pierwsze, Polska zostaje bez broni i jest słabsza. Po drugie, ściąga to na Polskę dodatkową nienawiść Rosji. Faktem jest, że ta wrogość do Polski w Rosji narasta. No i trzeci element - to nie jest taka ilość broni, by zmieniła sytuację na polu walki. Może tylko wydłużyć konflikt, a więc ofiar będzie więcej. Dodatkowo ryzyko rozlania się wojny wzrasta – mówił Paweł Lisicki. Takie stanowisko na pewno nie spodoba się osobom, które chcą bardzo pomagać Ukrainie na wszelkie możliwe sposoby.